Znikające pieniądze w Kancelarii Prezydenta. Trwa śledztwo

Tabliczka na budynku Kancelarii Prezydenta RP na ulicy Wiejskiej w Warszawie
Kancelaria Prezydenta
Policja i prokuratura badają sprawę możliwych nieprawidłowości w kasie zapomogowo-pożyczkowej w Kancelarii Prezydenta - wynika z informacji tvn24.pl. "Po ich ujawnieniu z odpowiedzialną osobą rozwiązano umowę o pracę" - wyjaśnia kancelaria.

Pierwszy sygnał w tej sprawie otrzymaliśmy jeszcze pod koniec ubiegłego roku.

- Wyszło to na jaw przypadkiem, wszyscy są tutaj poruszeni - opowiadał nam jeden z rozmówców, prosząc o zachowanie anonimowości.

Z przekazanych przez sygnalistę informacji wynikało, że mechanizm funkcjonował w pracowniczej kasie zapomogowo-pożyczkowej, a obsługująca go pracownica pionu rachunkowości miała brać pożyczki na niczego nieświadomych pracowników kancelarii. A sprawa wyszła na jaw, bo jedna z wysokich rangą urzędniczek zauważyła, że pod koniec ubiegłego roku na jej konto wpłynęła pensja mniejsza o sporą kwotę, bliską dwóch tysięcy złotych.

Zwolnienie dyscyplinarne

Biuro prasowe Kancelarii Prezydenta potwierdziło nam, że pod koniec roku odbyła się inspekcja dokumentacji finansowej w kasie.

"Po ujawnieniu nieprawidłowości z odpowiedzialną osobą rozwiązano umowę o pracę. Na wniosek zarządu kasy trwa kontrola mająca na celu zebranie pełnego materiału i informacji dotyczących stwierdzonych nieprawidłowości - czytamy w odpowiedzi.

Po kilku tygodniach zapytaliśmy, czy kontrola już się zakończyła oraz jakie są ustalenia.

"Na podstawie wyników kontroli złożono zawiadomienie do właściwej miejscowo prokuratury. Wszystkie okoliczności ustalone w przeprowadzonej kontroli będą podlegać badaniu przez organy ścigania, wobec tego dla dobra śledztwa nie mogą zostać podane" - to cytat z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy z Biura Mediów i Listów Prezydenta.

Zawiadomienia Kancelarii

Fakt, że nad sprawą pracuje prokuratura okręgowa w Warszawie, potwierdził nam jej rzecznik, prokurator Antoni Skiba.

- W tej sprawie otrzymaliśmy dwa zawiadomienia. Jedno z Kancelarii Prezydenta, a drugie z zarządu Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej, które połączyliśmy w jedno postępowanie. Na tym etapie mogę jedynie przekazać, że przesłuchaliśmy w charakterze świadka dwóch pracowników Kancelarii i pozyskaliśmy dokumentację - przekazał nam prokurator Skiba.

Ze względu na dobro postępowania rzecznik odmówił nam odpowiedzi na szczegółowe pytania dotyczące m.in. kwoty nieprawidłowości, liczby osób pokrzywdzonych oraz tego, od kiedy proceder miał miejsce. 

Nad odtworzeniem szczegółów mechanizmu prokurator pracuje wraz ze specjalistami z pionu przestępczości gospodarczej w Komendzie Stołecznej Policji. Według naszych nieoficjalnych informacji aktualnie kwota strat w śledztwie to około 500 tysięcy złotych. 

Problemy z księgowością dotknęły w przeszłości samą Prokuraturę Okręgową w Warszawie. 

Sprawa wyszła na jaw również dzięki przypadkowi, zimą 2019 roku. Chwilę wcześniej doszło do zmiany na stanowisku głównej księgowej. I to ona zwróciła uwagę na zachowanie kasjerki, do której zgłosiła się jedna z prokuratorek, która otrzymała niższą niż powinna pensję. "Nasze zdziwienie wzbudził fakt, że kasjerka bez żadnej kontroli, na czym polegał błąd, bezzwłocznie wypłaciła prokurator żądaną przez nią kwotę" - to fragment z zeznań głównej księgowej.

Dlatego główna księgowa - najpierw nieoficjalnie - przejrzała dokumentację kasy, za którą odpowiadała kasjerka. Wraz z zaufanymi współpracowniczkami odkryły, że całość była prowadzona w formie papierowej i istniały dwie księgowości: ta rzeczywista oraz oficjalna, w której wszystko się zgadzało.

Swoje ustalenia księgowa przekazała w raporcie ówczesnemu szefowi Prokuratury Okręgowej. Śledztwem ostatecznie zajęli się policjanci z Częstochowy, pracujący pod nadzorem tamtejszego prokuratora.

- W lipcu 2022 roku sporządzony w tej sprawie został akt oskarżenia i wciąż czekamy na wyznaczenie pierwszego terminu przez Sąd Okręgowy w Warszawie - mówi nam rzecznik częstochowskich oskarżycieli Tomasz Ozimek.

Czytaj także: