W czwartkowym głosowaniu udział brało 450 posłów, za było 242, przeciw - 208. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Wcześniej komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych opowiedziała się za wyrażeniem przez Sejm zgody na uchylenie immunitetu Macierewiczowi.
Chodzi o sprawę publicznego znieważenia, poprzez nazwanie agentami rosyjskimi, kierownictwa SKW podczas posiedzenia Sejmu we wrześniu 2025 roku.
O przekazaniu do Sejmu wniosku o uchylenie immunitetu Macierewiczowi informowała pod koniec stycznia tego roku rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak. Jak wówczas przekazała, prokuratorzy chcą zarzucić Macierewiczowi, że 11 września 2025 roku podczas obrad Sejmu "znieważył funkcjonariuszy publicznych - szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. bryg. dr Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców: płk Krzysztofa Duszę i płk Artura Pluto – z powodu zajmowanych przez nich stanowisk – nazywając wskazane osoby agentami rosyjskimi".
Ponadto - według komunikatu - Macierewicz miał pomówić kierownictwo SKW "o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi, a więc o takie postępowanie, które mogło poniżyć ich w opinii publicznej oraz narazić na utratę zaufania niezbędnego do zajmowania stanowisk, działając tym samym na ich szkodę".
Macierewicz: zarzuty mają charakter polityczny
Macierewicz mówił na kwietniowym posiedzeniu sejmowej komisji regulaminowej, że jest zaskoczony działaniem prokuratury.
- Istotą mojej wypowiedzi z punktu widzenia, który jest tutaj stawiany, jest to, że nie ma żadnego nazwiska (...). Nie przywołuję żadnego nazwiska, dlatego że problem jest zupełnie inny niż ten, który interpretuje prokuratura - powiedział. - Istotą problemu jest układ, jaki został zawarty na rzecz współpracy z Rosją - dodał. Macierewicz ocenił, że zarzuty prokuratury są nieodpowiedzialne i mają charakter polityczny.
Macierewicz mówił o "rosyjskich agentach"
Wypowiedzi Macierewicza - będące przedmiotem wniosku prokuratury - padły podczas debaty nad przedstawianą w Sejmie informacją wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.
Poseł mówił wtedy: To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (...) - zapisano w sejmowym stenogramie słowa Macierewicza. Zdanie to nie zostało dokończone, gdyż - jak zaznaczono w adnotacji w stenogramie - wywołało ono "poruszenie na sali".
- Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje - dodał Macierewicz. - A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jak długo będzie pan ich tolerował? Jak długo będzie pan ich wspierał? - pytał Macierewicz.
Według prokuratury, "bezpodstawne oskarżenia o agenturalną współpracę z Federacją Rosyjską, formułowane przez posła wobec kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, w sposób oczywisty przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki w debacie publicznej".
W styczniu, gdy wniosek o uchylenie immunitetu Macierewicza w tej sprawie trafiał do Sejmu, prokurator Adamiak wskazywała, że pomimo iż taki czyn "podlega co do zasady ściganiu z oskarżenia prywatnego, w realiach niniejszej sprawy prokurator uznał za zasadne objęciem go ściganiem z urzędu, kierując się interesem społecznym".
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Albert Zawada