Udawany atak terrorystyczny w szkole. Posadę straciła dyrektorka, a teraz też komendant policji

TVN24

Atak terrorystyczny w szkole był symulowany, nie wszyscy o tym wiedzielitvn24
wideo 2/11

Komendant policji w Barczewie został odwołany ze stanowiska - poinformował mł. asp. Tomasz Markowski z olsztyńskiej policji. To konsekwencja udawanego ataku terrorystycznego przeprowadzonego w szkole podstawowej. Nie wszyscy uczniowie wiedzieli, że to jedynie ćwiczenia i część z nich wpadła w panikę. Policja początkowo twierdziła, że o ćwiczeniach nie wiedziała. Jak się później okazało, pismo od dyrekcji w tej sprawie trafiło do jednostki kilka dni przed planowaną akcją.

- W związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami, zarówno jeżeli chodzi o obieg dokumentacji, jak i przekaz informacji w komisariacie policji w Barczewie, komendant miejski policji w Olsztynie, nadzorujący pracę tej jednostki, podjął decyzję o odwołaniu z zajmowanego stanowiska komendanta barczewskiej jednostki - powiedział TVN24 mł. asp. Tomasz Markowski, oficer prasowy KMP w Olsztynie.

Decyzja ma związek z symulowanym atakiem terrorystycznym, który 14 listopada został przeprowadzony w szkole podstawowej w Barczewie. Nie wszyscy uczniowie wiedzieli, że zamaskowani mężczyźni jedynie udają, a broń to atrapy. Część z nich wpadła w panikę.

Jeszcze czwartego grudnia policja informowała, że o ćwiczeniach nie wiedziały także służby.

Pięć dni później, jak dowiedział się portal tvn24.pl, okazało się, że pisemna informacja na ten temat wpłynęła do policji ósmego listopada, czyli kilka dni przed planowanymi ćwiczeniami. Potwierdził to nam aspirant Rafał Prokopczyk z Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie, który przyznał, że wcześniej doszło do pomyłki.

"(...) dyrektor szkoły o zaplanowanym przedsięwzięciu pisemnie poinformowała Komendanta Komisariatu Policji w Barczewie. Pismo w tej sprawie wpłynęło na adres jednostki 8 listopada 2019 roku. W jego treści dyrekcja szkoły nie prosiła ani o pomoc w organizacji, ani o udział w ćwiczeniach policjantów na żadnym etapie planowanego przedsięwzięcia" - czytamy w oświadczeniu przesłanym przez Prokopczyka.

Dodał, że pismo miało jedynie charakter informacyjny, na wypadek "ewentualnych zgłoszeń w sprawie zdarzeń związanych z ćwiczeniami".

Oficer prasowy podkreślił równocześnie, że do komisariatu policji w Barczewie nie wpłynęło żadne zgłoszenie z prośbą o interwencję w związku z ćwiczeniami w szkole.

"(...) doszło do niezamierzonego przeoczenia i złej interpretacji faktów, co do stopnia poinformowania policjantów na temat planowanych ćwiczeń. Wyrażamy ubolewanie, że do takiej sytuacji doszło" - tłumaczy wcześniej przekazywane informacje o tym, że takiego zgłoszenia ze strony dyrektorki szkoły nie było.

Policja przeprasza za błędne informacje po symulowanym ataku w szkole
tvn24

Dyrekcja i policja pod lupą prokuratury

Pierwsze konsekwencje nieudanych ćwiczeń odczuła dyrektorka placówki, która 29 listopada została odwołana ze stanowiska. Taką decyzję podjął burmistrz Barczewa Andrzej Maciejewski w porozumieniu z Kuratorium Oświaty w Olsztynie.

Sprawę bada już także Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Północ.

Krzysztof Stodolny z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie poinformował, że śledztwo prowadzone jest w sprawie niedopełnienia obowiązków wynikających z ustawy Prawo Oświatowe przez dyrekcję Zespołu Szkół w Barczewie.

Jak dodał, ćwiczenia pod postacią pozorowanego ataku terrorystycznego z użyciem atrap broni zostały przeprowadzone w sposób niezapewniający bezpieczeństwa przebywających w szkole uczniów i negatywnie oddziałujący na ich sferę psychiczną. W ocenie śledczych stanowiło to działanie na szkodę interesu prywatnego uczniów tej szkoły oraz interesu publicznego. Grozi za to do trzech lat więzienia.

