Szczecin. Kolejka karetek przed szpitalem. "Sytuacja jest bardzo trudna, jesteśmy trochę na wojnie"

Kolejka karetek przed szpitalem w Szczecinie
"Jesteśmy trochę na wojnie". Przed szpitalem w Szczecinie ustawiła się kolejka karetek
Źródło: TVN24

Przed szpitalem w Szczecinie w piątek wieczorem ustawiła się kolejka karetek z pacjentami. - Kilka ostatnich dni to jest bardzo duży przyrost pacjentów z COVID-19, też widzimy przy tym ogromny napływ pacjentów na SOR, dlatego pewnie zdarzają się takie sytuacje. Możemy powiedzieć wprost, że jesteśmy trochę na wojnie - mówi rzeczniczka placówki.

W piątek (3 grudnia) około godziny 22 przed Samodzielnym Publicznym Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym w Szczecinie, który jest też szpitalem covidowym, ustawiła się kolejka karetek. Zdjęcia i nagranie, na którym widać ambulanse przesłał nam internauta.

- Kilka ostatnich dni to jest bardzo duży przyrost pacjentów z COVID-19, widzimy przy tym też ogromny napływ pacjentów na szpitalny oddział ratunkowy, dlatego też zdarzają się takie sytuacje - mówi nam Natalia Cistowska, rzeczniczka prasowa SPWSZ w Szczecinie.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

Dodaje, że w placówce jest obecnie około 300 pacjentów z COVID-19, ale cały czas przyjmują również pacjentów z innymi dolegliwościami.

- Sytuacja jest bardzo trudna, możemy powiedzieć wprost, że jesteśmy trochę na wojnie - podkreśla Cistowska.

Kolejka karetek przed szpitalem w Szczecinie
Kolejka karetek przed szpitalem w Szczecinie
Źródło: internauta

Karetki przyjeżdżają też z innych miejscowości

- Sytuacja jest bardzo trudna, ten SOR ma też ograniczoną wydolność pod kątem przede wszystkim lekarzy, pielęgniarek, ale także w postaci łóżek. Badanie pacjenta, tomograf to wszystko trwa, ten czas się wydłuża, jeżeli chodzi o przekazanie na oddział - tłumaczy rzeczniczka.

Jak mówi, trafiają do nich również pacjenci ze wschodu województwa zachodniopomorskiego.

- To jest też dla nas bardzo duży problem, ponieważ wschód województwa ma również swoje szpitale i te karetki powinny jednak do tych szpitali trafiać. Tak się nie dzieje, więc to niestety spada na nasz szpitalny oddział ratunkowy - podsumowała Cistowska.

Czytaj także: