Sejm w piątek ponownie nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Ustawa wprowadzała środki nadzorcze, między innymi umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut.
Poseł klubu parlamentarnego Centrum Ryszard Petru został zapytany we wtorek w "Rozmowie Piaseckiego", czy ta ustawa rzeczywiście pomogłaby klientom Zondacrypto. - Pomogłaby. Wcześniej, wydaje mi się, byłby zatrzymany ten proceder - ocenił. Dodał, że "KNF prawdopodobnie wcześniej by zareagował".
Petru mówił, że według jego "najlepszej wiedzy, w przypadku Zondacrypto mamy do czynienia z czystą kradzieżą".
Według posła Centrum "to nie jest schemat piramidy finansowej, tylko, wszystko na to wskazuje, te pieniądze zniknęły".
Petru o "absurdalnej" decyzji PKOl
Petru ocenił też, że "absurdalnym jest, że PKOl [Polski Komitet Olimpijski] płaci naszym sportowcom w tokenach, które wydała ta giełda". - Gdyby to było w bitcoinach, które są powszechnie akceptowaną kryptowalutą na świecie, mają codzienną wycenę, to byłby to poważny pieniądz - mówił. - A tutaj jest token, który stracił 98 procent wartości - dodał.
Giełda kryptowalut od października jest sponsorem generalnym PKOl. Z tego tytułu ufundowała między innymi nagrody w tokenach dla polskich sportowców za wyniki osiągnięte w zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan - Cortina 2026. Ogółem Zondacrypto ma do wypłaty 1,38 mln złotych zarówno medalistom, jak i zawodnikom, którzy uplasowali się na pozycjach 4-8. Na pieniądze czeka między innymi skoczek narciarski Kacper Tomasiak.
CZYTAJ WIĘCEJ: Kacper Tomasiak czeka na ponad pół miliona złotych nagrody. Nie może wypłacić pieniędzy za tokeny Zondacrypto
Petru o Polsce 2050: to próba wyróżnienia się w trudnej sytuacji politycznej
Komentował też kwestę sporów w koalicji rządzącej. Pytany, czy czuje politycznym nosem jej rozpad w obecnym kształcie, odparł, że nie. Dopytywany, czy oznacza to, że Polska 2050 "wierzga", ale da się to wszystko jakoś ułożyć, Petru ocenił, że "to jest próba wyróżnienia się w trudnej sytuacji politycznej".
- To jest taka gra, która zawsze może wymknąć się spod kontroli, ale odbieram to jako grę na wzmocnienie swojej pozycji w sposób, który nie do końca mi pasuje i uważam, że to jest jednak za duże uderzenie w koalicję - dodał.
Pytany, czy gdyby Polska 2050 zagłosował za odwołaniem ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski, rozpad koalicji byłby nieunikniony, odparł, że "nastąpiłyby na pewno jakieś korekty w koalicji".
Petru mówił jednak, że w klubie Polski 2050 jest "bardzo wiele odpowiedzialnych posłów i posłanek" i ocenił, że "nie zrobią głupoty".
Stwierdził, że "ten, kto głosuje za odwołaniem ministra z rządu, będąc w koalicji, stawia się poza koalicją, ze wszelkimi tego konsekwencjami". Podkreślił, że "koalicja nie może być osłabiana w takich sytuacjach".
Wyraził przekonanie, że Hennig-Kloska "nie uzyska na tyle dużo głosów po tamtej stronie, żeby ją odwołać i temat zostanie zamknięty".
Pod koniec marca Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja złożyły w Sejmie wniosek o odwołanie Hennig-Kloski ze stanowiska. Posłowie zajmą się nim na posiedzeniu 28-30 kwietnia.
Pełczyńska-Nałęcz poza rządem?
Petru odniósł się też do kwestii złożenia w ubiegłym tygodniu przez Polskę 2050 w Sejmie projektu podwyższenia drugiego progu podatkowego ze 120 do 140 tysięcy złotych. Pomimo projektu, rząd nie pracuje nad zmianą drugiego progu podatkowego. - W budżecie na 2026 roku progi pozostają niezmienione - powiedział minister finansów Andrzej Domański.
- Bardzo bym chciał, żebyśmy płacili niższe podatki. Uważam, że progi powinny być wyższe, ale też mam świadomość sytuacji budżetowej. Przygotowaliśmy w klubie Centrum taki projekt - mówił. Dodał, "ustaliliśmy, że nie będziemy go zgłaszać bez konsultacji z Ministerstwem Finansów".
Prowadzący program Konrad Piasecki zauważył, że Polska 2050 mówi, że "próbowaliśmy przekonać, próbowaliśmy namawiać, rozmawiać z ministrem Domański, ale nie było woli rozmowy, wobec czego musimy pójść z mocnym ciosem, bo jak sugerujemy lekkie uderzenie, to nikt nie chce z nami gadać".
- Wydaje mi się, że soft power jest lepsze, niż takie mocne uderzenie. Mocne uderzenia mogą doprowadzić [do tego - red.], że tak ktoś walnie kogoś, że ten wyleci z baru, i tego nie życzyłbym nikomu z Polski 2050 - oświadczył Petru.
Pytany, jak daleko od wyrzucenia z koalicji jest ministra funduszy i polityki regionalnej, szefowa Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ocenił, że "nigdy tak blisko nie było, ale to wszystko zależy od drugiej strony". Zaznaczył, że to "dywaguje w porannej rozmowie", a nie "tajna wiedza".
- Wydaje mi się, że takie ostrzeżenie ze strony premiera padło - dodał. - Będąc na miejscu premiera nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mi stawiał takie ultimatum, bo tak się nie da rządzić skutecznie - powiedział.
Petru: Morawiecki osłabił pozycję Czarnka w debacie zewnętrznej
Odniósł się też do sytuacji w PiS. Kolejnym punktem spornym wewnątrz partii stało się zarejestrowane w zeszłym tygodniu stowarzyszenie Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. - Tam nie chodzi o to, że ma się pogodzić [Jarosław] Kaczyński z [Mateuszem] Morawieckim. Tam jest problem konkurencji miedzy grupą [Przemysława] Czarnka, a grupą Morawieckiego - mówił.
Ocenił, że Morawiecki "osłabił pozycję Czarnka w debacie zewnętrznej, bo Morawiecki stał się głównym przedmiotem dyskusji w mediach, a nie pan Czarnek".
Petru mówił, że PiS "osłabia się walcząc wewnętrznie". I dodał, że wniosek dla koalicji jest taki: "odróżniajmy się na programy, dyskutujmy, nie kłóćmy się wewnętrznie".
- Stawiajmy sprawę tak jasno, żeby było widać różnice programowe, a w pewnym momencie ustalajmy w ramach koalicji, że taki projekt, z którym inni się nie zgadzają, też zgłaszamy - dodał.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24