Sikorskiemu "szkoda" i Przydaczowi "szkoda". Spięcie między szefem MSZ i prezydenckim ministrem

Radosław Sikorski
Nawrocki o rekomendacjach MSZ: spodziewałem się czegoś innego
Źródło: TVN24
Szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, iż "prezydent nie docenia, że rząd umożliwił mu - bez strat w stosunkach polsko-amerykańskich - uniknięcie wpadki". Prezydencki minister Marcin Przydacz w odpowiedzi zarzucił, że ani minister, ani jego resort "nie byli tak mądrzy i aktywni w odpowiednim czasie". Sprawę skomentował też rzecznik MSZ. Do tej internetowej wymiany zdań doszło niedługo po tym, jak Karol Nawrocki skrytykował przekazaną mu przez resort dyplomacji opinię w sprawie ewentualnego dołączenia Polski do Rady Pokoju.

W czwartek prezydent Karol Nawrocki wziął w Davos udział w ceremonii inauguracji Rady Pokoju, ale nie złożył podpisu pod aktem powołania tego gremium. Na popołudniowej konferencji wyjaśniał, że jego decyzja wynikała z poszanowania dla porządku prawnego. Wskazywał, że przystąpienie Polski do Rady wymaga zgody Rady Ministrów.

Odniósł się również do rekomendacji w tej sprawie przesłanej do kancelarii prezydenta przez MSZ. - Muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś innego ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jednak opinia jednego z wicedyrektorów jednego z departamentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych to trochę mało, jak na moment, w którym zmienia się pewna geopolityka świata i powstaje nowa organizacja międzynarodowa - powiedział.

Spięcie między Sikorskim i Przydaczem. Rzecznik MSZ: niezrozumiałe

Później tego dnia wicepremier i szef MSZ Radosław Sikorski ocenił na X, iż "szkoda, że Pan Prezydent nie docenia, że rząd umożliwił mu - bez strat w stosunkach polsko-amerykańskich - uniknięcie wpadki". "Polska powinna grać do jednej bramki" - dodał.

Do jego wpisu odniósł się szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. "O! Jednak Pan istnieje! Szkoda, że ani Pan Minister, ani podległe Ministerstwo nie było tak mądre i aktywne w odpowiednim czasie, kiedy Prezydent RP wypracowywał ważne dla Polski decyzje" - napisał.

Na wpis Przydacza zareagował z kolei rzecznik resortu dyplomacji Maciej Wiewiór. "Ciągle te osobiste ataki... Próbujecie ośmieszyć eksperta - zastępcę dyrektora w MSZ - tylko dlatego, że to on udzielił odpowiedzi dwa dni temu".

"To o tyle niezrozumiałe, że mail z prośbą o opinię przyszedł z dokładnie (z - red.) tego samego szczebla - od wicedyrektora w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej" - podkreślił.

Rekomendacje MSZ dla prezydenta

Kancelaria prezydenta zwróciła się do MSZ z prośbą o wydanie opinii w sprawie zaproszenia prezydenta Nawrockiego do dołączenia do Rady Pokoju. We wtorek resort dyplomacji przekazał opinię w tej sprawie. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór nie wskazał, co dokładnie w niej było. Poinformował jedynie, że zgodnie z ustawą o umowach międzynarodowych podpisanie takiej umowy wymaga "zgody Rady Ministrów w formie uchwały". Wcześniej rzecznik rządu Adam Szłapka mówił, że sprawa wymaga analizy i namysłu, unikał też odpowiedzi, jaka będzie rekomendacja rządu w tej sprawie.

W środę Marcin Przydacz, pytany o opinię MSZ, stwierdził, że była ona krótka i lakoniczna. - Czterozdaniowa opinia nie jest przesadnie rozbudowana - zauważył. Przekazał, że nie jest ona niejawna i składa się z trzech punktów. - Pierwszy punkt mówi, że inicjatywa jest ciekawa, z zainteresowaniem MSZ do niej się odnosi. Drugi punkt - że wymaga to jeszcze dalszej pracy i dalszej analizy, a trzeci punkt wskazuje na te uwarunkowania prawne. Nie ma tam ani wprost wskazanej pozytywnej rekomendacji, ani negatywnej rekomendacji - powiedział. Ocenił, że to "dość kompromitująca opinia dla MSZ".

Dzień wcześniej Przydacz informował, że prezydent Nawrocki rozmawiał z premierem Tuskiem na temat zaproszenia do Rady. O tym, jak wyglądały konsultacje pomiędzy rządem a Pałacem Prezydenckim, opowiedzieli w środę Arleta Zalewska i Konrad Piasecki w "Podcaście Politycznym" TVN24+. Całość obejrzysz tutaj.

Zagraniczne media zwracają uwagę na budzące wątpliwości uprawnienia i kształt nowej organizacji. Członkostwo w Radzie Pokoju trwające ponad trzy lata ma kosztować miliard dolarów, a zdaniem Reutersa Rada może być traktowana jako "substytut ONZ". W czwartek Trump zapowiadał, że Rada Pokoju po "osiągnięciu sukcesu" w Strefie Gazy może zająć się innymi sprawami. Krytykował też nieskuteczność ONZ w rozwiązywaniu konfliktów.

OGLĄDAJ: "Odniesiemy sukces w Gazie, będziemy mogli to rozciągnąć na inne rzeczy"
pc

"Odniesiemy sukces w Gazie, będziemy mogli to rozciągnąć na inne rzeczy"

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: