Dwa, góra trzy tygodnie i już można latać Dreamlinerem. Warunki są dwa - trzeba już umieć latać żelaznymi maszynami, no i koniecznie trzeba mieć symulator. Niewątpliwą przyjemność jego przetestowania miał nasz reporter Piotr Świerczek. W tym celu udał się do Londynu, razem z pilotami LOT-u. To oni już niebawem przesiądą się z Boeingów na Dreamlinery i to nimi już niebawem będziemy wożeni po świecie.