Trybunał za więzienie CIA dla polityków SLD?

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Na lotnisku w Szymanach lądowały samoloty CIA

Zarzut zbrodni wojennych dla najwyższych urzędników państwowych z czasów, gdy premierem był Leszek Miller, a prezydentem Aleksander Kwaśniewski? Taki scenariusz - jak pisze "Gazeta Wyborcza" - rozważa prokuratura. Zarzuty miałyby dotyczyć tajnego więzienia CIA w Polsce.

Trwające od 2008 r. śledztwo prokuratura początkowo prowadziła "w sprawie przekroczenia uprawnień" przez funkcjonariuszy państwowych. Ale - jak twierdzi "Gazeta" - teraz chce postawić niezwykle ciężki zarzut udziału w zbrodniach wojennych.

Prowadzący śledztwo prok. Jerzy Mierzewski, który wcześniej szukał m.in. zabójcy szefa policji gen. Marka Papały, odmawia "GW" komentarza. Mówi tylko: - Śledztwo w całości jest tajne.

Długa droga

Jednak według "GW" śledczy zebrali dowody, które chcą przesłać marszałkowi Sejmu. Bo o tym, czy należy kogoś postawić przed Trybunałem Stanu, decyduje Sejm. Do ewentualnej rozprawy przed Trybunałem droga jest jednak daleka. Gdy marszałek Sejmu otrzyma od prokuratora dowody, przekaże je komisji odpowiedzialności konstytucyjnej. Dopiero, gdy ona zgodzi się z wnioskami prokuratury - zajmie się nim cały Sejm.

Trybunał Stanu sądzi urzędników w stopniu co najmniej ministra za przestępstwa popełnione podczas urzędowania. Dlatego wniosek do marszałka może dotyczyć tylko trzech osób, które rządziły w latach 2001-2005 - byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, byłego premiera Leszka Millera i byłego szefa MSWiA Krzysztofa Janika.

Politycy zaprzeczają

Aleksander Kwaśniewski mówi "GW", że prokuratura go nie przesłuchiwała. - Współpraca z amerykańskim wywiadem była. I stąd te loty CIA do Szyman. Więzień nie było - zapewnia były prezydent. Jak dodaje, Amerykanie nigdy nie pytali Polski o zgodę na więzienie i tortury.

Leszek Miller na wszystkie pytania odpowiada: "Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia". Wcześniej stanowczo zaprzeczał, że w Polsce było tajne więzienie CIA.

Krzysztof Janik z kolei mówi, że "nie miał z tą sprawą nic wspólnego": - Ośrodek polskiego wywiadu w Kiejkutach (tam mieli być przetrzymywani terroryści - red.) nie podlegał mi jako ministrowi spraw wewnętrznych.

- Byłbym zdziwiony wnioskiem do Trybunału - dodaje Janik. - Polski rząd miał prawo podpisać z amerykańskim umowę w sprawie wspólnej walki z terroryzmem. O ile wiem, nasz rząd nie miał pojęcia, co Amerykanie robią z więźniami, a na pewno nie - że poddają ich torturom.

Więzienia CIA miały działać w Polsce i kilku innych krajach w latach 2002-05. O ich istnieniu napisał "Washington Post" jesienią 2005 r. Po tej publikacji komisja śledcza Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy orzekła, że tajne więzienia były w Rumunii, na Litwie i w Polsce, a przetrzymywano w nich schwytanych w Afganistanie terrorystów. Mocnych dowodów jednak nie znalazła.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"