Śledztwo dotyczy również niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy komisariatu policji w Barczewie poprzez brak zabezpieczenia organizowanych przez dyrekcję tamtejszego Zespołu Szkół ćwiczeń antyterrorystycznych. Okazało się bowiem, że miejscowa policja wiedziała wcześniej o planowanych ćwiczeniach.

Śledztwo wszczęto po zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa, które złożył burmistrz Barczewa Andrzej Maciejewski.

Postępowanie prowadzi już także rzecznik dyscyplinarny przy wojewodzie warmińsko-mazurskim. Sprawdza on, czy dyrektor szkoły "nie uchybiła godności zawodu nauczyciela". Postępowanie ma potrwać trzy miesiące. Jeśli komisja ustali, że doszło do naruszenia przepisów, dyrektorka może zostać ukarana naganą, a nawet może dostać tymczasowy lub dożywotni zakaz wykonywania zawodu.

Atak terrorystyczny w szkole był symulowany, nie wszyscy o tym wiedzieli
facebook

"Jeden z uczniów wyskoczył przez okno"

Chodzi o organizację symulacji ataku terrorystycznego w szkole podstawowej w Barczewie. W placówce, w której odbyły się ćwiczenia, działa przedszkole, szkoła podstawowa i liceum.

Część, w której uczą się najmłodsi, oddzielona jest drzwiami, które zostały zamknięte na czas akcji. Na parterze uczą się klasy IV-VII i licealiści. Na piętrze są klasy I-III.

To na parterze miał być przeprowadzony symulowany atak terrorystyczny.

- Byli ubrani w moro, mieli czapki kominiarki, broń w ręku. Wewnątrz budynku były wrzucane petardy hukowe, była broń hukowa. Było głośno - opisuje przed kamerą TVN24 to, co działo się tego dnia w placówce Barbara Szałaj-Borowiec, dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty i Zdrowia w Barczewie. Ośrodek sprawuje nadzór nad placówkami oświatowymi w gminie Barczewo.

Z relacji rodziców, które przytacza, wynika, że dzieci nie wiedziały, co się dzieje. Nikt miał ich wcześniej nie poinformować o symulowanym ataku.

- Dzieci były przerażone. Oczywiście nie wszystkie, to zależy od wrażliwości, ale szkoła jest dla każdego ucznia - zastrzega Szałaj-Borowiec. I dodaje: - Mamy informację, że jeden z uczniów, "ratując się", wyskoczył przez okno. Całe szczęście sala była na parterze - dodaje.

Nie wiedział o symulacji, uspokajał uczniów. Teraz pełni obowiązki dyrektora
tvn24

Dyrektorka odwołana

Część rodziców, zaniepokojona opowieściami dzieci, zgłosiła sprawę radnym Urzędu Miasta i Gminy Barczewo. Miejska Komisja Oświaty, Zdrowia i Spraw Społecznych zebrała się w trybie pilnym 20 listopada.

- Podczas spotkania pani dyrektor mówiła, że szkoły mają obowiązek przeprowadzać tego typu akcje. Akcje przeciwpożarowe, terrorystyczne, akcje alarmów bombowych. Jeżeli by tego nie robili, to przy prawdziwym ataku rodzice będą mieć pretensje do dyrekcji placówki, że tego typu akcje nie były przeprowadzane i dzieci się niczego nie nauczyły - mówi Barbara Szałaj-Borowiec.

Dyrektorka miała przyznać jednak, że "nie wszystko wyszło tak, jak powinno".

W porozumieniu z Kuratorium Oświaty w Olsztynie dyrektor szkoły została odwołana ze stanowiska.

W ocenie władz miasta, była dyrektor szkoły naraziła dzieci na niepotrzebny stres i odebrała im poczucie bezpieczeństwa.

"Przed próbnym atakiem terrorystycznym zabrakło pogadanek, filmów, odpowiedniego przygotowania merytorycznego oraz informacji, że będzie przeprowadzona symulacja ataku terrorystycznego" - napisał burmistrz w uzasadnieniu decyzji o odwołaniu dyrektorki ze stanowiska.

Burmistrz podkreślił, że do Zespołu Szkół chodzą uczniowie klas I-VII i licealiści, w tym dzieci wymagające szczególnej atencji ze strony opiekunów szkolnych.

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: MAK/gp / Źródło: tvn24