|

Strategia: opóźnić proces. Relacja z pierwszej rozprawy księdza Olszewskiego

Ksiądz Michał Olszewski przed Sądem Okręgowym w Warszawie
Ksiądz Michał Olszewski przed Sądem Okręgowym w Warszawie
Źródło: TVN24
Przed salą rozpraw śpiewy. "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę" płynnie przechodzi w "Ojczyzno ma". Na sali sześcioro oskarżonych na czele z księdzem Michałem Olszewskim, który - według jego obrońców - cierpi na zespół stresu pourazowego. Z oskarżonymi chór adwokatów ze stosem wniosków formalnych i jednym celem: odroczyć rozprawę.Artykuł dostępny w subskrypcji

Ten proces dotyczy jednej z najgłośniejszych afer poprzedniej władzy. Z Funduszu Sprawiedliwości zarządzanego przez ministra Zbigniewa Ziobrę blisko 66 milionów złotych trafiło do Fundacji Profeto, kierowanej przez znajomego Ziobry - księdza Michała Olszewskiego.

To my ujawniliśmy tę aferę i opisywaliśmy ją w wielu materiałach na długo przed tym, jak zajęła się nią prokuratura. Teraz równie skrupulatnie będziemy śledzić proces, który zaczął się wczoraj, 21 stycznia, blisko sześć lat po ogłoszeniu konkursu, który od początku był ustawiony.

Pierwsza rozprawa trwała blisko sześć godzin.

Frasobliwy ksiądz i ubóstwiane urzędniczki

A jednak przyszedł.

Ksiądz Michał Olszewski, który po wyjściu z aresztu w październiku 2024 roku zapadł się pod ziemię, pojawił się w budynku Sądu Okręgowego w Warszawie na pół godziny przed rozpoczęciem rozprawy. To spore zaskoczenie, bo jeden z obrońców duchownego, mec. Krzysztof Wąsowski, od miesięcy informował w mediach, że stan psychiczny i fizyczny Olszewskiego jest fatalny. Jeszcze dzień przed rozprawą Wąsowski przekonywał, że stan zdrowia księdza "absolutnie w ogóle nie pozwala na uczestnictwo w tym procesie, a szczególnie na składanie jakichkolwiek wyjaśnień".

Czytaj także: