Waldemar Żurek został zapytany w "Rozmowie Piaseckiego", ile jest gotów zrobić, żeby przekonać prezydenta Karola Nawrockiego do podpisania ustaw dotyczących praworządności. - Myślę, że jestem w stanie mu tłumaczyć, dlaczego one są dobre - powiedział. - Wydaje mi się, że jak projektowaliśmy te ustawy, one były maksymalnie kompromisowe - dodał.
Zdaniem Żurka przy ustawie o KRS "prezydent będzie miał ogromny problem".
Prowadzący program Konrad Piasecki zauważył, że główną kością niezgody jest kwestia statusu sędziów i wyłączenia sędziów ze stanu sędziowskiego, jeśli zostali powołani przez upolitycznioną KRS.
Żurek powiedział, że "w Sądzie Najwyższym za każdego neosędziego, za wyjście na salę, płacimy minimum 10 tysięcy euro, bo wszystkie sprawy przegrywamy".
- Powiem prezydentowi: panie prezydencie, jeśli pan nie chce z nami razem tego zreformować, to odpowiedzialność spadnie na pana - dodał.
Żurek: nie mam zamiaru odbywać tajemnych spotkań z prezydentem
Pytany, czy ma plany B, czy C w przypadku wet prezydenta, powiedział, że "musi mieć plany". Dodał, że kiedy zdecydował się objąć stanowisko ministra sprawiedliwości, "wiedział, jak trudny jest moment".
- Chcę pokazać obywatelom, że to jest najkrótsza droga, najlepsza, zgodna z wszystkimi orzeczeniami sądów europejskich i naszego Sądu Najwyższego - mówił.
Pytany, czy rozmawiał z prezydentem na temat tych ustaw, powiedział, że był raz na Radzie Gabinetowej, które dotyczyło innych zagadnień.
Podkreślił, że "tajemnych spotkań" z prezydentem "nie ma zamiaru odbywać".
Dodał jednak, że samego spotkania z prezydentem nie wyklucza, jednak taka intencja musi być z Pałacu Prezydenckiego. - Ja uważam, że jestem członkiem rządu i jestem lojalny wobec premiera, więc jeżeli będzie taka wola, ale ona musi wyjść ze strony prezydenta, bo ja nie mogę robić 'puk, puk, ja, minister Żurek chciałbym z panem porozmawiać' - mówił minister sprawiedliwości.
- Prezydent musi wiedzieć jaka jest waga tych ustaw - podkreślił.
Projekty ustawy praworządnościowej i w sprawie KRS
W środę Sejm przeprowadził pierwsze czytanie projektu tak zwanej ustawy praworządnościowej, a także – następnie – projektu nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.
Sejmowa komisja sprawiedliwości poparła jednogłośnie wniosek o przeprowadzenie wysłuchania publicznego dotyczącego projektu tzw. ustawy praworządnościowej 10 lutego.
Projekt ustawy praworządnościowej, czyli ustawy o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał Krajowej Rady Sądownictwa podjętych w latach 2018-2025, przewiduje pozbawienie mocy prawnej uchwał KRS podjętych po 2018 roku, które zawierały wnioski o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego (z wyłączeniem wniosków obejmujących grupę tzw. początkujących sędziów).
W drugim projekcie (propozycji nowelizacji dotyczącej KRS, a także Kodeksu wyborczego) najważniejszą zmianą jest to, że 15 sędziów - członków KRS - będzie wybieranych w bezpośrednich i tajnych wyborach (organizowanych przez Państwową Komisję Wyborczą) przez wszystkich sędziów, a nie - jak dotychczas - przez Sejm.
Celem jest - jak argumentuje MS - odebranie politykom wpływu na Radę i oddanie go środowisku sędziowskiemu, co ma przywrócić jej niezależność. Jak zapowiada resort, dodatkowo poprzez utworzoną Radę Społeczną przy KRS ma być realizowana transparentna kontrola dla obywateli.
Postawa Węgier "to jest paradoks"
Waldemar Żurek zapowiedział również dalsze kroki w sprawie azylu politycznego, jaki były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro uzyskał na Węgrzech. Obecnie Ziobro objęty jest azylem politycznym i ochroną międzynarodową przez władze Węgier, które uznały, że grożą mu prześladowania polityczne. Decyzja ta zapadła w grudniu ubiegłego roku. Sam Ziobro oświadczył m.in., że pozostanie za granicą do czasu, gdy "w Polsce zostaną przywrócone rzeczywiste gwarancje praworządności" i że wybiera "walkę z politycznym bandytyzmem i bezprawiem".
Żurek podkreślił, że sprawa azylu Ziobry jest w kręgu zainteresowań organów unijnych. - W ubiegłym tygodniu byłem w parlamencie europejskim, spotykałem się tam (...) z przewodniczącą parlamentu, szefem komisji LIBE, mieliśmy przesłuchanie przed komisją LIBE i to zagadnienie było też przedmiotem debaty - mówił minister.
Dodał również, że postawa Budapesztu w obecnej sytuacji "to jest paradoks", bo to właśnie rządowi Viktora Orbana zarzuca się łamanie praworządności. - Węgry są na cenzurowanym, nie dostają środków. Są procedury praworządnościowe wdrożone wobec nich i teraz one będą mówić, w którym kraju nie ma demokracji i co należy zrobić - komentował Żurek.
Minister zaznaczył jednak, że nawet jeśli Komisja Europejska zajmie się sprawą Ziobry, to będzie to procedura czasochłonna, która nie sfinalizuje się przed kwietniowymi wyborami na Węgrzech. - Ta procedura, nawet jeśli ruszy, to i tak nie przyjdzie wcześniej niż wybory węgierskie. Myślę, że szybciej będą wybory, bo wiemy, że te procedury przed sądem europejskim trochę trwają - powiedział.
Proces zaoczny? "Prawo na to nie pozwala"
Waldemar Żurek odniósł się następnie do argumentów podnoszonych przez część sceny politycznej, że proces Ziobry powinien ruszyć nawet pod jego nieobecność. - Można jak najbardziej postawić zarzuty i złożyć akt oskarżenia pod nieobecność osoby podejrzanej - mówił w niedzielę poseł Konfederacji Michał Wawer.
Minister sprawiedliwości odparł jednak, że "po to mamy europejski nakaz aresztowania, żebyśmy nie robili procesów kapturowych, nasze prawo na to nie pozwala". Na komentarz prowadzącego, że nie byłby to proces kapturowy, a "jawny, tylko pod nieobecność oskarżonego", Żurek odparł, że w jego ocenie w sprawach karnych nie jest to w polskim prawie możliwe.
- Musi być prawo do obrony i to nie wystarcza, że jego (Ziobry - red.) pełnomocnicy będą brali udział - podkreślił minister sprawiedliwości. Oczywiście mamy rodzaj wyroków zaocznych, jest taka instytucja w prawie, ale w prawie karnym tak nie jest - powiedział.
Śledztwo wobec Patrycji Koteckiej? "Pewne dowody, o których nie mogę mówić"
Waldemar Żurek skomentował też kwestię potencjalnych zarzutów dla żony Ziobry, Patrycji Koteckiej-Ziobro. Ona również została objęta na Węgrzech azylem, choć oficjalnie nie toczy się przeciwko niej żadna sprawa.
- Nie ma żadnego śledztwa, przynajmniej takie informacje dostaję od prokuratury - zaznaczył Żurek.
Poruszył jednak następnie wątek tzw afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości - Ja byłem pokrzywdzonym w tak zwanej aferze hejterskiej i widziałem tam pewne dowody, o których nie mogę mówić - powiedział. - Ale nie ma śledztwa w tej sprawie, nie ma zarzutów i wiem, że nie ma też planów co do tego - zaznaczył.
Zapytany wprost, czy "afera hejterska jakoś ocierała się o Patrycję Kotecką", Żurek zasłonił się tajemnicą śledztwa. Na uwagę, że "już powiedział sporo, choć między wierszami", minister odparł, "między wierszami tak, ale tutaj nie mogę ujawniać żadnych szczegółów".
Autorka/Autor: js, mgk/ads
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24