Premium

Ministerstwo Zdrowia mogło kupić respiratory od producentów. Wybrało pośrednika z Lublina

Zdjęcie: Shutterstock

15 kwietnia Ministerstwo Zdrowia mogło zamówić respiratory prosto od producentów w ramach unijnego przetargu. Zdecydowało się jednak na pośrednictwo firmy E&K z Lublina, która tym sprzętem nie dysponowała. Umowa ze spółką została podpisana 14 kwietnia. 1150 z 1200 zamówionych urządzeń do dziś nie ma. 110 milionów zł wypłaconych za ich dostawę też nie. 

Z jednej strony jest firma o zerowym doświadczeniu w branży medycznej. Ma na koncie dwa postępowania upadłościowe prowadzone przed Sądem Rejonowym w Lublinie, zatrudnia trzech pracowników. Z drugiej strony są największe światowe koncerny medyczne, zatrudniające tysiące ludzi, od dziesiątek lat produkujące sprzęt medyczny, zobowiązujące się do dostaw respiratorów w ciągu kilku miesięcy w ramach przetargu gwarantowanego przez Komisję Europejską. 

Przed takimi opcjami stanęło na początku kwietnia polskie Ministerstwo Zdrowia, próbujące kupić respiratory dla polskich szpitali. Wybrało opcję numer jeden, czyli firmę E&K z Lublina. Z zamówionych 1200 urządzeń na razie udało się odebrać 50. A przedsiębiorca, mimo że nie wywiązuje się z zamówienia, nadal dysponuje milionami z polskiego budżetu. Iloma? Trudno powiedzieć. Oto nasze kolejne ustalenia w sprawie respiratorów.

Reakcja na świńską grypę

Pandemia świńskiej grypy z 2009 roku uświadomiła ludziom odpowiedzialnym za zdrowie w Unii Europejskiej, że państwa członkowskie nie potrafią współdziałać w momentach zagrożenia tego typu zjawiskami. W odpowiedzi na to w 2010 roku Komisja Europejska, na wniosek Rady Europy, zaczęła pracę nad mechanizmem wspólnych zakupów na wypadek pandemii. Młyny unijnej biurokracji mielą powoli. Umowę w sprawie wspólnych zamówień zatwierdzono dopiero w 2014 roku.

Początkowo przystąpiło do niej 19 państw. Polska przez lata zwlekała, ale w obliczu pandemii zmieniła nastawienie. 6 marca 2020 roku minister zdrowia Łukasz Szumowski podpisał przystąpienie naszego kraju do wspólnego mechanizmu zakupów Unii Europejskiej. Na tyle późno, żeby nie zdążyć przystąpić do przetargu na sprzęt ochrony osobistej (ogłoszony 28 lutego), ale na tyle wcześnie, żeby móc stanąć do wspólnego zamówienia na zakup respiratorów (przetarg rozpisano 17 marca) i odczynników do testów na wykrywanie koronawirusa (ten rozpisano 19 marca). 

Z dokumentu na stronie Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej dowiadujemy się, że w przetargu opiewającym na 1 423 838 460 euro wspólnota chciała zakupić respiratory różnego typu (inwazyjne i nieinwazyjne, wykorzystywane w zależności od potrzeb i stanu zdrowia pacjenta) dla państw Unii. Łącznie 110 tysięcy urządzeń, których dostawy miały potrwać przez rok. Ze względu na pandemię przetarg przeprowadzano przy uproszczonych procedurach. Jako datę jego zakończenia wyznaczono 15 kwietnia.

Ostatecznie umowy ramowe podpisano z sześcioma firmami, praktycznie wszystkie to potentaci branży medycznej:  Vyaire Medical Products Ltd; Shenzhen Mindray Bio-medical Electronics Co. Ltd; Getinge Belgium NV;  ResMed S.A.S.; Philips Medical Systems Nederland B.V. oraz GE Medical Systems Information Technologies GmbH.   

Wśród krajów, do których sprzęt dotrze, nie ma Polski Fragment ogłoszenia o udzieleniu zamówienia na "dostawę sprzętu medycznego wspomagającego oddychanie pacjentów z podejrzeniem nowego koronawirusa"europa.eu

Poszczególne państwa Unii mogły, zgodnie z zapisami kontraktów, bezpośrednio u producentów składać zamówienia na dostawę respiratorów. I o ile Polska figuruje w dokumentach przetargowych jako uczestnik postępowania, to w rubryce oznaczonej "II.2.3) Miejsce świadczenia usług", mówiącej o tym, kto zamówił respiratory, można znaleźć kilkanaście państw Unii, ale po naszym kraju nie ma śladu. To oznacza, że urządzenia zamówione przez Komisję Europejską na razie do nas nie dotrą. 

Jak to możliwe? 14 kwietnia, dzień przed rozstrzygnięciem unijnego przetargu, polskie Ministerstwo Zdrowia podpisało umowę z szerzej nieznaną firmą E&K, która zobowiązała się, że dostarczy 1200 respiratorów za 195,5 mln złotych. Od kilkunastu dni piszemy o tej transakcji. Właściciel spółki z Lublina Andrzej Izdebski dał się wcześniej poznać jako handlarz bronią. Nigdy nie zajmował się handlem sprzętem medycznym.

CBA milczy

Dlaczego MZ podpisało ten kontrakt? Czy ktoś sprawdził firmę z Lublina? Zacznijmy od tego ostatniego pytania. Przedstawiciele Ministerstwa  Zdrowia wielokrotnie zapewniali, że E&K została prześwietlona przez odpowiednie służby, które wydały resortowi pozytywną rekomendację. Czy tak rzeczywiście było? 10 czerwca zapytaliśmy o to Centralne Biuro Antykorupcyjne. Pytaliśmy też, jak wyglądało ewentualne sprawdzanie spółki. Czterokrotnie ponawialiśmy pytania mailem, dwukrotnie telefonicznie prosiliśmy o odpowiedź rzecznika CBA Temistoklesa Brodowskiego. Za każdym razem informował nas, że odpowiedź otrzymamy niezwłocznie. Do poniedziałku, do momentu publikacji tego artykułu, jednak jej nie dostaliśmy. 

Za to Ministerstwo Zdrowia w piątek poinfomowało nas, że "opinia w sprawie tego konkretnego zakupu była pozytywna. W sprawie szczegółów prosimy kontaktować się z CBA".

Szczerba: Minister Szumowski przepłacił dwukrotnie za respiratory
Szczerba: Minister Szumowski przepłacił dwukrotnie za respiratoryTVN24

Ministerstwo odpowiada na raty

Ale dlaczego zamiast 15 kwietnia kupić respiratory od renomowanych producentów, korzystając z mechanizmu unijnego, dzień wcześniej MZ podpisało umowę na dostarczenie sprzętu ratującego życie z człowiekiem, który do tej pory handlował bronią? Ministerstwo odpowiadało nam na to pytanie na raty. 

W czwartek Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z biura prasowego Ministerstwo Zdrowia napisała nam, że "16 kwietnia MZ zwróciło się do poszczególnych kontrahentów, informując o zamiarze dokonania zakupu w zależności od daty przewidzianych dostaw". Zapytaliśmy, kiedy, do kogo i po co zgłaszało się ministerstwo dwa dni po podpisaniu umowy z E&K i jaki był efekt tych zapytań. W kolejnym mailu otrzymaliśmy listę przedsiębiorstw, z którymi się kontaktowało ministerstwo w sprawie zakupu respiratorów. Wśród nich była amerykańska firma Vyaire. Co ciekawe, według umowy podpisanej 14 kwietnia z E&K, 645 sztuk respiratorów Bellavista 1000e produkowanych właśnie przez Vyaire, miał dostarczyć do Polski Andrzej Izdebski. 

Cieszyński: firma E&K sama twierdzi, że zajmuje się handlem sprzętem medycznym
Cieszyński: firma E&K sama twierdzi, że zajmuje się handlem sprzętem medycznymTVN24

Polacy dostali ofertę. Ale nie odpowiedzieli

A co o kontaktach z Polakami mówią sami Amerykanie? Przede wszystkim zaprzeczyli, żeby mieli cokolwiek wspólnego z E&K. A co do aktywności polskiego rządu odpisał nam Jamie Rokus z firmy GCI Health, reprezentujący Vyaire: "Przedstawiciele polskiego rządu skontaktowali się z Vyaire, aby zapytać o zakup respiratorów Bellavista w ramach zawartej umowy ramowej UE. Vyaire odpowiedziała w terminach określonych w umowie i przekazała polskiemu rządowi ofertę na zakup respiratorów Bellavista 1000. Do tej pory Vyaire nie otrzymał żadnych zamówień na respiratory Bellavista od polskiego rządu lub jego przedstawicieli".

Z MZ, które ponownie zapytaliśmy o to, dlaczego nie odpowiedziało Amerykanom i podpisało umowę z E&K, otrzymaliśmy maila podpisanego przez Jarosława Rybarczyka z Biura Komunikacji resortu zdrowia: "To był czas, w którym obserwowaliśmy rosnącą skalę zakażeń we Włoszech, Francji, Hiszpanii czy Niemczech, gdzie w wielu europejskich regionach zaczęły pojawiać się braki sprzętu medycznego. Prowadziliśmy więc nasze zakupy w wielu polach równocześnie i jak widać po rozstrzygnięciu unijnego przetargu i braku dostępności sprzętu po tym przetargu, nasze działania były słuszne".

Przypomnijmy, że jednym z atutów, które miały stać za wyborem E&K, była szybkość dostaw. Andrzej Izdebski zapewniał, że pierwsze respiratory dostarczy jeszcze w kwietniu, a 1200 urządzeń trafi do Polski przed końcem czerwca. Dziś już wiemy, że do magazynu Agencji Rezerw Materiałowych trafiło 50 urządzeń, w dodatku innych, niż zamawiał resort. Ministerstwo odpisało nam w poniedziałek, że kolejne 50 znajduje się w odprawie celnej, ale nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zweryfikować tej informacji.

Tymczasem producenci, którzy podpisali umowę z Komisją Europejską, odpisali Ministerstwu Zdrowia, że ze względu na ogromne zapotrzebowanie na sprzęt, na dostawy trzeba poczekać co najmniej do lipca. - Wszystkie kraje ustawiły się w kolejce i czekają na swoje zamówienia, które są stopniowo realizowane zgodnie z harmonogramem. Bo popyt na respiratory się nie zmniejszył. A Polska w kolejce się nie ustawiła. Została teraz na łasce handlarza bronią. A gdyby dziś chciała skorzystać ze sprzętu zamówionego dla Komisji, to możecie się spodziewać dostaw w kwietniu, ale przyszłego roku - mówi nam przedstawiciel jednej z firm medycznych, która dostarcza respiratory do Unii. 

Za tydzień pierwsze respiratory

Jak nieoficjalnie dowiedział się tvn24.pl od przedstawiciela jednego z producentów, startującego w unijnym przetargu, gdyby MZ zamówiło sprzęt w połowie kwietnia, wtedy, gdy podpisano umowę z handlarzem bronią, jest szansa, że pierwsze urządzenia od jego firmy dotarłyby do Polski w przyszłym tygodniu. Zamówienie zostałoby zrealizowane w ciągu pięciu miesięcy. A tak nie mamy ani urządzeń, ani pieniędzy, które za nie zapłaciliśmy. W dodatku nie wiadomo, jak będzie wyglądała kwestia serwisu i gwarancji dla zakontraktowanych urządzeń.

Pieniądze wypłacone E&K to kolejny temat, który budzi kontrowersje. Z pisma od wiceministra Janusza Cieszyńskiego, które w poniedziałek otrzymał w trakcie kontroli poselskiej poseł Michał Szczerba, wynika, że E&K zwróciło w związku z niedostarczeniem respiratorów 8,8 mln euro. Jak z kolei poinformowało nas w poniedziałek MZ, firma Andrzeja Izdebskiego zwróciła "już blisko 10 milionów euro", wciąż więc dysponuje 25 milionami euro z 35, które przelało jej ministerstwo. To ponad 111 milionów złotych według poniedziałkowego kursu. "Wkrótce mamy otrzymać zwrot zaliczki także za transzę majową" - zapewniła nas Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska.

Cieszyński: otrzymaliśmy prawie 10 milionów euro zwrotu zaliczki za respiratory, które nie dotarły w kwietniu
Cieszyński: otrzymaliśmy prawie 10 milionów euro zwrotu zaliczki za respiratory, które nie dotarły w kwietniuTVN24

Na pytania o to, kiedy i jaki sprzęt ma dostarczyć firma E&K, ani jak wyglądają kolejne płatności, ministerstwo nie odpowiedziało.

***

Czytaj wcześniejsze teksty o sprawie zakupu respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia:

200 mln zł za respiratory. Handlarz bronią z Polski i dostawcy, którzy o nim nie słyszeli Producent respiratorów: nie mamy nic wspólnego z tą firmą. Co i od kogo kupiło Ministerstwo Zdrowia? Sprzedał rządowi respiratory. Wcześniej handlował z Koreą Północną Sprawa 1200 respiratorów. Tłumaczenia ministerstwa nie zgadzają się z faktami Niemcy, Pakistan, Polska. Jak 50 respiratorów trafiło do Lublińca

Autor:Szymon Jadczak szymon_jadczak@tvn.pl

Źródło: tvn24.pl