Były książę Andrzej siedzi na tylnym siedzeniu samochodu, z szeroko otwartymi oczami spogląda, jakby nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Właśnie opuszcza posterunek policji w hrabstwie Norfolk. Jeszcze chwilę temu był przesłuchiwany.
- To zdjęcie mówi bardzo wiele. Jest warte więcej niż tysiąc słów. Wystarczy przyjrzeć się twarzy Andrzeja Mountbatten-Windsora, aby wyczytać z niej niedowierzanie, strach albo nawet przerażenie i pewnego rodzaju szok - opowiadał w swojej relacji brytyjski korespondent "Faktów" TVN Maciej Woroch.
Andrzej Mountbatten-Windsor, młodszy brat króla Karola III, został w czwartek zatrzymany przez policję i był przesłuchiwany pod zarzutem "nadużycia publicznego stanowiska". Los jest przewrotny - tego dnia obchodził też swoje 66. urodziny.
Aresztowanie byłego księcia ma związek z opublikowaniem przez amerykański Departament Sprawiedliwości pod koniec stycznia nowej transzy dokumentów ze śledztwa w sprawie Jeffreya Epsteina, nieżyjącego już amerykańskiego finansisty i przestępcy seksualnego, który utrzymywał kontakty z wieloma bogatymi i wpływowymi ludźmi z całego świata. I jak się później okazało, zajmował się stręczycielstwem. Wśród wielu innych dokumentów znajdowały się też te dotyczące jego związków z ówczesnym księciem Andrzejem.
Choć relacja z Epsteinem przysporzyła Andrzejowi problemów już wcześniej, to w nowej transzy akt znalazło się zdjęcie, które stało się jej symbolem. Widać na nim, jak ówczesny książę pochyla się nad niezidentyfikowaną kobietą leżącą na podłodze.
Ale co więcej, znalazły się tam też dokumenty sugerujące, iż przekazywał Epsteinowi poufne informacje w czasie, gdy był specjalnym przedstawicielem Wielkiej Brytanii do spraw handlu (w latach 2001-2011). I to właśnie one prawdopodobnie ostatecznie doprowadziły do jego zguby.
"Nareszcie"
Pierwsza reakcja na zatrzymanie Andrzeja?