Pięć nastolatek zginęło w pożarze w escape roomie. Trzy kolejne osoby z zarzutami

Pomorze

W escape roomie zginęło pięć nastolatek Teleserwis TVN24
wideo 2/15

Trzy kolejne osoby usłyszały zarzuty w związku z pożarem escape roomu w Koszalinie (Zachodniopomorskie), w którym zginęło pięć 15-latek. To babcia i matka oskarżonego w tej sprawie Miłosza S., organizatora escape roomu oraz jego pracownik.

Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie poinformował w piątek, że zarzuty usłyszeli: Małgorzata W., babcia głównego podejrzanego, na którą była zarejestrowana działalność, jego matka - Beata W., która pomagała w prowadzeniu escape roomu oraz Radosław D., pracownik, który tragicznego dnia odpowiadał za bezpieczeństwo klientów. Mężczyzna sam także ucierpiał w pożarze.

Jak przekazał Gąsiorowski, usłyszeli oni zarzuty umyślnego przekroczenia przepisów przeciwpożarowych i nieumyślnego spowodowania śmierci pięciu osób. Grozi im za to do 8 lat więzienia.

Podejrzani nie przyznali się do winy. Odmówili także składania wyjaśnień.

W piątek Sąd Rejonowy w Koszalinie przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec Radosława D. Wobec kobiet zastosowano środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego, zakazu opuszczania kraju oraz poręczenia majątkowego w wysokości 10 tysięcy złotych.

Jeszcze w styczniu tego roku w szpitalu Radosław D. został przesłuchany w charakterze świadka. Mówił wtedy, że miał już poparzoną twarz i nagle stwierdził z przerażeniem, że nie dostanie się do drzwi, aby odblokować wyjście z pokoju, gdzie znajdowały się uczestniczące w grze nastolatki. One same mogły to zrobić dopiero po rozwiązaniu ostatniej zagadki. W obiekcie nie było dróg ewakuacyjnych.

Pierwszy zarzuty usłyszał Miłosz S.

Organizator escape roomu 28-letni Miłosz S. jest podejrzany o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-letnich dziewcząt, które w nim zginęły. Mężczyźnie grozi do ośmiu lat więzienia.

Miłosz S. zatrzymany został 5 stycznia, zarzuty usłyszał 6 stycznia, następnego dnia decyzją Sądu Rejonowego w Koszalinie został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Sąd Okręgowy w Koszalinie 30 września zdecydował na posiedzeniu niejawnym o przedłużeniu Miłoszowi S. tymczasowego aresztu na okres kolejnych dwóch miesięcy. Apelację od decyzji złożyła prokuratura, która chciała trzymiesięcznego aresztu. Sąd Apelacyjny w Szczecinie uwzględnił zażalenie i wydał postanowienie o stosowaniu aresztu wobec Miłosza S. przez dalsze trzy miesiące. Oznacza to, że S. zostanie w areszcie do 31 grudnia 2019 roku.

Według ustaleń prokuratury to 28-letni Miłosz S. z Poznania faktycznie organizował i prowadził escape room w Koszalinie należący do jego babci. Zajmował się zawodowo obsługą tego typu pokoi zagadek.

Zginęło pięć nastolatek

Do tragicznych wydarzeń doszło 4 stycznia. W escape roomie w Koszalinie zginęło pięć 15-letnich dziewczyn, uczennic klasy 3d Gimnazjum nr 9, obecnie SP nr 18. Według wstępnych ustaleń prokuratury przyczyną pożaru w pomieszczeniu sąsiadującym z tym, w którym przebywały dziewczęta, był ulatniający się gaz z butli gazowej (butle zasilały w paliwo piecyki w budynku).

Pogrzeb 15-latek odbył się 10 stycznia. Spoczęły obok siebie na cmentarzu komunalnym w Koszalinie.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: MAK/ ks / Źródło: PAP/TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24