Rozpad PiS? Fiasko rozmów Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. Relacja
Minął czas ultimatum, które wyznaczył członkom PiS Jarosław Kaczyński. Czas na złożenie oświadczeń o przynależności do partii był do północy. Sam prezes PiS taką lojalkę podpisał.
W piątek w południe prezes PiS ma wygłosić oświadczenie.
Wcześniej w czwartek odbyło się spotkanie Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego. Po jego zakończeniu rzecznik PiS Rafał Bochenek napisał, że "rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej".
W tvn24.pl relacjonujemy rozłam w Prawie i Sprawiedliwości:
Dziś w południe prezes PiS Jarosław Kaczyński ma wygłosić oświadczenie. O północy minął termin ultimatum kierownictwa PiS dla parlamentarzystów tej partii na złożenie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń.
"Lojalki nie podpisałem i nie podpiszę. W @pisorgpl jestem od ponad 25 lat. Zawsze wierny; zawsze lojalny; zawsze do dyspozycji i na rozkaz. Nie wypychajcie mnie i nie wyrzucajcie mnie z mojej partii. Nie zasłużyłem na to" - napisał na platformie X Sylwester Tułajew.
"No dobra - to ja niniejszym składam deklarację, że chcę być i w @pisorgpl, i w stowarzyszeniu @RozwojPlus (a przy okazji również w stowarzyszeniu @PolskaAbout i kilku innych podmiotach). Skoro 'nikt nikogo nie wyrzuca' - to rozumiem Rafale, że widzimy się w przyszłym tygodniu w Sejmie, działamy dalej w jednej partii, w jednym klubie i skupisz się odtąd na walce o odsunięcie D.Tuska od władzy - a nie na ZAMRAŻANIU aktywności kolegów z tego samego obozu politycznego?" - napisał na platformie X Paweł Jabłoński.
"Do PiS przyjął mnie sam Pan Prezes Jarosław Kaczyński. Nie odchodzę z @pisorgpl. Zostaję w stowarzyszeniu @RozwojPlus" - oświadczyła Monika Pawłowska.
- Jarosław Kaczyński będzie musiał wyjść i chyba jednak pokazać, że on jest prezesem tej partii i on dalej przewodzi. Jak Mateusz Morawiecki i jego frakcja w ostatnich miesiącach pokazywali silną pozycję, okopali się na niej, tak teraz Jarosław Kaczyński, który to ultimatum postawił, będzie musiał pokazać, że jest w stanie je spełnić - stwierdził Michał Piedziuk z Polityka Insight.
- Mateusz Morawiecki wychodząc (z PiS) robi dużo więcej niż tylko zabiera 44 posłów. On sprowadza wielki PiS, bo taki pamiętamy (…) do killunastoprocentowej średniej partii - powiedział Sławomir Sierakowski z Krytyki Politycznej.
"Deklarację przyjęcia do PiS podpisałem wiele lat temu. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Dla ułatwienia publicznie dalej potwierdzam gotowość pracy dla naszej formacji politycznej. Nie odchodzę z PiS. Natomiast nie dam się zmusić do podpisywania lojalek, które dotyczą zamykania się naszej partii na wyborców" - napisał o północy Piotr Mueller.
"Nasza praca musi uwzględniać prawo do mówienia szczerze, do rzeczowej dyskusji wewnątrz partii, ale też do otwartości na inne środowiska, które w przyszłości mogłyby ponownie głosować na naszą formację. Zamykanie się w wieży z kości słoniowej to ogromny błąd. Tylko tyle i aż tyle. Inaczej nie zdobędziemy ponownie wysokiego poparcia wyborców" - dodał.
Minęło ultimatum prezesa PiS. Jarosław Kaczyński ma o godzinie 12.00 wydać oświadczenie.
"Przechodziłem z moją partią różne czasy i nie dam sobie wmówić grupie intrygantów, że jestem rozłamowcem" - napisał na platformie X Szymon Szynkowski vel Sęk.
Poseł w obszernym wpisie podkreślił, że jego "wieloletnia działalność w partii i stowarzyszeniach nigdy jak dotąd nie była przedmiotem krytyki czy uwag". "Od kilku tygodni ja i moi koledzy oraz koleżanki jesteśmy bezpardonowo atakowani za chęć poszerzenia aktywności PiS, która ma prowadzić do tego by nasza partia nie utknęła na 25-27 proc ale powalczyła o zwycięstwo w 2027 r." - przekazał.
"Jeśli ktoś uważa, że stłamszenie nas, a następnie usunięcie z partii przysłuży się PiS, bierze pełną odpowiedzialność za takie działanie. Nie mówię tutaj o Prezesie PiS, o którego dobrej woli jestem przekonany, ale o grupie która postanowiła doradzać mu tak, by usunąć z partii ludzi, których aktywność może być dla nich zagrożeniem. Ich działalność nie zaszkodzi nam, ale na pewno szkodzi zarówno PiS jak i Polsce" - ocenił.
"Cały czas jednak jestem przekonany, że te szkodliwe działania można powstrzymać. Nie ‘zamrażanie’ i lojalki doprowadziły Prawo i Sprawiedliwość do władzy w 2015 i 2019 r. ale szeroka oferta programowa i personalna obozu Zjednoczonej Prawicy. Moja deklaracja członkowska złożona do PiS w 2001 roku cały czas pozostaje aktualna. Jak i chęć wspólnej pracy dla Polski" - dodał.
"Nikt nikogo nie wyrzuca. Każdy sam składając deklarację określa, czy chce być w partii, czy w stowarzyszeniu. I tyle. Deklaracji nie złożyła dotychczas tylko wąska grupa ludzi ze stowarzyszenia p. M. Morawieckiego. Czas jest do północy" - przekazał Rafał Bochenek na platformie X.
Marek Jakubiak przedstawiając kulisy spotkania Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim, stwierdził, że Jacek Sasin "po prostu wepchnął się w tę rozmowę". - No i powiem szczerze, z tego, co ja już wiem, zepsuł tę rozmowę - dodał.
Na wypowiedź lidera Wolnych Republikanów zareagował Jan Kanthak. "Najpierw robienie z rzecznika partii wariata za to, że przekazuje komunikaty uzgodnione z Panem Prezesem, teraz atak na Jacka Sasina za to, że uczestniczy w spotkaniu, na które został zaproszony" - napisał na platformie X.
"Po co tak kłamać? Tak samo ci, którzy mówią, że chcą jedności i troszczą się o PiS, a od miesięcy nie płacą ani złotówki na utrzymanie partii, która umożliwiła im pełnienie tych zaszczytnych funkcji" - dodał.
"Ambicja jest potrzebna, ale gdy ambicja przemienia się w obsesję tracą na tym wszyscy" - napisał szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Przekonywał, że wszystkie działania stowarzyszenia Rozwój Plus "mogą być dalej prowadzone". "Prawo i Sprawiedliwość zapewni finansowanie tych inicjatyw. Samo Stowarzyszenie będzie mogło istnieć, zostanie tylko czasowo zamrożone. Taka oferta dla Mateusza Morawieckiego leżała dziś na stole i została niestety odrzucona" - dodał.
Zaapelował do koleżanek i kolegów ze stowarzyszenia. "Wybierzcie wspólną walkę o Polskę i zaufajcie naszemu liderowi Panu Prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. To on prowadził nas do zwycięstw, to on wypracowywał i wdrażał strategie polityczne, które sprawiały, że PiS wygrywał i mógł zmieniać Polskę na lepsze. Jeszcze jest czas" - napisał.
Politolożka doktor habilitowana Anna Siewierska (Uniwersytet Rzeszowski) oceniła w specjalnym wydaniu magazynu "Polska i Świat" w TVN24, że "chyba pierwszy raz do tego stopnia emocje zostały rozgrzane, że ten konflikt przerodził się w konflikt osobisty wielu konkretnych polityków, którzy nie szczędzą sobie gorzkich słów".
W jej ocenie "to jest bardzo dobrze przemyślana strategia przede wszystkim Mateusza Morawieckiego, który już od dobrych kilkunastu miesięcy, a intensywnie od kilku miesięcy wysyłał sygnały, że buduje swoje własne ugrupowanie". - Wiedział o tym i wie cały czas, bo jeszcze sprawy się nie rozstrzygnęły, że nie może odejść z PiS-u, bo zostałby okrzyknięty zdrajcą. Natomiast dostanie z całą pewnością pewne głosy za to, że z partii zostanie usunięty. I przypuszczam, że tak się właśnie stanie - mówiła.
- To znaczy on gra na to, żeby z jednej strony głosić jedność partii i mówić, jak bardzo mu zależy na jedności Prawa i Sprawiedliwości, a z drugiej strony bardzo pragmatycznie działać w taki sposób, żeby z tej partii został usunięty - kontynuowała.
Według politolożki Kaczyński "nie ma innego wyjścia niż taki ruch zrobić".
Stowarzyszenie Morawieckiego powstało już kwietniu. - Jarosław Kaczyński widział, że Mateusz Morawiecki się zbroi, że buduje swój projekt. I to jest zawsze ten dylemat, kiedy to zrobić i kiedy to uciąć, bo w kalendarzu wyborczym zawsze nadchodzi taki punkt, kiedy jest już za późno, bo rozpoczyna się kampania - mówił Radomir Wit w programie "W kuluarach" w TVN24.
- Najwyraźniej Jarosław Kaczyński doszedł do wniosku, że mimo wszystko poświęci te tematy, którymi mógłby uderzać w koalicję rządzącą, a wykorzysta wakacje i okres wakacyjny do tego, żeby dokonać rozrachunków w swojej partii - analizował sytuację w PiS dziennikarz TVN24.
Krzysztof Szczucki odniósł się do wysuwanej przez Rafała Bochenka kwestii "zamrożenia" działalności stowarzyszenia Rozwój Plus. Według rzecznika partii taką propozycję miał usłyszeć Morawiecki na czwartkowym spotkaniu z Kaczyńskim.
"Czytam i oczom nie wierzę! Gdzie tu kompromis? To Mateusz Morawiecki zaproponował 21 punktów kompromisu, adresujących wszystkie wypowiadane obawy i zarzuty wobec Stowarzyszenia. Zostały gremialnie odrzucone" - napisał Szczucki na X i dodał: "Naprawdę nie warto odwracać kota ogonem!".
"To ostatnie godziny szansy na jedność, w którą nadal wierzę" - napisał Przemysław Czarnek na X.
Polityk przypomniał, że to on jest kandydatem partii na premiera. "Od blisko pięciu miesięcy, jednomyślną decyzją Pana Prezesa @OficjalnyJK i Komitetu Politycznego, stoję na czele kampanii programowej" - czytamy we wpisie Czarnka.
"Raz jeszcze apeluję do moich, często dziś zagubionych, przyjaciół. Ocknijcie się. Idźmy razem po zwycięstwo" - zwrócił się do polityków PiS.
- Jarosław Kaczyński ma świadomość tego, że Mateusz Morawiecki nie jest jedynym, który próbuje sobie na boku coś budować. I tych osób, które wyrywają coś dla siebie z tej partii, jest przecież wiele - oceniła reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska w programie "W kuluarach".
Zdaniem reportera "Faktów" TVN Michała Tracza już doszło do rozłamu w PiS, nawet jeśli partia Jarosława Kaczyńskiego "jutro się nie rozpadnie". - To, jak oni ze sobą rozmawiają, jakiego używają języka. Jeżeli grożą sobie pozwami i żądają pieniędzy za swoje słowa, to ten rozłam już jest faktem - mówił.
Jutro o godzinie 12 prezes PiS Jarosław Kaczyński ma wygłosić oświadczenie w siedzibie partii przy Nowogrodzkiej w Warszawie.
O konflikt w PiS był pytany prezydent Karol Nawrocki na spotkaniu z mieszkańcami Dębicy (województwo podkarpackie).
Bocheński był pytany o wypowiedź Piotra Muellera, który sugerował, że w PiS jest "grupa intrygantów", która ma próbować "wypchnąć" Morawieckiego z partii. - Najbardziej w tej wypowiedzi boli mnie fakt, że Piotr Mueller mówi w taki sposób, jakby pan prezes Jarosław Kaczyński był ubezwłasnowolniony - odparł Bocheński. Jak ocenił europoseł, prezes "absolutnie podejmuje swoje świadome decyzje" i "kieruje się swoim zmysłem politycznym".
- Bardzo mnie dziwi, że tak młody eurodeputowany wygłasza takie ostre sądy na ten temat - podkreślił.
- Nie ma takiej działalności politycznej, społecznej, intelektualnej, którą mógłby prowadzić Mateusz Morawiecki w stowarzyszeniu, a nie mógłby w Prawie i Sprawiedliwości. Nigdy niczego mu nie zabraniano, nigdy go nie wypychano - mówił Bocheński w TVN24.
- Miał, ma cały czas zespół pracy dla Polski. Może przedstawiać programy, analizy, strategie - dodał.
- Mateusz Morawiecki jakby odmówił kompromisu panu prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu i nie złożył oświadczenia o chęci bycia członkiem Prawa i Sprawiedliwości, co oznacza wolę opuszczenia Prawa i Sprawiedliwości - przekonywał europoseł PiS i dodał, że dotyczy to także grupy polityków skupionych wokół byłego premiera.
Co działo się dzisiaj przy Nowogrodzkiej? - Mieliśmy normalne spotkania i rozmowy w związku z sytuacją, która nas niezmiernie martwi - powiedział Bocheński w TVN24.
Gościem "Faktów po Faktach" w TVN24 jest europoseł PiS Tobiasz Bocheński.
"Od początku naszym celem było porozumienie, a nie pogłębianie sporu. Dlatego przedstawiliśmy 21 bardzo konkretnych i pozytywnych propozycji, które stanowią gwarancję, że Stowarzyszenie Rozwój Plus nie będzie odrębnym projektem politycznym ani konkurencją dla Prawa i Sprawiedliwości" - oświadczył Marcin Horała.
We wpisie na X wymienił pięć propozycji ich środowiska.
Prowadząca Anna Jędrzejowska zwróciła uwagę, że Wójcik wywodzi się z Suwerennej Polski - partii, która także ma za sobą konflikty z kierownictwem PiS-u.
- Główna różnica polega na tym, że my wywodzimy się z tego samego korzenia politycznego. Natomiast Mateusz Morawiecki był doradcą Donalda Tuska. Prawdopodobnie dziś, gdyby nie Prawo i Sprawiedliwość, byłby albo prezesem spółki skarbu państwa, albo prezesem banku, a w najgorszym razie doradcą razem z Andrzejem Domańskim Donalda Tuska. Prawdopodobnie tak by to się wszystko odbywało - odparł Wójcik.
- Nie można dalej akceptować sytuacji, w której ktoś w istocie prowadzi sobie kampanię jak drugi kandydat na premiera - mówił Wójcik o Morawieckim. Pytany, czy obóz byłego premiera zostanie wykluczony z PiS, jeśli nie podpiszą oświadczeń, odpowiedział: - Oczywiście. Poczekajmy na konferencję pana prezesa. Prawdopodobnie jutro ona się odbędzie.
- Dzisiaj pan Morawiecki dostał różne propozycje na stół (…) Jarosław Kaczyński wyciągnął rękę. Została odepchnięta. A teraz jest próba narzucenia jakiejś narracji, że oto oni są otwarci - ocenił Wójcik.
- Nikt tak nie sprzeciwił się Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak Mateusz Morawiecki, który demonstracyjnie nawet nie przychodzi na prezydia, bo mu się nie podobają członkowie prezydium. Przecież to jest chore - podkreślił.
- Jeżeli się jest wiceprezesem największej partii w Polsce, a taką osobą jest Mateusz Morawiecki, to się uczestniczy w prezydiach, gdzie się ustala linię partii. Nie tworzy się stowarzyszenia, które ma cele polityczne, nie buduje się struktur regionalnych. Mateusz Morawiecki dzisiaj działa w istocie w taki sposób, że to jest niezwykle szkodliwe nie tylko dla partii, ale dla Polski - wymieniał poseł PiS.
- Nie może być tak, że jest partia w partii albo partia obok partii - komentował Wójcik.
Gościem "Tak jest" w TVN24 był poseł PiS Michał Wójcik. Jak poinformował, wypełnił oświadczenie o przynależności do partii w "pierwszym dniu, kiedy tylko miał możliwość".
Rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że prezes partii Jarosław Kaczyński również złożył oświadczenie o przynależności do ugrupowania. Zamieścił też zdjęcie.
Bochenek odniósł się też do wcześniejszego spotkania Kaczyńskiego i Morawieckiego. Jak podkreślił, prezes miał złożyć "szereg kompromisowych propozycji", w tym "nie likwidacji, a zamrożenia stowarzyszenia 'Rozwój Plus' do czasu wyborów parlamentarnych oraz przeniesienia całej działalności stowarzyszenia do partii z pełnym jej wsparciem" - napisał na X i dodał: "ta propozycja również nie uzyskała akceptacji".
W ocenie rzecznika PiS "rozmowy nie doprowadziły do pozytywnego finału także z uwagi na to", że Morawiecki "nie przystał na równe traktowanie wszystkich posłów w klubie, chcąc jednocześnie zastrzec dla siebie szczególne warunki funkcjonowania w partii".
Dziennikarz TVN24 Radomir Wit zwrócił uwagę, że na spotkaniu Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego pojawił się również Jacek Sasin. - To było już dodatkowym gestem, który pokazywał, że właściwie w pewnym sensie klamka zapadła, czyja narracja okazała się bardziej skuteczna - ocenił.
Jacek Sasin zasugerował, że trwa "próba wciągnięcia" prezydenta Karola Nawrockiego w "spór w @pisorgpl między politykami lojalnymi wobec Prezesa @OficjalnyJK a osobami poszukującymi własnej ścieżki kariery".
"Skończcie z tym!" - zaapelował.
Poseł PiS Kacper Płażyński zwrócił się w mediach społecznościowych do Morawieckiego. "Skoro chcecie być w @pisorgpl to dlaczego związani z Tobą europarlamentarzyści od wielu miesięcy nie płacą na @pisorgpl składek?" - zarzucił obozowi byłego premiera.
"Emeryci płacą, a Ci którzy zarabiają bajońskie pieniądze w Brukseli nie muszą? Rozmawiałeś z nimi o tym? To jest ta jedność? Przy okazji, kto finansuje Waszego grilla?" - czytamy dalej.
To nie pierwsze spięcie Płażyńskiego z harcerzami. We wtorek oskarżył Marcina Horałę o "łgarstwo".
Dziennikarka TVN24 Dominika Ziółkowska pytała o spór w PiS Roberta Telusa. - Trzeba jedną podjąć decyzję, złożyć oświadczenie. Szefostwo decyduje o czymś (…) jeżeli się chce być w tej grupie, to trzeba tę decyzję wykonywać - mówił na sejmowym korytarzu.
- To tak wygląda, jakbyśmy mieli małżeństwo, rodzinę, a nagle ojciec tej rodziny wije sobie swoje gniazdko gdzieś obok. Ale tu mówi: ja chcę być (w rodzinie), ale (widzą) wszyscy, że wije. No nie. Albo jestem, albo nie jestem, albo podejmuję decyzję i jestem razem z tą grupą, albo nie jestem. To jest prosta rzecz - ocenił Telus.
Przed siedzibą PiS jest reporter TVN24 Jan Piotrowski. Jak relacjonował, przy Nowogrodzkiej "zjawili się najwięksi oponenci Mateusza Morawieckiego", w tym Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński.
- Nieoficjalnie słyszymy, że jest nadzieja, że część polityków zreflektuje się (otoczenie Morawieckiego), jednak przyjadą do partyjnej centrali i podpiszą oświadczenia - mówił dziennikarz.
Piotrowski podkreślił, że dotychczas w siedzibie PiS nie pojawił się nikt z obozu Morawieckiego.
Głos zabrał w mediach społecznościowych także europoseł PiS Tobiasz Bocheński. "Każdy poseł, senator i europoseł @pisorgpl ma wolny wybór: zostać czy dobrowolnie wyjść" - czytamy w jego wpisie na X.
"Pozostaje apelować: wybierzcie walkę z Tuskiem w Prawie i Sprawiedliwości, a nie rozłamy, podziały i kłótnie" - dodał.
- W dłuższej (perspektywie) to się okaże (…) mamy jeszcze gracza, którym jest Karol Nawrocki, który bardzo chętnie chciałby roztoczyć patronat nad prawicą - dodał. - Tam jest zbyt wielu tych, którzy noszą buławy w plecakach, jest zbyt wiele ambicji, więc to jest tylko takie, można by powiedzieć, przysłowiowe marzenie Karola Nawrockiego - mówił.
- W perspektywie wyborów na pewno PiS traci. Zobaczymy, jak zostanie przyjęty na tym rynku politycznym nowy byt Mateusza Morawieckiego - podsumował politolog w TVN24.
Kto może skorzystać na sporze w PiS? - W krótkiej perspektywie to oczywiście może zyskać Koalicja Obywatelska - ocenił ekspert.
Gościem wydania specjalnego w TVN24 był doktor Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego.
- Moje oświadczenie napisałam już wiele dni temu, podobnie jak większość posłów Prawa i Sprawiedliwości. Ponad 140 tych oświadczeń jest. Czekamy na resztę kolegów i mamy nadzieję, że się opamiętają i normalnie je podpiszą - powiedział Wojciechowska van Heukelom.
- Liczę na to, że się opamiętają, ale dużo nadziei w tym nie pokładam - przyznała.
Oświadczenie po spotkaniu Morawiecki-Kaczyński opublikował Piotr Mueller, polityk związany z obozem byłego premiera.
"Przedstawiliśmy cały wachlarz propozycji kompromisu. Wyciągnęliśmy rękę do porozumienia i położyliśmy na stole konkretne dowody naszej dobrej woli, lojalności wobec obozu oraz odpowiedzialności za jego przyszłość" - czytamy we wpisie na X.
"Nie ma naszej zgody na podpisywanie lojalek, wymuszanie podpisów ani składanie upokarzających deklaracji" - podkreślił polityk. "Chcemy porozumienia, nie upokorzenia. Silnego Prawa i Sprawiedliwości, a nie partii coraz mniejszej i zamkniętej" - dodał.
Z dziennikarzami rozmawiała również posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. - Nie mam żadnych informacji dla Państwa. Proszę czekać na oficjalne komunikaty - zaczęła. - Nie ma jeszcze północy. Zobaczymy jak się zachowa Kopciuszek - powiedziała.
- O północy dzieją się magiczne rzeczy. Zobaczymy - dodała.
Po godzinie 16 na Nowogrodzką przyjechał europoseł PiS Tobiasz Bocheński. - Proszę się uzbroić troszeczkę w cierpliwość - powiedział dziennikarzom, pytany o to, co po spotkaniu Morawieckiego z Kaczyńskim.
Pytany, czy w siedzibie partii planowane jest teraz posiedzenie władz prezydium komitetu politycznego, polityk uśmiechnął się i odjechał za bramę.
Wśród nich był szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak - przekazał reporter TVN24 Jan Piotrowski.
Po spotkaniu Kaczyńskiego z Morawieckim, na Nowogrodzką przybywają kolejni politycy PiS.
Jacek Sasin informował rano, że wciąż brakuje "około 40 oświadczeń" od osób, które "zadeklarowały się jako członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus".
Posłowie i europarlamentarzyści PiS mają do końca dnia czas na złożenie oświadczeń o braku przynależności do stowarzyszeń.