Nie żyje kobieta i jej dwie córki. Mąż i ojciec usłyszał trzy zarzuty zabójstwa i został aresztowany

W Puszczykowie pod Poznaniem znaleziono ciała 29-letniej kobiety i jej dwóch córek w wieku 1,5 roku i 4,5 lat
Prokuratura: chciał pozbyć się problemu
Źródło: TVN24

42-latek - mąż 29-letniej kobiety i ojciec dwóch dziewczynek, których ciała znaleziono w domu w Puszczykowie pod Poznaniem - usłyszał trzy zarzuty zabójstwa w zamiarze bezpośrednim. Przyznał się do winy. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla podejrzanego. Jak przekazali śledczy, żona miała do niego pretensje, a on "chciał pozbyć się problemu".

W poniedziałek - dwa dni po odnalezieniu zwłok kobiety i jej córek - mężczyzna został przewieziony do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Rzecznik prokuratury Łukasz Wawrzyniak poinformował, że mężczyźnie przedstawiono trzy zarzuty zabójstwa w zamiarze bezpośrednim. Podejrzany przyznał się do ich popełnienia. W poniedziałek po południu sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla podejrzanego, o co wnioskowała prokuratura.

Jak podał prokurator, zarówno podejrzany, jak i jego ofiary to obywatele Ukrainy. Do zbrodni miało dojść kilka dni przed odnalezieniem ciał. - Przyjmujemy, że było to w nocy z 13 na 14 listopada - powiedział Wawrzyniak.

- Według naszych ustaleń śmierć tych wszystkich trzech ofiar nastąpiła w wyniku uduszenia poprzez trzymanie szyi rękoma - takie są te wstępne ustalenia. Oczywiście cały czas to śledztwo trwa - podkreślił prokurator.

TVN24 Clean_20231120143102(12764)_aac
Ciała trzech osób w domu w Puszczykowie. Trzy zarzuty zabójstwa dla 42-latka
Źródło: TVN24

Pokłócił się z żoną, zabił ją i córki. Na koniec przesłuchania rozpłakał się

- Podejrzany przyznał, że kłócił się z żoną o to, że on nadużywa alkoholu, że ma długi, że nie pracuje. I w nocy z 13 na 14 listopada po jednej z kłótni postanowił zabić żonę, kiedy spała już z córkami na górze. Poszedł do pokoju, tam najpierw udusił żonę, potem kiedy jedna z dziewczynek się obudziła, również udusił tę dziewczynkę i kolejną córkę - takie są jego wyjaśnienia. (...) podczas przesłuchania zachowywał się spokojnie, bez emocji. Dopiero kiedy prokurator zadał mu pytanie na koniec przesłuchania, czy żałuje, to wówczas mężczyzna się rozpłakał - zrelacjonował Wawrzyniak.

Prokuratura: przyznał, że chciał pozbyć się problemu

Jak powiedział Wawrzyniak, "ci państwo się kłócili". - On sam twierdzi, że chciał pozbyć się problemu, skoro żona miała do niego pretensje - przekazał prokurator.

W domu rodziny był także nastoletni chłopiec - syn kobiety. - Mężczyzna twierdzi, że to nie było jego dziecko i dlatego nie chciał zabijać - opisał Wawrzyniak.

42-latek na drugi dzień po zbrodni powiedział chłopcu, że jego matka i dwie siostry są w szpitalu chore na COVID-19. Zabronił też wchodzić dziecku na piętro, gdzie doszło do zabójstwa, tłumacząc, że jest tam substancja, która ma zniwelować wirusa. - Chłopiec w ogóle cały czas żył w przeświadczeniu, że jego siostry i matka są w szpitalu. Mężczyzna powiedział mu potem, krótko, że mama i córki zmarły - powiedział rzecznik prokuratury.

Nastolatek jest pod opieką babci.

Wiadomo, że mężczyzna przyjechał do Polski w 2018 roku, jego żona dołączyła do niego rok później.

Ciała kobiety i dwóch córek w domu w Puszczykowie

W sobotę po południu policja otrzymała zgłoszenie o odnalezieniu trzech ciał w domu w Puszczykowie (Wielkopolska). - Zostaliśmy poinformowani o wykryciu ciał kobiety i dwójki dzieci. W związku z tą sprawą zatrzymano mężczyznę - męża kobiety i ojca dzieci - przekazał nadkomisarz Maciej Święcichowski z biura prasowego wielkopolskiej policji.

Zatrzymany ma 42 lata. Jak informował młodszy inspektor Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, kobieta miała 29 lat, dziewczynki - 1,5 i 4,5 roku.

Śledczy początkowo nie ujawniali, czy 42-latek sam zgłosił się na policję i czy był trzeźwy w chwili zatrzymania. Święcichowski zaznaczył, że "wciąż nie ma pewności, kiedy dokładnie doszło do zabójstwa". - Mogło to się wydarzyć dużo wcześniej - podał rzecznik wielkopolskiej policji.

Sąsiedzi w szoku

Reporterzy TVN24 dotarli do sąsiadów rodziny. Wszyscy są zszokowani i wstrząśnięci wydarzeniami, do których tam doszło.

- Panią z wózkiem widziałam, jak spacerowała. To szok i łzy w oczach. Spać nie można - podkreślała jedna z sąsiadek rodziny.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: