W galerii handlowej przy dworcu kolejowym Poznań Główny zawaliła się część podwieszanego sufitu. Zdjęcia zapadniętego sufitu opublikował po godzinie 11 @poznanmoment.
Jak informuje dziennikarz TVN24 Mateusz Majchrzycki, sklep jest zamknięty, a szyby zostały zasłonięte folią i nie widać przez nie wnętrza.
Wielkopolscy strażacy nie otrzymali dzisiaj zgłoszenia o takim zdarzeniu. O sprawie od dziennikarzy dowiedział się także Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. - Nie mieliśmy dzisiaj żadnego sygnału o katastrofie czy awarii w Avenidzie. Jeżeli taka sytuacja ma miejsce, w pierwszej kolejności zarządca obiektu powinien usunąć to zagrożenie; sprawdzić, czy nie ma zagrożenia i bezwzględnie wyłączyć ten lokal z użytkowania - powiedział Paweł Łukaszewski, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Poznaniu.
"Nikt nie ucierpiał"
Właściciel obiektu odmówił TVN24 komentarza w tej sprawie i odesłał do oświadczenia.
"W dniu 17 września w jednym z lokali najemców, poza częściami wspólnymi Centrum, doszło do odspojenia fragmentu sufitu. W wyniku zdarzenia nikt nie ucierpiał. Miejsce zostało niezwłocznie zabezpieczone. Zdarzenie nie wpływa na bieżące funkcjonowanie Centrum" - czytamy.
Wysłaliśmy także pytania o zdarzenie do sieci odzieżowej H&M, do której należy sklep; czekamy na odpowiedź
Kolejny taki przypadek
Do podobnego zdarzenia doszło w kwietniu 2014 roku. Wówczas zawaliła się część sufitu na korytarzu o powierzchni około 300 metrów kwadratowych. Szczęśliwie stało się to w nocy, kiedy galeria handlowa była zamknięta.
Wówczas Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego przeprowadził kontrolę, w podsumowaniu której stwierdził, że doszło do zawilgocenia płyt stropowych, ich przeciążenia i utraty nośności konstrukcji, co skutkowało zerwaniem stropu. Wydał również decyzję nakazującą właścicielowi galerii naprawę stropu, wzmocnienie konstrukcji, wyłączając jednocześnie budynek z użytkowania.
Według szacunków, sufit, który się zarwał, mógł ważyć kilkadziesiąt kilogramów na metr kwadratowy. Spadając, uszkodził instalację tryskaczową, przez co galeria została zalana. Całkowicie otwarto ją dopiero trzy miesiące po awarii.
Poznańska prokuratura sprawdzała, czy nie doszło do sprowadzenia niebezpieczeństwa zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach i sprowadzenia zagrożenia dla życia wielu osób. Śledczy nie wskazali osoby odpowiedzialnej za zawalenie się podwieszanego sufitu, wobec czego postępowanie zostało umorzone.