Fatalne wieści dla portfeli Polaków. "To wszystko niemal gwarantuje"

shutterstock_729228883
Donald Trump chce zmiany reżimu w Iranie
Źródło wideo: CNN
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Brak dyplomatycznego przełomu na linii USA - Iran wywindował ceny ropy do najwyższych poziomów od lipca 2025 roku. Analitycy przewidują, że benzyna i olej napędowy zdrożeją. W niektórych przypadkach podwyżki mogą wynieść nawet 15 groszy na litrze.

Pod koniec lutego kierowcy powinni przygotować się na dalsze podwyżki cen paliw - prognozuje e-petrol.pl. W ocenie analityków rynek jest obecnie "zakładnikiem" odliczania do wygaśnięcia amerykańskiego ultimatum wobec Iranu.

Zdaniem analityków Refleksu, ceny benzyny i oleju napędowego na stacjach mogą wzrosnąć już w przyszłym tygodniu; najbardziej diesla o 15 groszy na litrze.

Brak porozumienia USA z Iranem powoduje wzrost cen ropy, co przy równoczesnej stracie wartości złotego wobec dolara przekłada się na wzrost cen na stacjach.

Na stacje wróciły podwyżki

Według portalu e-petrol.pl przy założeniu braku podażowego szoku na rynku ropy na początku przyszłego tygodnia:

  • ceny benzyny 95 mają mieścić się w przedziale 5,63-5,76 zł za litr,
  • oleju napędowego 5,94-6,06 zł za litr,
  • autogazu 2,73-2,80 zł za litr.

Analitycy w piątkowej informacji zwrócili uwagę, że już w mijającym tygodniu na stacje wróciły podwyżki:

  • benzyna bezołowiowa 95 zdrożała średnio o 5 groszy i kosztuje 5,67 zł/l;
  • o 3 grosze podrożał diesel, którego średnia cena wynosi obecnie 5,96 zł/l;
  • o 5 groszy więcej płacą także kierowcy tankujący autogaz - 2,74 zł/l, co oznacza najwyższy poziom od lipca ubiegłego roku.

Nad rynkiem paliw zbierają się poważne czynniki ryzyka - wskazali eksperci e-petrol.pl. Stany Zjednoczone wzmacniają swoją obecność militarną na Bliskim Wschodzie, sygnalizując gotowość do ataku na Iran. Ewentualna eskalacja i blokada cieśniny Ormuz - strategicznego szlaku, którym transportowana jest około jedna piąta światowej ropy - oznaczałaby silny szok podażowy. Wskazali, że skala potencjalnych konsekwencji jest dziś trudna do oszacowania; porównuje się je do kryzysu naftowego z lat 70., wywołanego embargiem krajów arabskich po wojnie Jom Kipur.

"Wzrost ryzyka geopolitycznego po wtorkowych rozmowach w Genewie i braku porozumienia między USA a Iranem, powoduje wzrost cen ropy do poziomu najwyższego od lipca ub. roku. Jednocześnie złoty traci na wartości wobec dolara, a to wszystko niemal gwarantuje nam droższe paliwa na rynku krajowym" - prognozują w piątek analitycy Refleksu.

Premia za ryzyko geopolityczne

Rynek pozostaje w stanie zawieszenia, analizując zarówno ultimatum nuklearne wystosowane przez administrację Donalda Trumpa wobec Teheranu, jak i realne ruchy wojskowe w regionie, w tym wzmocnienie obecności amerykańskich grup lotniskowców. Inwestorzy liczą się z możliwością gwałtownego umocnienia dolara i skoku cen ropy w przypadku jakiejkolwiek eskalacji. Dodatkowym źródłem napięć są zapowiedzi wspólnych manewrów morskich Iranu z Rosją oraz testów rakietowych - przekazali analitycy e-petrol.pl.

Zgadzają się z nimi eksperci firmy Reflex. Ich zdaniem druga runda irańsko-amerykańskich negocjacji w Genewie nie przyniosła satysfakcjonującego dla strony amerykańskiej rozwiązania, w związku z tym wzrosło ryzyko amerykańskiego ataku na Iran.

"USA chcą od Iranu ustępstw w zakresie programu nuklearnego i rozwoju rakiet balistycznych. Iranowi z kolei zależy na zniesieniu amerykańskich sankcji. Od blisko 4 miesięcy, właśnie ze względu na zaostrzenie sankcji obserwowany jest systematyczny spadek irańskiego eksportu" - wskazali analitycy. Dodali, że w styczniu eksport kształtował się na średnim poziomie 1,3-1,4 mln baryłek dziennie. Dodatkowo 2-3 krotnie wzrosła w ciągu roku ilość niesprzedanej irańskiej ropy naftowej przechowywanej na tankowcach.

"Rośnie więc premia za ryzyko geopolityczne, a rynek obawia się wpływu potencjalnego konfliktu militarnego USA-Iran na dostawy ropy naftowej i gazu LNG z regionu Zatoki Perskiej przez kontrolowaną przez Iran strategiczną Cieśninę Ormuz. Cieśniną Ormuz przepływa średnio 20 mln baryłek dziennie ropy naftowej i produktów naftowych, co stanowi około 27 proc. światowego morskiego handlu ropy naftowa i paliwami" - podkreślili eksperci.

Dodali, że drogą tą transportują swoją ropę naftową najwięksi producenci OPEC, czyli Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. "Możliwości alternatywnego transportu są bardzo ograniczone i szacowane na około 15-25 proc. przepływającego aktualnie przez Cieśninę Ormuz wolumenu. Ropociągi omijające cieśninę posiada Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, ale ich przepustowość jest niewystarczająca" - wskazali analitycy.

Dyplomacja wciąż na stole

Według e-petrol.pl na sytuację nakładają się także problemy logistyczne w Europie Środkowej. Awaria rurociągu "Przyjaźń", którą strona ukraińska wiąże z rosyjskim atakiem, zmusiła węgierską grupę MOL do reorganizacji dostaw. Rafinerie na Węgrzech i Słowacji, należące do ostatnich w UE korzystających z rosyjskiej ropy, muszą zabezpieczać surowiec m.in. z Arabii Saudyjskiej, Norwegii, Kazachstanu czy Libii.

Analitycy podsumowali, że potencjał do silnego wybicia cen w górę pozostaje ściśle uzależniony od tego, czy napięcia dyplomatyczne przerodzą się w realny konflikt.

"W dalszym ciągu, pomimo gotowości do ataku na Iran, USA nie wykluczają dyplomatycznego rozwiązania spornej kwestii rozwoju irańskiego programu nuklearnego, z tym, że Iran ma coraz mniej czasu na zaakceptowanie amerykańskiej propozycji" - zauważyli eksperci Refleksu.

Opracował Wiktor Knowski /kris

Źródło: PAP
Zobacz także: