"Piątkowe orzeczenie Sądu Najwyższego Massachusetts uznawane jest za przełomowe, ponieważ po raz pierwszy stanowy sąd najwyższy rozpatrywał, czy federalna ochrona wynikająca z tzw. Section 230 ustawy o przyzwoitości w komunikacji (Communications Decency Act) obejmuje również zarzuty dotyczące świadomego uzależniania młodych użytkowników od platform internetowych" - podkreślił Reuters.
Sędzia Dalila Argaez Wendlandt, pisząc w imieniu jednomyślnego składu sędziowskiego, podkreśliła, że pozew prokurator generalnej Andrei Joy Campbell nie dotyczy treści tworzonych przez użytkowników (za które platformy są generalnie chronione), lecz działań samej spółki.
"Roszczenia odnoszą się do szkód wynikających z projektowania platformy w sposób wykorzystujący podatności rozwojowe dzieci lub z wprowadzania konsumentów w błąd co do bezpieczeństwa Instagrama" - napisała sędzia Wendlandt, cytowana przez agencję.
"Ważny krok" w stronę odpowiedzialności
Prokurator generalna Massachusetts, demokratka Andrea Joy Campbell, pochwaliła orzeczenie w oświadczeniu, nazywając je "ważnym krokiem w pociąganiu tych firm do odpowiedzialności za praktyki, które napędzały kryzys zdrowia psychicznego młodzieży i stawiały zyski ponad dobro dzieci".
Rzecznik Meta stwierdził z kolei, że firma nadal nie zgadza się z "fałszywym rozróżnieniem" między treściami a projektowaniem platformy i podkreślił, że orzeczenie nie dotyczy merytorycznej oceny sprawy.
- Jesteśmy przekonani, że dowody potwierdzą nasze długoletnie zaangażowanie we wspieranie młodych ludzi - przekazał, cytowany przez Reutersa.
Czytaj też: Przełomowy moment dla firmy Meta
Kolejne pozwy przeciwko platformie Meta
Pozew prokurator Campbell jest jednym z tysięcy postępowań prowadzonych w całych Stanach Zjednoczoncyh, w których osoby prywatne, miasta, stany i okręgi szkolne zarzucają firmom takim jak Meta czy Google świadome tworzenie uzależniających platform społecznościowych.
Orzeczenie z Massachusetts zapadło niedługo po przełomowym procesie w Los Angeles, w którym ława przysięgłych uznała Metę i Google za winne zaniedbań przy projektowaniu swoich serwisów. W marcu przyznano w tej sprawie 6 milionów dolarów odszkodowania kobiecie, która twierdziła, że uzależniła się od mediów społecznościowych w dzieciństwie.
Dzień wcześniej inna ława przysięgłych zasądziła wobec Mety 375 milionów dolarów kar cywilnych w procesie wytoczonym przez prokuratora generalnego stanu Nowy Meksyk, zarzucając firmie wprowadzanie użytkowników w błąd co do bezpieczeństwa Facebooka i Instagrama oraz umożliwianie wykorzystywania seksualnego dzieci na tych platformach.
Łącznie 34 stany USA prowadzą podobne postępowania przeciwko Mety, z czego co najmniej dziewięć - w sądach stanowych. Wśród nich jest sprawa złożona w tym tygodniu przez prokurator generalną stanu Iowa, republikankę Brennę Bird.
Zarzuty wobec Marka Zuckerberga
Pozew Campbell zwrócił uwagę opinii publicznej dlatego, że wskazuje bezpośrednio na Marka Zuckerberga. Według prokuratury, szef Mety miał lekceważyć ostrzeżenia dotyczące szkodliwości niektórych funkcji Instagrama.
W dokumentach sądowych wymieniono elementy takie jak powiadomienia push, "lajki" czy nieskończone przewijanie - zaprojektowane, jak twierdzi strona powodowa, tak by wykorzystywać psychologiczne słabości nastolatków, w tym ich "strach przed ominięciem" (FOMO).
Według pozwu wewnętrzne analizy Mety wykazywały, że platforma może uzależniać i szkodzić dzieciom, jednak najwyżsi menedżerowie odrzucali rekomendacje zmian, które mogłyby poprawić dobrostan młodych użytkowników.
Meta, z siedzibą w Menlo Park w Kalifornii, próbowała uniknąć procesu, powołując się na tzw. Section 230 ustawy Communications Decency Act, która zwykle chroni firmy technologiczne przed odpowiedzialnością za treści publikowane przez użytkowników. Sąd niższej instancji odrzucił jednak ten argument, co skłoniło spółkę do złożenia apelacji - teraz odrzuconej również przez Sąd Najwyższy stanu.