rójmiasto poruszone, ale nie specjalnie oburzone decyzją ojca Jacka Krzysztofowicza. Dominikanin - mądry i charyzmatyczny człowiek - odszedł z kościoła. W osobistym wyznaniu mówi, że życie jakie znał do tej pory przestało mieć sens, że wreszcie przestał bać się miłości i pokochał. Wyjście z kościoła - jak wynika z badań i doświadczeń innych księży - nigdy nie jest łatwe. Dla kogoś, kto był autorytetem dla wiernych - tym bardziej.