To było pierwsze takie konfrontacyjne posiedzenie rządu, w którym uczestniczył człowiek prezydenta - ocenił Konrad Piasecki, odnosząc się do nadzwyczajnego posiedzenia rządu, które odbyło się dzień po tym, jak w orędziu Karol Nawrocki zapowiedział weto wobec programu SAFE. Arleta Zalewska i Konrad Piasecki zdradzając kulisy spotkania w KPRM mówili, że Zbigniew Bogucki "wyglądał na człowieka zdenerwowanego" i usłyszał: "jedziesz na posiedzenie i masz się tam bić", ale też, że "nie wolno lekceważyć Tuska, to jest jego teren". Arleta Zalewska mówiła, że szef Kancelarii Prezydenta otrzymał na zamkniętej części posiedzenia rządu wydrukowaną uchwałę w sprawie SAFE, ale jednocześnie nie miał mikrofonu, by w komfortowy sposób zabrać w jej sprawie głos. Kiedy do tego już doszło - jak mówił Konrad Piasecki - "demonstracyjnie okazywano mu pewne lekceważenie", a premier komentując sześciopunktową "tyradę" Boguckiego, powiedział, że "pierwszy raz zobaczył, jak ktoś, kto w dwie minuty przeczytał uchwałę, w taki pogłębiony sposób wykazał jej niekonstytucyjność". Dziennikarze mówili również, że Donald Tusk dość szybko zakończył zebranie, a gdy przedstawiciel prezydenta chciał jeszcze coś powiedzieć, usłyszał od szefa rządu: "Pan jest u mnie, nie u siebie. Na szczęście w tym gmachu to ja decyduję, co się dzieje". W sprawie samego weta Karola Nawrockiego, Arleta Zalewska mówiła, że Kancelaria Prezydenta przygotowywała się do niego już od 13 lutego, czyli od dnia, kiedy ustawa o SAFE została przegłosowana w Sejmie. - Plan na orędzie był taki, by Nawrockiemu udało się wyjść z pisowskiej bańki, ponad polityczne podziały - mówiła dziennikarka. Dziennikarze mówili również o porozumieniu rządu z prezydentem w sprawie wakatów w zarządzie Narodowego Banku Polskiego. - Kiedy wydawało się, że deal jest bliski, Glapiński wkroczył do gry o SAFE. Wszedł do gry tak, że rozsierdził stronę rządową - mówił Konrad Piasecki, a Arleta Zalewska dodała, że "Donald Tusk powiedział, że w tej sytuacji takiego porozumienia nie będzie, jest zbyt kosztowne politycznie, zbyt trudne". Dziennikarze mówili również o słowach Jacka Włosowicza - senatora PiS - w programie "Tak jest" w TVN24. Polityk wyznał, że nie do takiej partii [radykalizującej się prawicowo - red.] się zapisywał i że PiS staje się nacjonalistyczne. - Słyszałam, że on wyleci z partii - powiedziała Zalewska.