Generał Krzysztof Nolbert, polski attaché wojskowy przy ambasadzie RP w Waszyngtonie, jak informował w grudniu wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, nie został dopuszczony do rozmów z Amerykanami przez przedstawicieli Biura Bezpieczeństwa Narodowego podczas wizyty prezydenckiej delegacji w USA.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk ocenił w piątek w programie "#BezKitu" w TVN24, że "ktoś, kto na to pozwolił, jest po prostu ignorantem", a nawet "idiotą z punktu widzenia interesów państwa".
Leśkiewicz: przyzwyczailiśmy się do inwektyw, taki mamy klimat
W reakcji na te słowa rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział w "Faktach po Faktach": - Bez kitu, panie redaktorze.
- Przyzwyczailiśmy się do inwektyw, które często padają z ust polityków Koalicji Obywatelskiej. Cóż, taki mamy klimat, panie redaktorze - dodał gość Piotra Kraśko.
Leśkiewicz: MON otrzymało pełną wiedzę na temat spotkania
Leśkiewicz mówił, że "po to są placówki dyplomatyczne, by pomagały najważniejszym urzędnikom w państwie polskim w organizacji spotkań z partnerami, w tym wypadku akurat z kluczowym partnerem z Sojuszu Północnoatlantyckiego, z przedstawicielami administracji amerykańskiej". Dodał, że "polska ambasada w Stanach Zjednoczonych zorganizowała spotkanie dla przedstawicieli Biura Bezpieczeństwa Narodowego i to przedstawiciele Biura Bezpieczeństwa Narodowego spotkali się z przedstawicielami Narodowej Agencji Bezpieczeństwa".
Przekonywał, że "wszystkie informacje po każdym ze spotkań organizowanych przez pana prezydenta, przedstawicieli kancelarii prezydenta trafiają do wszystkich ministerstw, które są zainteresowane, żeby uzyskać informacje".
Prowadzący program dopytywał Leśkiewicza, w czym problem, że generał dywizji byłby obecny na tym spotkaniu w Pentagonie. Zauważył też, że wówczas MON ma pełną wiedzę o rozmowach.
- I ma pełną wiedzę. Otrzymało pełną wiedzę na temat tego, co było przedmiotem spotkania. A przedmiotem spotkania była strategia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Byliśmy pierwszymi i chyba jak dotąd jedynymi przedstawicielami kraju Unii Europejskiej, ale też członka NATO, które rozmawiało z Amerykanami na temat narodowej strategii bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych - odparł rzecznik prezydenta.
- Tuż po spotkaniu odbyła się konferencja prasowa, transparentnie przedstawiliśmy wszystkie informacje, które mogliśmy przedstawić w trybie jawnym, co było przedmiotem spotkania. Notatka i informacje trafiły do Ministerstwa Obrony Narodowej. Omawiano też treść spotkania i punkty, które były przedmiotem spotkania z przedstawicielami amerykańskimi, z naszymi przedstawicielami z Ministerstwa Obrony Narodowej. Wszystko zostało przekazane MON-owi. Zatem bez kitu, panie redaktorze - spuentował.
Tomczyk: generał został w samochodzie przed Pentagonem"
Cezary Tomczyk wyjawił w piątek, że generał Nolbert tamtego dnia "został w samochodzie przed Pentagonem". - I to Polacy z Biura Bezpieczeństwa Narodowego powiedzieli mu, że nie życzą go sobie na tym spotkaniu - dodał.
- Sami Amerykanie byli zszokowani, bo to nie jest standard (...). To polski attaché przygotowuje tego typu wizytę - podkreślił Tomczyk. Jak wskazał, "to minister obrony jest odpowiedzialny za politykę bezpieczeństwa państwa i to jego przedstawiciel, czyli oficer Wojska Polskiego, bierze udział w tych spotkaniach", ponieważ "to jest absolutny standard postępowania".
Wizyta przedstawicieli prezydenta Nawrockiego w USA
9 grudnia ubiegłego roku delegacja BBN złożyła kilkudniową wizytę w Stanach Zjednoczonych. Generał Andrzej Kowalski, wiceszef BBN, który stał na czele delegacji, przekazał wówczas, że tematem rozmów w Pentagonie była między innymi opublikowana kilka dni wcześniej strategia bezpieczeństwa narodowego USA.
W następnych dniach sprawa niedopuszczenia do rozmów gen. Nolberta zaczęła przykuwać coraz więcej uwagi. Portal tvn24.pl zwrócił się do BBN-u z pytaniami o szczegóły. W odpowiedzi BBN potwierdziło, że "attaché obrony RP nie brał udziału w rozmowach, jakie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego prowadziło z przedstawicielami administracji amerykańskiej", a "kwestie dotyczące składu delegacji leżały w wyłącznej gestii BBN".
W tym samym mailu do BBN z pytaniami dociekaliśmy także, czy MON w tej sprawie kontaktował się z Kancelarią Prezydenta lub BBN-em oraz czy zapadły jakieś decyzje. Na te pytania nie uzyskaliśmy odpowiedzi.
Pod koniec grudnia Onet informował, że m.in. w związku z tą sprawą szef BBN Sławomir Cenckiewicz "był o krok" od utraty swojego stanowiska. Współpracownik prezydenta Karola Nawrockiego nie został jednak zdymisjonowany.
Autorka/Autor: js/kg
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24