|

Jak "przeciętny Kowalski" stał się "ewenementem". Już jest najlepszy w historii

Johannes Hoesflot Klaebo
Johannes Hoesflot Klaebo
Źródło: PAP/EPA/FILIP SINGER
Jest pustelnikiem, przed kluczowymi startami zaszywa się przed światem. Był najbardziej wątłym dzieckiem w klasie, ale w wieku 15 lat postanowił zostać najlepszym narciarzem na świecie. Na tegorocznych igrzyskach olimpijskich niespełna 30-letni Johannes Klaebo biegnie, dosłownie, po miejsce w historii. Tajemnicę jego sukcesu analizujemy wspólnie z Tomaszem Sikorą, najbardziej utytułowanym polskim biathlonistą, wicemistrzem olimpijskim z Turynu, obecnie komentatorem Eurosportu.Artykuł dostępny w subskrypcji

Charakterystyczny blondyn w czerwonym stroju na krótkim, ale dość stromym podbiegu, w ciągu kilkunastu sekund kompletnie odskakuje rywalom. Wyraźnie przyspiesza tempo, a każdy jego krok, coraz bardziej energiczny, to wyrok sportowej śmierci dla pozostałych zawodników. "Odjechał gdzieś tam daleko w Val di Fiemme, (...), na tym podbiegu zniszczył towarzystwo" - emocjonuje się komentujący te zawody na antenie Eurosportu Tomasz Jaroński. Jeszcze parę energicznych pchnięć kijkami, ostatni zjazd i triumfalny wjazd na metę, z rękoma uniesionymi w geście triumfu i szerokim uśmiechem na twarzy.

WIĘCEJ O IGRZYSKACH MEDIOLAN - CORTINA 2026 >>>

Ostatnie kilkadziesiąt metrów to już w wykonaniu nowego mistrza olimpijskiego zabawa z publicznością, wyraźne zwolnienie, niemal ośmieszenie rywali. Przychodzi na myśl jamajski biegacz wszech czasów Usain Bolt, kiedy w Pekinie w 2008 roku w biegu na setkę po kilkudziesięciu metrach miał już taką przewagę, że zaczął swoje słynne show. I niespecjalnie przejmował się czasem, w którym przekroczy końcową linię.

Klatka kluczowa-241007
Końcówka olimpijskiego finału sprintu techniką klasyczną, który wygrał Johannes Klaebo
Źródło: Eurosport

10 lutego Johannes Hoesflot Klaebo namalował jeden z najbardziej charakterystycznych obrazków tych igrzysk. Zwycięstwo Norwega w sprincie to symbol jego dominacji w biegach narciarskich i ukoronowanie statusu być może najwybitniejszego przedstawiciela tej dyscypliny w historii. Ale żeby nie było za pięknie - nie zawsze było tak kolorowo. Jak to się stało, że "z przeciętnego Kowalskiego", jak mówił o nim jeden z jego trenerów z czasów juniorskich, stał się najbardziej utytułowanym zimowym olimpijczykiem w historii?

Czytaj także: