Źródło zdj. gł.: PAP/Bartłomiej Zborowski
- Albo władze partii zgodzą się postąpić wedle moich sugestii, albo znajdą się w dużym kłopocie. Daję im miesiąc czasu do namysłu - powiedział Dorn "Rzeczpospolitej". Ale szczegółów swego planu nie ujawnił.
Jeden z byłych polityków PiS skomentował gazecie, że Dorn walczy o przywództwo partii w przyszłości.
Według Dorna sprawa niszczenia go przez Jarosława Kaczyńskiego obraca się przeciw kierownictwu PiS. - To tak jak w zdaniu Maćka z Bogdańca ("Krzyżacy"): szedł sobie ślepy i przewrócił się, ale "przecie kamień jest przyczyną". Ja jestem takim kamieniem dla pana Kaczyńskiego. Pytanie, czy potykając się, przekroczył już punkt równowagi - powiedział Dorn.
Źródło: PAP