Masz subskrypcję?
Nasi rozmówcy mieszkali na terenach, gdzie obowiązywały dyskryminujące uchwały. Imiona niektórych z nich zostały zmienione.
Południe województwa śląskiego, okolice Bielska-Białej. W jednej ze szkół średnich na lekcji religii ksiądz poruszył temat orientacji seksualnej.
Powtórzył nauki głoszone przez Episkopat - że, wzorem ówczesnego papieża Franciszka, należy "wyrażać zrozumienie" dla "skłonności" osób LGBTQ+, ale też potępiać "praktyki przeciwne naturze i godności człowieka". Że osoby homoseksualne winny "powstrzymać się od aktów homoseksualnych", w czym pomaga modlitwa i pokuta.
- Zadałam pytanie, co, jeśli ja chcę wierzyć, ale chcę być z dziewczyną. Ksiądz odpowiedział: "albo Bóg, albo partner" - mówi Daria, biseksualna studentka jednej z krakowskich uczelni. I dodaje: - Poczułam się zignorowana, niezrozumiana. Zawiodłam się na nim, bo to był okres, kiedy byłam wierząca. Czułam się tak źle, że przychodziłam do kościoła i płakałam. Chciałam wierzyć, ale doszłam do wniosku, że ludzie wokół mi nie pozwalają. Wtedy wypisałam się z lekcji religii.
Do tej pory nie powiedziała rodzicom o swojej orientacji. - Mama jest bardzo wierząca, a tata jest wojskowym, to twardy chłop. Po prostu się boję - przyznaje.
Miesiąc Dumy, cały rok strachu
Czerwiec nazywany jest Miesiącem Dumy, ale w wielu polskich domach i szkołach codziennością jest lęk przed coming outem. Osoby LGBTQ+ obawiają się stygmatyzacji - krzywego spojrzenia sąsiada, żartów klasowej loży szyderców, krzywdzących słów proboszcza inspirowanych kazaniami arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Boją się problemów, w skrajnych przypadkach wyrzucenia z domu.
Dla Basi - osoby queer - która udzielała się w Caritasie i mieszkała w jednej ze "stref wolnych od LGBT", miłość do bliźniego i chęć pomocy potrzebującym była zawsze sednem katolicyzmu. Gdy była wolontariuszką, zaczęła odkrywać swoją seksualność. Chciała porozmawiać z kimś o tym, co czuje. Ale nie miała z kim.
- Nigdy nie usłyszałam tak wielu przykrych rzeczy jak od osób, które wręcz na wyrost pokazywały swoją wiarę. Dla mnie idea katolicyzmu to przede wszystkim miłość, a tej miłości w moim środowisku nie widać. Na lekcjach religii, w mojej parafii, na obrzędach w Kalwarii Zebrzydowskiej słyszałam, że homoseksualizm to grzech, że to wynaturzenie. Nie było się co narażać, więc długo się nie wyoutowałam - mówi Basia.
Młoda kobieta wspomina czasy późnej podstawówki, gdy mama jej koleżanki zabraniała sprowadzać przyjaciółki na noc. - Bała się, że to będzie wzmagać jakieś "homoseksualne tendencje". Nawet ostrzegała przed tym innych rodziców - wspomina studentka. I opisuje dyskryminujące zasady, które panowały na studniówce: pary heteroseksualne za imprezę płaciły 600 złotych, a pary osób tej samej płci - 800.