Premium

Ralph Kaminski: depresja to nie jest smutek, ale totalna nicość

Zdjęcie: FONOBO Label

Pierwszy epizod depresji przeszedłem, gdy moja kariera właśnie wystartowała, byłem u progu spełnienia swoich marzeń. Chciałem wszystkim o tym powiedzieć, ale czułem, że nie mogę się przyznać publicznie do depresji. Bałem się, że choroba mnie pokona - opowiada Ralph Kaminski w rozmowie z Tomaszem-Marcinem Wroną. 

Debiutancki krążek wydał kilka dni po swoich 26. urodzinach - w listopadzie 2016 roku. Jego "Morze" zostało świetnie przyjęte przez krytykę i publiczność. Kilka miesięcy później Ralph Kaminski grał już miedzy innymi na Open’erze czy OFF Festival w Katowicach. Okrzyknięty został jednym z najoryginalniejszych głosów w polskiej muzyce. Ale gdy jego kariera nabierała pełnego rozpędu i był już u progu spełnienia swoich marzeń - jak sam mówi - dopadła go depresja, która pokrzyżowała nieco jego plany. 

Swoje doświadczenie z chorobą i trudne relacje z innymi ludźmi wyśpiewał na drugim albumie: "Młodość" (listopad 2019 r.), z którego pochodzą jego największe dotychczas przeboje: "Kosmiczne energie", "Autobusy" czy "Wszystkiego najlepszego". Powrócił wówczas z nowym wizerunkiem: w długich blond włosach i w glam rockowych strojach. 

W poniedziałek, 11 października zamknął rozdział związany z "Młodością". Teledyskiem do utworu "Tata", w którym rozlicza swoją relację z ojcem, oficjalnie rozstał się ze swoim dotychczasowym wizerunkiem. Pokazał się w zupełnie nowej odsłonie. Jak wyjaśnia w rozmowie, porzucił "zbroję", której potrzebował do śpiewania o bardzo osobistych przeżyciach, ale ten etap już minął. Po sceniczną kreację będzie sięgać jedynie w trakcie koncertów-spektakli z piosenkami z repertuaru Olgi "Kory" Jackowskiej-Sipowicz. 15 października ukazała się płyta "KORA", na której Kaminski śpiewa dziesięć piosenek - wielkich hitów i tych mniej znanych - autorstwa Kory. Początkowo projekt "KORA" miał być jednorazowym koncertem-spektaklem, przedstawionym publiczności tegorocznej edycji Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Skończyło się jednak albumem i zapowiedzią trasy koncertowej.

Tomasz-Marcin Wrona, tvn24.pl: "'Młodość' przeminęła, trzeba iść dalej". To fragment informacji prasowej, która towarzyszyła twojemu nowemu teledyskowi do piosenki "Tata". Nie czujesz się już młody? 

Ralph Kaminski: "Młodość" jako płyta przeminęła. Czuję się wręcz coraz młodszy. Staro czułem się, jak miałem 25 lat (śmiech). Jeszcze przed pandemią Katarzyna Nosowska powiedziała mi, że mam pamiętać, że jestem jeszcze bardzo młody i na wszystko przyjdzie czas. Pomyślałem, że musi mieć rację. Kasia jest dla mnie jednym z drogowskazów, jak powinienem pracować. Tego się trzymam. 

Ralph Kaminski w teledysku "Tata"Fonobo Label

10 października zagrałeś ostatni koncert z materiałem z "Młodości". Ile ich w tym roku było?

Ponad czterdzieści. Taki mój rekord. Czerwiec był dla mnie skokiem na bungee. Szczególnie że w trasę ruszyliśmy po pandemicznym zawieszeniu. Niektóre koncerty zostały przeniesione do zamkniętych sal, więc zdarzyło się kilka razy, że graliśmy dwa koncerty dziennie w tym samym miejscu. To były pełnowymiarowe występy - chciałem dać wszystkim całe show. 

Było w nich dużo emocji. Nie bałeś się, że za bardzo się odsłaniasz?

Przy pierwszej płycie nie miałem świadomości tego, czym jest to odsłanianie się. Przy "Młodości", dopiero gdy odsłuchiwałem demo całości, uświadomiłem sobie, że to jest bardzo ciężki materiał. Chyba w odbiorze cięższy niż z debiutanckiego krążka. 

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo