Do zdarzenia doszło w poniedziałek w Swarzędzu pod Poznaniem. Około godziny 7 pan Artur wracał z pracy. Na przystanku w pobliżu Muzeum Pszczelarstwa zauważył mężczyznę z rowerem opartego o wiatę. Jak mówi - w pierwszej chwili poszedł dalej, bo na przystanku byli też inni ludzie.
- Coś mnie podkusiło, żeby się odwrócić, jeszcze raz zobaczyć tego pana. Zauważyłem, że miał jakby taki sopel lodu wystający spod brody. (...) Stwierdziłem, że z panem chyba nie jest okej. Był z nim ograniczony kontakt, jedyne co zrozumiałem, to że wraca z pracy i jedyne, co potrzebuje, to taksówkę - opowiedział pan Artur.
Zatrzymała autobus i ruszyła na pomoc
Z pomocą pozostałych osób stojących na przystanku udało się mężczyznę posadzić. Pan Artur poinformował służby i próbował ogrzać tego mężczyznę. Najpierw oddał mu kurtkę, potem próbował zdobyć folię NRC. Kilku kierowców nawet się zatrzymało. Niestety żaden z nich nie miał folii, która była tak potrzebna.
Wtedy na pomoc ruszyła również kierująca autobusem linii 490. - Kierowczyni zatrzymując się na przystanku zobaczyła wychłodzonego mężczyznę, który potrzebował pomocy. Powiadomiła służby ratunkowe, udostępniła koc termiczny. Podzieliła się też własną ciepłą odzieżą i gorącym napojem - powiedziała Izabela Gruszczewska-Gonet, prezeska Swarzędzkiego Przedsiębiorstwa Komunalnego.
- Jakoś próbowaliśmy pomóc. Starałem się masować ręce i namówić tego pana, żeby ruszał nogami. Przytulałem go też własnym ciałem - dodał pan Artur.
Na miejscu pojawiło się pogotowie i zabrało mężczyznę do jednego z poznańskich szpitali. Reporter TVN24 Łukasz Wójcik rozmawiał z dyrektorem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego, który przekazał, że medycy zakwalifikowali mężczyznę jako pacjenta z hipotermią. A to oznacza, że jego zdrowie i życie mogło być zagrożone. Na szczęście mężczyzna trafił do szpitala.
"To był odruch serca"
Pan Artur nie czuje się bohaterem i zależy mu, by pozostać anonimowym. Zapewnia też, że zrobił tylko to, co powinien zrobić każdy człowiek w takiej sytuacji.
Na wyrazy uznania zasługuje również kierowczyni autobusu. - To wzorowe zachowanie. Wielkie wyrazy wdzięczności i uznania dla tej postawy i wrażliwości, spostrzegawczości jak i empatii - powiedziała Izabela Gruszczewska-Gonet, prezeska Swarzędzkiego Przedsiębiorstwa Komunalnego.
Szefowa przedsiębiorstwa podkreśliła, że to nie był pierwszy raz, gdy pracownicy pospieszyli na ratunek. - W firmie mamy też szkolenia z pierwszej pomocy, ale myślę, że to był odruch serca po prostu - dodała.
Kierowczyni autobusu nie zgodziła się na rozmowę z reporterem TVN24.
Autorka/Autor: aa/tok
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24