Sforsowali właz i weszli do kapsuły czasu

Poznań

SP w Rogalinku Takich "skarbów" na strychu było znacznie więcej

Wiedzieli o jednym strychu, o drugim nie mieli pojęcia, a co dopiero o jego zawartości. Podczas remontu szkoły podstawowej w Rogalinku (woj. wielkopolskie) budowlańcy odkryli wejście na strych. Ten okazał się prawdziwą kapsułą czasu. Wśród kurzu i pajęczyn były między innymi szkolne zeszyty z czasów zaboru pruskiego. Takich skarbów jest znacznie więcej.

Historia szkoły podstawowej w Rogalinku (woj. wielkopolskie) sięga XIX wieku, czyli zaboru pruskiego. I to właśnie z tego okresu pochodzi część pamiątek, które przypadkowo właśnie znaleziono na szkolnym strychu.

- W naszej placówce trwa remont, głównie to wymiana ogrzewania. Ekipa budowlana musiała jakoś połączyć nowy budynek ze starym, w którym dawniej znajdowały się mieszkania nauczycielskie. Jedno z nich było zamknięte od 10 lat. W łazience znaleźliśmy właz, który trzeba było sforsować - opowiada Monika Szufnarowska, dyrektorka szkoły.

I tak oto zapomniany ciemny strych stanął otworem.

- Nie mieliśmy pojęcia o tym pomieszczeniu, a tym bardziej o jego zawartości - dodaje Szufnarowska.

Strych okazał się kapsułą czasu, a w niej znaleziono m.in.:

- instrukcje dla żołnierzy - jak zachowywać się w czasie mrozu,

- egzemplarz "Berliner Zeitung" z 1902 roku,

- zapiski z kalendarza z 1806 roku,

- spis gospodarstw.

Jak oni pisali

Wśród kurzu i pajęczyn znaleziono też co najmniej dziesięć zeszytów do kaligrafii - te należały do pierwszych uczniów szkoły. Rocznik: 1880.

- Zeszyty są cennym źródłem. Na pewno będziemy chcieli je jakoś wyeksponować u nas w szkole. Ale równie ciekawe są pozostałe materiały, które pokazują, jak w tamtym czasie uczono, spędzano wolny czas. W wycinkach prasowych można zobaczyć na przykład, jakie sklepy czy usługi oferowano w Poznaniu - opowiada dyrektorka.

Na strychu leżał nawet fragment sztukaterii.

- Pokazaliśmy ją pracownikom pobliskiego muzeum. Wstępnie podejrzewamy, że jest to sztukateria pochodząca z pieca kaflowego - mówi Szufnarowska.

Skarbów jest dużo więcej. Niektóre pochodzą już z II połowy XX wieku. Są to m.in.: zdjęcia nauczyciela Henryka Ciskorskiego, zaświadczenia do biletu miesięcznego i opakowania po medykamentach takich jak krople walerianowe czy płyn na odciski.

Będzie więcej niespodzianek?

Kiedy szkoła pochwaliła się nietypowym znaleziskiem, do gabinetu pani dyrektor zapukali lokalni miłośnicy historii. Oni też nie mieli pojęcia o drugim strychu. Mieli za to konkretne życzenie. Koniecznie chcieli wejść na strych.

- Weszliśmy tam drugi raz i znaleźliśmy kolejne przedmioty. Będziemy potrzebowali trochę czasu, żeby to wszystko dokładnie przeanalizować i podjąć decyzję, co zrobimy. Niewykluczone, że część materiałów trafi do muzeum - mówi dyrektorka.

A co na te rewelacje uczniowie?

- Żeby przenieść te rzeczy, musieliśmy przejść przez jedną z klas. Uczniowie bardzo chcieli zobaczyć, co tam niesiemy. Byli bardzo zainteresowani. Szczególnie ich uwagę przykuły zeszyty i niespotykany już charakter pisma. Niektórzy przychodzą do mojego gabinetu, żeby na spokojnie obejrzeć te skrawki - dodaje Szufnarowska.

Autor: aa / Źródło: TVN24 Poznań/Gazeta Puszczykowska-Mosińska

Źródło zdjęcia głównego: SP w Rogalinku