Matt Damon w trakcie wywiadu w jednym z podcastów niespodziewanie zrzucił bombę. Hollywoodzki aktor i scenarzysta zdradził, że platformy streamingowe, w szczególności Netflix, zmieniają zasady tworzenia filmów. Ma być szybciej, głośniej, bardziej łopatologicznie. Nie ma czasu na rozgrzewkę: mocne sceny mają pojawić się już w pierwszych minutach. Tym samym Damon powiedział na głos to, o czym inni tylko szeptali: kino i seriale bezpowrotnie się zmieniają. Mają być "medium towarzyszącym", jak kiedyś telewizja - włączone gdzieś w tle, ale niekoniecznie czujnie oglądane. To nie jedyna "reforma". Damon przyznał, że twórcy dostosowują się też do widzów, którzy nie uważają w trakcie seansu: gotują, wychodzą do toalety, piszą smsy czy przeglądają media społecznościowe. Specjalnie dla nich kluczowe wątki są omawiane wielokrotnie, tak, by na pewno nikt ich nie przegapił. Zmiana dotyka nie tylko programów obecnych na platformach. Z powodu "multiscreeningu" - czyli jednoczesnego korzystania z wielu ekranów - o koniecznych ulepszeniach rozmawiają też włodarze najważniejszych lig świata, m.in. baseballa czy piłki nożnej. Czy multiscreening jest jednak czymś, za czym powinniśmy podążać? Co mówią o tym naukowcy? Sprawdzamy! A na koniec mamy jeszcze cztery niedługie książki w sam raz, by skupić się tylko na nich.