|

Ile zarabia lekarz? Ustawa jak "odgrzewane kotlety". I wciąż są "obszary niewidoczne"

Co szkodzi mianować internistę "koordynatorem odcinka piątego w zespole trzecim" za dodatkową pensję kilkunastu tysięcy złotych?
Co szkodzi mianować internistę "koordynatorem odcinka piątego w zespole trzecim" za dodatkową pensję kilkunastu tysięcy złotych?
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Milionowe zarobki lekarzy w publicznych placówkach mogły już wcześniej zostać ograniczone, lecz rząd rok temu schował temat do szuflady. Pokazujemy, jak do tego doszło. A także dlaczego kolejne propozycje zmian zostawiają wiele furtek do obejścia systemu.Artykuł dostępny w subskrypcji

Od września raportowane dane o zarobkach lekarzy nie będą już anonimowe. Dotychczas Narodowy Fundusz Zdrowia nie znał łącznych wynagrodzeń tych medyków, którzy pracowali w kilku placówkach - teraz się to zmieni. Nowe prawo umożliwia sprawdzenie całości zarobków dzięki korzystaniu z numerów prawa wykonywania zawodu (PWZ) lub numerów PESEL. Tak zwana ustawa peselowa obowiązuje wprawdzie już od 5 sierpnia, lecz wrzesień będzie pierwszym pełnym miesiącem raportowania.

Zaraz, zaraz…. "już" obowiązuje? Prawdą jest, że gdy w czerwcu wybuchła afera w warszawskim Szpitalu Południowym, nowe prawo procedowano w ekspresowym tempie. Ustawę uchwalono 19 czerwca, prezydent podpisał ją 17 lipca.

Lecz prawdą jest też, że dopiero gdy opinia publiczna dowiedziała się, iż lekarz bez specjalizacji zarobił 1,6 miliona złotych w ciągu roku - rząd nagle wyciągnął z szuflady pomysły, które schował tam przed rokiem.

Dlatego o wielu propozycjach Ministerstwa Zdrowia eksperci mówią teraz: "odgrzewane kotlety".

Dlatego ten stracony rok odbija się rządowi czkawką, a ustawa peselowa tylko spotęguje objawy.

Pierwsze tego symptomy już widać.

Związki do ministry: proszę odsłuchać taśmy

Milionowe zarobki 28-letniego lekarza Dawida Kacprzyka ze Szpitala Południowego portal zero.pl ujawnia 15 czerwca 2026 roku. W kolejnych tygodniach media donoszą o nieproporcjonalnie wysokich pensjach lekarzy w innych publicznych placówkach zdrowia. Biorąc pod uwagę czas oczekiwania na zabiegi i kolejki do lekarzy specjalistów, oburzenie opinii społecznej jest ogromne - i zrozumiałe.

Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda na konferencji 8 lipca 2026
Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda na konferencji 8 lipca 2026
Źródło zdjęcia: Piotr Nowak/PAP/EPA

8 lipca ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawia więc na konferencji prasowej propozycje reform w ochronie zdrowia. Mają między innymi zlikwidować patologie w systemie wynagrodzeń lekarzy. Ministra wymienia między innymi:

  • maksymalne poziomy wydatków szpitali na wynagrodzenia personelu i lekarzy (by ukrócić kominy płacowe): górna stawka godzinowa - 240 zł brutto;
  • pełna kontrola procederów "walizkowych", czyli pracy lekarzy w różnych szpitalach bez stałego zaplecza: będą musieli zostać zatrudnieni w podstawowym miejscu pracy przynajmniej na pół etatu, a na pracę w innych miejscach dostać zgodę;
  • zakaz zawierania przez podmioty lecznicze umów ze spółkami lekarzy, co ma poprawić przejrzystość finansowania;
  • jawność wyników konkursów.

Pada też pomysł rozwoju centralnej e-rejestracji i wprowadzenia e-kolejki, co ma zapobiec jej omijaniu.

Dwa dni później do ministry zdrowia (z kopią do premiera) pisze Krystyna Ptok, wiceprzewodnicząca Forum Związków Zawodowych: "Jesteśmy zdziwieni przedstawianiem pomysłów na reformę ochrony zdrowia jako propozycji nowych". Zachęca Sobierańską-Grendę, by przesłuchała nagrania z trzech posiedzeń Trójstronnego Zespołu do spraw Ochrony Zdrowia z lipca 2025 roku, bo są "kluczowe do oceny pracy Ministerstwa Zdrowia przez ostatnie 12 miesięcy".

Prześledźmy więc te posiedzenia.

Pozostało 83% artykułu
Czytaj także: