Jest październik 2025. Monako. Wspólna konferencja prezesa PKOl i szefa Zondacrypto. Najpierw obaj ogłaszają, że kryptogiełda zostaje sponsorem generalnym komitetu i reprezentacji (stąd siedziba PKOl nie będzie już im. Jana Pawła II, a Zondacrypto). Potem pada zapowiedź rekordowo wysokich nagród za sukcesy na zimowych igrzyskach w Mediolanie. I jeszcze jedna nowość.
Część premii będzie wypłacana w gotówce, w złotówkach. A część po raz pierwszy w cyfrowych tokenach.
- To pierwszy olimpijski token na świecie - TMPL (Team Poland) - ogłaszał wtedy Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
- To pierwsza tego typu współpraca branży kryptowalut ze sportem - deklarował z kolei prezes tej drugiej, Przemysław Kral.
Współpraca, która - według wizji obu panów - ma być wsparciem dla sportowców, ale też ma pozwolić kibicom zaangażować się w życie reprezentacji. Jak? Posiadacze tokenów dostaną dostęp do specjalnych wydarzeń z udziałem sportowców, będą też mieli "możliwość wyrażania opinii i głosowania w sprawach związanych z inicjatywami projektu Team Poland".
- W polskim sporcie nie brakuje talentów. Brakuje natomiast środków, by mogły w pełni rozwinąć skrzydła - tłumaczył prezes Zondacrypto.
Olimpijski token brzmi efektownie, ale z publicznie dostępnej dokumentacji (tzw. białej księgi TMPL) wynika, że z pieniędzy pozyskanych przy sprzedaży tokena, na wsparcie polskiego sportu ma trafiać tylko 20 procent kwoty.
Pozostałe pieniądze - 80 procent - na rozwój platformy, zapewnianie płynności na giełdzie, czy marketing.
Czym jest Zondacrypto?
Giełda kryptowalut najpierw działała jako BitBay, potem jako Zonda, a od maja 2023 roku funkcjonuje pod obecną nazwą.
Założony w 2014 roku BitBay był pierwszą i przez lata największą giełdą kryptowalut w kraju. Platforma zgromadziła ponad milion użytkowników, a w szczytowym okresie jej dzienne obroty przekraczały miliard złotych. Pojawiły się jednak wątpliwości.
W 2018 r. Komisja Nadzoru Finansowego wpisała BitBay na listę ostrzeżeń publicznych, zarzucając mu nieuprawnioną działalność w zakresie usług płatniczych. Sprawa trafiła do prokuratury. W efekcie banki zaczęły zamykać firmie konta, powołując się na procedury dotyczące przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Wtedy giełda wyniosła się za granicę - na Maltę, a potem do Estonii.
W 2022 r. - w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach - zaginął założyciel i były prezes giełdy Sylwester Suszek. Losy "polskiego króla kryptowalut" opisywał "Superwizjer". Prezesem giełdy - po zmianie jej nazwy na Zondacrypto - został były prawnik Suszka - Przemysław Kral.
Licencja się kończy
Dzisiejszy status Zondacrypto też nie jest wolny od znaków zapytania. Spółka ma licencję estońską, ale ważną tylko do 30 czerwca. Sama w białej księdze przyznała, że musiała wystąpić o nową i nie wie, czy ją dostanie. A tego wymaga unijne rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets), które reguluje rynek kryptoaktywów i wprowadza nadzór. Do połowy roku dla firm działających w Estonii trwa okres przejściowy dający możliwość przygotowania się na nowe przepisy.
Regulator z Tallina - Estońska Jednostka Wywiadu Finansowego (FIU) zajmująca się wykrywaniem i zapobieganiem praniu pieniędzy - przekazał TVN24, że śledzi dyskusję w Polsce wokół Zondacrypto. W przesłanej nam odpowiedzi regulator zauważył pewną dużą rozbieżność. Zondacrypto ma 57 tysięcy klientów w Estonii, a na swojej stronie chwali się ponad milionem.
W związku z tym FIU przyznaje, że nie wie, kto tak naprawdę obsługuje całą resztę. Wygląda na to, że jakaś "nieznana jednostka", z pewnością w Estonii nie działająca.
W tzw. białej księdze TMPL czytamy, że giełda - publikując dokument - dopiero zamierzała wnioskować o nową licencję. Czy ją teraz dostanie? A jeśli nie - to co z tokenami? Czy staną się czymś w rodzaju biletu do zamkniętego kina?