|

Ponad rok bez "stref wolnych od LGBT". Ale "zostały w pamięci"

"Stref wolnych od LGBT" w Polsce już nie ma, pozostały ich efekty
"Stref wolnych od LGBT" w Polsce już nie ma, pozostały ich efekty
Źródło zdj. gł.: tvn24
Adrian jako nastolatek odrzucił zaproszenie chłopaka ze szkoły na randkę, bo "huczałaby cała wieś". Basia, była wolontariuszka w Caritasie, nie chciała się narażać, bo w kościele usłyszała, że homoseksualizm to "wynaturzenie". Gdy Wojciech i Michał szli w marszu równości, rzucano w nich kamieniami i butelkami. "Stref wolnych od LGBT" już nie ma, ale rany po nich wciąż się jątrzą. - Stan nieufności utrzymuje się do dzisiaj - komentuje współtwórca "Atlasu nienawiści" Kuba Gawron.Artykuł dostępny w subskrypcji

Nasi rozmówcy mieszkali na terenach, gdzie obowiązywały dyskryminujące uchwały. Imiona niektórych z nich zostały zmienione.

Południe województwa śląskiego, okolice Bielska-Białej. W jednej ze szkół średnich na lekcji religii ksiądz poruszył temat orientacji seksualnej.

Powtórzył nauki głoszone przez Episkopat - że, wzorem ówczesnego papieża Franciszka, należy "wyrażać zrozumienie" dla "skłonności" osób LGBTQ+, ale też potępiać "praktyki przeciwne naturze i godności człowieka". Że osoby homoseksualne winny "powstrzymać się od aktów homoseksualnych", w czym pomaga modlitwa i pokuta.

- Zadałam pytanie, co, jeśli ja chcę wierzyć, ale chcę być z dziewczyną. Ksiądz odpowiedział: "albo Bóg, albo partner" - mówi Daria, biseksualna studentka jednej z krakowskich uczelni. I dodaje: - Poczułam się zignorowana, niezrozumiana. Zawiodłam się na nim, bo to był okres, kiedy byłam wierząca. Czułam się tak źle, że przychodziłam do kościoła i płakałam. Chciałam wierzyć, ale doszłam do wniosku, że ludzie wokół mi nie pozwalają. Wtedy wypisałam się z lekcji religii.

Do tej pory nie powiedziała rodzicom o swojej orientacji. - Mama jest bardzo wierząca, a tata jest wojskowym, to twardy chłop. Po prostu się boję - przyznaje.

Miesiąc Dumy, cały rok strachu

Czerwiec nazywany jest Miesiącem Dumy, ale w wielu polskich domach i szkołach codziennością jest lęk przed coming outem. Osoby LGBTQ+ obawiają się stygmatyzacji - krzywego spojrzenia sąsiada, żartów klasowej loży szyderców, krzywdzących słów proboszcza inspirowanych kazaniami arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Boją się problemów, w skrajnych przypadkach wyrzucenia z domu.

Dla Basi - osoby queer - która udzielała się w Caritasie i mieszkała w jednej ze "stref wolnych od LGBT", miłość do bliźniego i chęć pomocy potrzebującym była zawsze sednem katolicyzmu. Gdy była wolontariuszką, zaczęła odkrywać swoją seksualność. Chciała porozmawiać z kimś o tym, co czuje. Ale nie miała z kim.

- Nigdy nie usłyszałam tak wielu przykrych rzeczy jak od osób, które wręcz na wyrost pokazywały swoją wiarę. Dla mnie idea katolicyzmu to przede wszystkim miłość, a tej miłości w moim środowisku nie widać. Na lekcjach religii, w mojej parafii, na obrzędach w Kalwarii Zebrzydowskiej słyszałam, że homoseksualizm to grzech, że to wynaturzenie. Nie było się co narażać, więc długo się nie wyoutowałam - mówi Basia.

Młoda kobieta wspomina czasy późnej podstawówki, gdy mama jej koleżanki zabraniała sprowadzać przyjaciółki na noc. - Bała się, że to będzie wzmagać jakieś "homoseksualne tendencje". Nawet ostrzegała przed tym innych rodziców - wspomina studentka. I opisuje dyskryminujące zasady, które panowały na studniówce: pary heteroseksualne za imprezę płaciły 600 złotych, a pary osób tej samej płci - 800.

Pozostało 65% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie były konsekwencje wprowadzenia i uchylenia uchwał anty-LGBT w polskich samorządach.
W jaki sposób osoby LGBTQ+ doświadczają stygmatyzacji i wykluczenia w codziennym życiu.
Jakie reakcje społeczne i instytucjonalne towarzyszyły funkcjonowaniu "stref wolnych od LGBT".
Jakie skutki psychologiczne wywołała debata wokół praw osób LGBTQ+.
Czytaj także: