"Do ostatniego oddechu" będzie można obejrzeć w niedzielę o godzinie 17 na antenie TVN24, oraz już teraz na platformie TVN24+. Po emisji filmu Łukasz Jedliński razem z Ewą Ewart poprowadzą debatę dotyczącą niebezpieczeństw związanych ze smogiem. Gośćmi będą Katarzyna Ankudowicz, profesor Tadeusz Zielonka oraz Piotr Siergiej.
Gościnią na antenie TVN24 w niedzielę była reżyserka i dokumentalistka Ewa Ewart, która mówiła o swoim nowym filmie "Do ostatniego oddechu". Porusza on palącą kwestię zagrożenia, jakim jest zanieczyszczenie powietrza w kontekście światowym.
Film był realizowany w sześciu krajach: Polsce, Republice Południowej Afryki, Pakistanie, Chile, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
Ewart mówiła o inspiracji stojącej za tą produkcją. Była to - jak mówiła - "zupełnie przypadkowa" rozmowa z prezesem Polskiego Alarmu Smogowego Andrzejem Gułą. - Po tej rozmowie bardzo szybko poczułam, że tutaj gdzieś czai się jakiś dobry temat - przyznała.
Dodała, że "szybko zdała sobie sprawę", że "istnieje ogromna szansa na opowiedzenie o tym problemie w skali globalnej". - Problem smogu nie dotyczy tylko Polski. To jest problem globalny i zależało mi na przekazaniu takiej perspektywy - zaznaczyła.
Ewart wytłumaczyła też swoją koncepcję na opowiedzenie o "wielkim i trudnym temacie" jakim jest smog. - Ja jestem zwolenniczką opowiadania o takich sprawach w prosty sposób, a najprościej jest opowiedzieć z perspektywy człowieka - wyjaśniła.
Ewart: film wywołał od razu dyskusję
Dokumentalistka przyznała, że ucieszyła ją liczba gości na przedpremierowym pokazie, ale "najbardziej ucieszyła ją ich reakcja". - Film wywołał od razu dyskusję. To jest znak tego, że spełnił swoje zadanie, to znaczy poruszył serca i umysły i w jakiś sposób sprowokował do naprawdę takich gorących, bardzo ciekawych refleksji - stwierdziła.
Dopytywana, jaki efekt powinien jej zdaniem przynieść dokument, Ewart odparła, że liczy na "dyskusję i inicjatywy". - Przede wszystkim bardzo liczę, że ten film przełoży się na jakieś konkretne inicjatywy, że poruszy serca i umysły decydentów - podkreśliła.
Ewart zgodziła się jednak z uwagą, że obecni i poprzedni rządzący "nie zrobili nic", mimo świadomości skali problemu. Zapewniła jednak, że film "niesie również ładunek nadziei".
- Są tacy ludzie jak ci bohaterowie, w których nie ma zgody na to, żeby wdychać toksyny, ten cały syf. To jest nadzieja - podsumowała.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24