|

Potworaki, fałszywy zgon i hipnoza. Co wydarzyło się w "polskim Roswell'?

Piknik Ufologiczny w Emilcinie organizowany przez Extra Terrestra
Piknik Ufologiczny w Emilcinie organizowany przez Extra Terrestra
Źródło zdj. gł.: offgreed
Jan Wolski do końca życia był przekonany, że ugościli go kosmici. Psycholog, który weryfikował jego wiarygodność zapewnił, że mężczyzna nie kłamie. Jednak są tacy, którzy nie wierzą, że w podlubelskim Emilcinie wylądowało UFO. Że postawiony tam równo 20 lat temu pomnik upamiętnia nie przełomowe spotkanie gatunków, a małostkową zemstę, która wymknęła się spod kontroli. Artykuł dostępny w subskrypcji

Nieznajomi byli uprzejmi i nie sprawiali kłopotu, więc Jan Wolski nie zadawał im zbędnych pytań. Nie miało znaczenia, że mieli półtora metra wzrostu, szarozielonkawą skórę, błony między palcami, skośne oczy i porozumiewali się językiem, którego nigdy w życiu nie słyszał. Wolski – jak tłumaczył później podczas jednego z wielu wywiadów – od dziecka był "zimniejszej krwi" i nie bał się spać w najgęstszych chaszczach. A skoro nie przerażały go chaszcze, to wiszący nad łąką statek kosmiczny był pestką.

Pozostało 98% artykułu
Czytaj także: