Więcej niż mecz. Anglicy i Francuzi zagrają w Doniecku

Naprzeciwko siebie Ribery i Gerrard, Benzema i Terry, a na angielskim klifie 30-metrowy Roy Hodgson gestem Jezusa z Rio obwieszczający Francji nadchodzącą sprawiedliwość na Ziemi. W poniedziałek grę na Euro rozpoczynają zespoły grupy D, a na początek w Doniecku szlagier Francja-Anglia.

Na ostatniej wielkiej imprezie - mundialu w RPA - Francuzi nie wyszli z grupy, a Anglicy odpadli w 1/8 finału po sromotnej klęsce z Niemcami. Minęły dwa lata i czas się otrząsnąć, dlatego po dwóch stronach kanału La Manche (Angielskiego Kanału) media piszą: "to mecz o honor".

"CV" wiele mówi

21 z 30 przegranych meczów w dotychczasowych starciach nie robi żadnego wrażenia na podopiecznych Laurenta Blanca i krótkie "cv" przypominające ostatnie kilkanaście lat w piłce odpowiada jasno i wyraźnie na pytanie dlaczego.

Francuzi to mistrzowie świata z 1998 roku i Europy z 2000. W 2006 byli też w finale mundialu i tam dopiero w karnych ulegli Włochom. Potem oczywiście zaliczyli upadek z bardzo wysokiego stołka, ufając wróżce trenera Raymonda Domenecha, która pomagała mu wybierać skład na MŚ w Afryce, ale to nic w porównaniu z mizerną postawą Anglików, którzy ostatni raz grali dobrą piłkę na Euro we własnym kraju - czyli 16 lat temu; w epoce, której połowa obecnych kibiców nie pamięta, bo jeszcze się wtedy nie urodziła.

Poza tym Anglicy pokonali Francuzów po raz ostatni w 1997 roku. To też nie wymaga komentarza.

Jak po grudzie

Anglicy prowadzeni przez Roy'a Hodgsona zagrają w poniedziałek z Johnem Terrym Ashley'em Colem w składzie - a więc tymi dwoma obrońcami, bez których francuska atakująca trójka Benzema-Ribery-Nasri bombardowałaby bramkę Iana Harta niemiłosiernia. A tak jest nadzieja.

"Synowie Albionu" muszą też jednak zagrać "na czysto" z tyłu, jeżeli myślą o zwycięstwie, bo do meczu Hodgson wystawi prawdopodobnie tylko jednego napastnika - młodego Danny'ego Welbecka. Nie wiadomo, czy wytrzyma on presję, ale chyba będzie musiał, bo skala problemów, jakie nawiedziły Anglików w ostatnich dniach (po masie problemów, jakie nawiedziły ich też w ostatnich miesiącach) jest ogromna i właściwie da się sprowadzić do dwóch zdań. Kilka dni temu zmarł ojciec innego napastnika Jermaine'a Defoe, a drugi napastnik - Andy Carroll - zagrał tej wiosny w pierwszy składzie Liverpoolu mniej niż 10 spotkań i podobno wciąż szuka formy.

Podbudowani

Francuzi tych problemów nie mają. Na Euro z Anglikami jeszcze nigdy nie przegrali, a zawodnicy Blanca mają za sobą w większości udany sezon. Karim Benzema strzelił ponad 20 bramek w barwach Realu Madryt, który przerwał 3-letnią dominację Barcelony w lidze hiszpańskiej, Samir Nasri zdobył z Machesterem City tytuł w Anglii, a Florent Malouda wygrał z Chelsea Ligę Mistrzów.

Tylko Franck Ribery z Bayernu jest w tym towarzystwie jakoś osamotniony, ale on nie zwykł rozpaczać i na boisku na pewno zostawi serce i płuca. Anglicy bez jednego ze swoich płuc - Francka Lamparda - mogą się nie pozbierać i w poniedziałek nie pomoże im nawet straszący Francuzów z angielskich klifów 30-metrowy Roy Hodgson.

Ten zapowiada nastanie sprawiedliwości na Ziemi, a ta podobno jest po angielskiej stronie. Tylko właściwie niby dlaczego?Przypuszczalne składy obu reprezentacji (grupa D, poniedziałek, Donieck, godz. 18.00), relacja w tvn24.pl:Francja: Hugo Lloris - Mathieu Debuchy, Philippe Mexes, Adil Rami, Patrice Evra - Yohan Cabaye, Alou Diarra, Florent Malouda - Samir Nasri, Karim Benzema, Franck RiberyAnglia: Joe Hart - Glen Johnson, John Terry, Joleon Lescott, Ashley Cole - James Milner, Steven Gerrard, Scott Parker, Stewart Downing, Ashley Young - Danny WelbeckSędzia: Nicola Rizzoli (Włochy)

Autor: adso/k / Źródło: PAP, tvn24.pl

Czytaj także: