Prezydent "staje się rzecznikiem prasowym strony rosyjskiej"

Prezydent "staje się rzecznikiem prasowym strony rosyjskiej"
Prezydent "staje się rzecznikiem prasowym strony rosyjskiej"
Źródło: TVN24

- Prezydent powinien zadawać trudne pytania, a staje się rzecznikiem prasowym strony rosyjskiej - tak Zbigniew Girzyński (PiS) skomentował sobotnią wypowiedź Bronisława Komorowskiego, dotyczącą przyczyn katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Prezydent powiedział wówczas, że główną przyczyną tragicznych wydarzeń były warunki pogodowe i radził nie szukać "ekstra nadzwyczajnych wytłumaczeń". - Zbyt literalnie interpretujemy te słowa - tłumaczył Jarosław Gowin (PO).

Politycy w programie "Kawa na ławę" w TVN24 komentowali sobotnią wypowiedź prezydenta Komorowskiego dla telewizji publicznej, w której poruszył on kwestię przyczyn katastrofy smoleńskiej.

- Jestem osobiście przekonany, że w jednym i drugim dokumencie (chodzi o raport MAK i polską opinię do raportu - red.), (...) nikt nie zakwestionuje tego, że główną przyczyną katastrofy była próba lądowania podjęta w warunkach pogodowych, które się do tego absolutnie nie nadawały - powiedział Komorowski.

Jego zdaniem, sprawa jest "w sposób arcybolesny prosta". - To jest podstawowy powód i radziłbym nie szukać jakiś ekstra nadzwyczajnych wytłumaczeń – zaznaczył prezydent.

Prezydent "rzecznikiem prasowym strony rosyjskiej"

Oburzony stanowiskiem prezydenta jest Zbigniew Girzyński z PiS. - Biorąc pod uwagę jakie stanowisko zaprezentował w tej kwestii, to gdyby premier Putin szukał polityka, który zluzowałby go na stanowisku premiera, to myślę, że Bronisław Komorowski miałby duże szanse – powiedział Girzyński.

Zdaniem polityka PiS, rolą prezydenta jest stawianie "trudnych pytań w imieniu Polaków", takich jak: Kto i dlaczego "ten samolot źle sprowadził". - Nasz prezydent zamiast w naszym imieniu stawiać te pytania, staje się rzecznikiem prasowym strony rosyjskiej – zauważył Girzyński.

"Zbyt daleko idący skrót myślowy"

Eugeniusz Kłopotek (PSL) przyznał, że prezydent Komorowski ma rację w tym, że "samolot nie powinien lądować w takich warunkach". Resztę wypowiedzi Komorowskiego określił jednak, jako "zbyt daleko idący skrót myślowy". - Cały czas mam wrażenie, że oddalamy się od prawdy, zamiast się do niej przybliżać – podsumował Kłopotek.

Inne zdanie niż prezydent zaprezentował też Ryszard Kalisz (SLD), w którego opinii, "przyczyn było bardzo dużo". Polityk wymienił przygotowanie polskich pilotów, a także przyczyny po stronie rosyjskiej: stan techniczny lotniska Siewiernyj oraz komunikację z wieżą kontroli lotów.

Czy wyciągnęliśmy wnioski?

Kalisz zwrócił też uwagę na błędy, wynikające z braku odpowiednich przepisów w polskim prawie. - Nie ma w Polsce organu, który mógłby zabronić prezydentowi RP lądowania na konkretnym lotnisku. Musimy wprowadzić służby, które mają takie uprawnienia - zauważył polityk lewicy.

To, czy państwo wyciągnęło z katastrofy smoleńskiej odpowiednie wnioski interesuje także członka klubu poselskiego Polska jest Najważniejsza, Pawła Poncyljusza. - Mnie najbardziej interesuje, czy dzisiaj najważniejsze osoby w państwie mogą się czuć bezpiecznie latając samolotami - powiedział. Polityk przyznał, że oczekiwałby od prezydenta, żeby powiedział: "dzisiaj taka sytuacja nie byłaby możliwa". - Niestety chyba nadal jesteśmy na tym etapie organizacyjnym i prawnym, na jakim byliśmy 10 kwietnia - skwitował Poncyljusz.

Większą wiedzę ma premier

Inne zdanie niż prezydent zaprezentował także Jarosław Gowin z macierzystej partii Komorowskiego - Platformy Obywatelskiej. - To był ciąg przyczyn – powiedział.

Polityk jest przekonany, że odpowiedzi strony polskiej w śledztwie dotyczącym przyczyn katastrofy będę się różnić od odpowiedzi ze strony rosyjskiej. Wypowiedź prezydenta Gowin tłumaczył jego "niedostateczną wiedzą" na temat treści rosyjskiego raportu. - Zbyt literalnie interpretujemy słowa prezydenta. Pan premier ma na ten temat nieporównywalnie większą wiedzę – zapewnił Gowin.

Smoleńsk - klęską państwa?

Goście programu "Kawa na ławę" podzielili się też swoimi ocenami kondycji państwa, dla której sprawdzianem była katastrofa smoleńska. - To była klęska państwa. Klęska tych dwudziestu lat niepodległej Polski - ocenił Gowin. Zdaniem polityka PO, "jeżeli państwo nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa pierwszemu ze swoich obywateli, to znaczy, że nie zdało egzaminu przed katastrofą".

- Państwem nie kierują krasnoludki - polemizował z Gowinem Zbigniew Girzyński. Jego zdaniem odpowiedzialność za "klęskę" państwa ponosi rząd, który nim kieruje. - Zaniedbania po stronie rządu w zakresie samego podchodzenia do samego urzędu i osoby prezydenta były tak duże, że państwo zawiodło - stwiedził polityk PiS. W odpowiedzi Gowin nazwał wypowiedź Girzyńskiego "maczugą do walenia po głowie oponentów politycznych".

Źródło: TVN24, PAP

Czytaj także: