Żart kosztował go podróż. Nie poleciał na Majorkę

Przez żart nie poleciała na wypoczynek do Egiptu
Na lotnisku powtarzał słowo "bomba". Służby zadziałały (materiał z 20.04.2019)
Źródło wideo: Fakty TVN
Źródło zdj. gł.: Straż Graniczna
Żart o bombie na lotnisku w Poznaniu zakończył się poważnymi konsekwencjami dla 63-letniego Polaka. Mężczyzna, który w ten sposób chciał zabłysnąć przed wylotem na Majorkę, nie tylko dostał mandat, ale też nie został wpuszczony na pokład samolotu.

Do incydentu doszło na lotnisku Poznań-Ławica. 63-letni Polak, który miał lecieć na Majorkę, podczas nadawania bagażu powiedział pracownikom, że ma w nim bombę. Informacja natychmiast została przekazana Straży Granicznej.

Na miejsce skierowano funkcjonariuszy oraz pirotechników. 63-latek został wylegitymowany, tłumaczył funkcjonariuszom, że jego słowa były tylko "głupim żartem". 

Żartowniś nie poleciał na Majorkę

Jego bagaż został dokładnie sprawdzony - nie znaleziono w nim niebezpiecznych przedmiotów. Mężczyzna został ukarany mandatem karnym, a kapitan samolotu nie zgodził się, aby wszedł na pokład. W efekcie mężczyzna nie poleciał na zaplanowane wakacje.

To zdarzenie nie zakłóciło pracy lotniska.

"Apelujemy do podróżnych o rozwagę i odpowiednie zachowanie się w samolocie lub na terenie portu lotniczego. Niewłaściwe zachowanie lub 'żart o bombie' skutkuje uruchomieniem szeregu procedur bezpieczeństwa oraz zwykle utrudnia prawidłowe funkcjonowanie portu lotniczego" - apeluje kpt. Paweł Biskupik, rzecznik prasowy Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: