Prokuratura przedstawiła prezesowi Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławowi Piesiewiczowi zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
W piątek na sejmowym korytarzu o komentarz w tej sprawie był pytany poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Kuźmiuk. Parlamentarzysta w odpowiedzi oskarżał premiera Donalda Tuska, o to, że sam "nie ostrzegł, jak się okazuje, trzy i pół tysiąca ludzi". Jak dodał, szef rządu "powinien za to odpowiedzieć".
Kuźmiuk przerywa rozmowę po pytaniu o Piesiewicza
- Jeżeli polskie państwo nie potrafi ostrzec Polaków przed powierzaniem swoich pieniędzy firmie, wobec której polskie państwo prowadzi postępowania, to jest to niebywały skandal - ocenił poseł.
Gdy reporterka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska po raz kolejny zapytała go o zarzuty dla prezesa PKOl, Kuźmiuk przekonywał, że o nich nie wie. - Nie jestem na szczęście panem Piesiewiczem - skwitował. Po tych słowach poseł przerwał rozmowę i oddalił się od dziennikarki.