Politycy komentowali w Sejmie najnowsze ustalenia reporterów "Superwizjera" i Wirtualnej Polski w sprawie Zondacrypto i PKOl. Michał Fuja i Szymon Jadczak dotarli do umowy zawartej w październiku 2025 roku między komitetem a giełdą kryptowalut.
Jak wynika z tych ustaleń, Zondacrypto dostała prawo do wykorzystywania twarzy, głosu i zdjęć olimpijczyków, zarówno obecnych, jak i byłych. A gdyby któryś z zawodników zażądał za to pieniędzy, zapłacić miał komitet. Sam PKOl miał założyć konto na giełdzie, rozdawać jej tokeny i brać połowę wpływów z ich sprzedaży.
Borys: Piesiewicz sprzedał wizerunek sportowców jak Judasz
O sprawę pytany był wiceminister sportu i turystyki Piotr Borys. - To skrajnie niekorzystna, niegospodarna umowa. Nawet powiedziałbym, że przestępcza umowa, dlatego że pan prezes Piesiewicz podpisał ją sam wraz z sekretarzem, bez wiedzy członków zarządu i członków prezydium, czyli ciała statutowego - ocenił.
- Tak naprawdę spieniężył największe aktywa, jakimi są dzisiaj przecież polscy olimpijczycy i to jeszcze w okresie od 2012 roku. To są setki naszych olimpijczyków, którzy zostali postawieni w bardzo niekomfortowej sytuacji - zauważył.
Przypomniał, że w tej sprawie "już wcześniej większość polskich związków sportowych wypowiedziała się negatywnie, zażądała dymisji Piesiewicza, nie znając jeszcze szczegółów umowy". - Szczegóły umowy są jeszcze bardziej skrajnie niekorzystne niż te, o których przypuszczaliśmy - dodał.
- To tylko pokazuje zabagnione tło, w jakim funkcjonował pan Piesiewicz, bo przecież podpisanie tej umowy, zegarek, czyli przyjęcie korzyści majątkowej, on nie służył w tej sprawie polskiemu sportowi i ochronie polskich sportowców, on po prostu sprzedał ich. Jak Judasz sprzedał po prostu ich wizerunek za tak zwane tokeny, które były niewypłacalne - stwierdził Borys.
Zdaniem wiceministra umowie "z całą pewnością" powinna przyjrzeć się prokuratura. - Jeden człowiek o lepkich rękach sprzedał wizerunek polskich sportowców w skrajnie niekorzystnych zapisach tej umowy - podsumował.
Paszyk o umowie Zondacrypto z PKOl
Poseł PSL Krzysztof Paszyk ocenił, że umowa ta "pokazuje mroczne relacje PKOl-u kierowanego przez pana Piesiewicza z Zondacrypto". - To tylko kolejny dowód, wbrew temu bełkotowi prawicy, że jest poważny problem, że mamy do czynienia z grubą aferą, która dotyczy niezwykle ważnych obszarów z jednej strony państwa, ale z drugiej strony to jest też obrzydliwe z moralnego punktu widzenia, żeby tak podejrzanej firmie, jaką była Zondacrypto, właściwie powierzać wizerunki wspaniałych polskich sportowców, którzy z dumą na swoich strojach reprezentowali polskie flagi, godło - mówił.
Zdaniem Paszyka "to coś, co wymaga naprawdę pilnych działań". - Tu muszą być wyciągnięte konsekwencje, bo utrzymywanie takiej sytuacji, niestety, cieniem będzie się nie tylko na instytucjach państwa kładło, ale też na środowisku sportowym i PKOl-u - ocenił.
Kuźmiuk: o szczegóły trzeba pytać tych, którzy zawierali umowę
Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk, komentując zapisy dokumentu, powiedział, że "na tym polegają umowy sponsorskie". - A o szczegóły to już trzeba pytać tych, którzy te umowy podpisywali, czy one były korzystne, czy mniej korzystne - mówił. Na pytanie, czy jego zdaniem były korzystne, Kuźmiuk odpowiedział, że on się tym nie zajmuje.
Czy Zondacrypto była chybionym sponsorem dla komitetu? - Z tego co się orientuję, PKOl został postawiony przez kolejnych ministrów tego rządu pod swoistym murem - zakaz finansowania PKOl-u przez Spółki Skarbu Państwa, co było oczywistością za naszych rządów - odpowiedział.