Najtragiczniejsza lawina w USA od 45 lat porwała w Kalifornii dziewięć osób, gdy grupa narciarzy wracała z trzydniowej wyprawy w okolicy Jeziora Tahoe w górach Sierra Nevada. Dzień później poinformowano o odnalezieniu ośmiu ciał, jedna z osób nadal uznawana jest za zaginioną.
- Ekstremalne warunki pogodowe to mało powiedziane - mówiła podczas konferencji prasowej szeryf hrabstwa Nevada, Shannan Moon, relacjonując akcję poszukiwawczą.
"Wszystkie były matkami, żonami i przyjaciółkami"
W czwartek rodziny przekazały, że wśród zmarłych znalazła się grupa przyjaciółek. Carrie Atkin, Liz Clabaugh, Danielle Keatley, Kate Morse, Caroline Sekar i Kate Vitt to ofiary wtorkowego zdarzenia. Przekazano, że kobiety regularnie jeździły na wycieczki do regionu Tahoe i były doświadczonymi narciarkami.
"Wszystkie były matkami, żonami i przyjaciółkami, które łączyła miłość do przyrody", cytuje oświadczenie bliskich "The New York Times". "Wyprawa została zorganizowana z dużym wyprzedzeniem", a kobiety "darzyły góry głębokim szacunkiem".
"Nawet nie wiem, jak ująć to w słowa"
Mąż Caroline Sekar wspominał żonę w rozmowie z dziennikiem. Byli razem 20 lat. Jak powiedział, wychowała dzieci tak, "aby kochały wędrówki piesze, jazdę na rowerze i narciarstwo w górach". Mówił, że "spędziła ostatnie dni, robiąc to, co kochała najbardziej, z ludźmi, którzy kochali ją najbardziej, w swoim ulubionym miejscu".
- Była ze mną, swoimi dziećmi i naszym szczeniakiem, a potem przeżyła ostatnią przygodę ze swoją siostrą i przyjaciółmi - mówił. Według niego wielu członków grupy przyjaźniło się od lat. - To cała społeczność, z której wielu właśnie straciło żony - dodał.
Liz Clabaugh, jedna z sześciu ofiar, była siostrą Sekar. McAlister Clabaugh, brat obu kobiet powiedział, że "to dwie najlepsze osoby, jakie znał". - Myśl o tym, że obie odeszły... nawet nie wiem, jak to ująć w słowa - wyznał w rozmowie z "NYT".
Szeryf hrabstwa Placer, Wayne Woo, przekazał, że jedna z ofiar była żoną członka lokalnej ekipy poszukiwawczo-ratowniczej.
W oświadczeniu członkowie rodzin zmarłych napisali, że obecnie skupiają się na wspieraniu dzieci dotkniętych tą tragedią i oddaniu czci matkom. "Jesteśmy załamani i robimy, co w naszej mocy, aby troszczyć się o siebie nawzajem i nasze rodziny w sposób, w jaki, jak wiemy, chciałyby tego te kobiety" - przekazano.
Według firmy Blackbird Mountain Guides podczas zejścia lawiny zginęło też trzech z czterech przewodników. Wcześniej uratowano sześcioro narciarzy biorących udział w wyprawie. Zbudowali oni prowizoryczne schronienie, korzystając z plandek. Kontaktowali się z ratownikami za pomocą sygnału radiowego i wiadomości tekstowych.
We wtorek przed świtem Centrum Lawinowe Sierra informowało o dużym zagrożeniu w okolicach Castle Peak. Mimo to jedna z firm organizujących wycieczki narciarskie zdecydowała się zabrać swoich klientów na wyprawę. Zagrożenie lawinowe w Kalifornii wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie.
Opracowała Ewa Żebrowska
Źródło: The New York Times, ABC News, The Guardian
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock