"Nie spotkałem się, żeby nad jednym łóżkiem stały cztery osoby"

Dług generuje kadra Centrum Zdrowia Dziecka - uważa wiceminister zdrowia
Dług generuje kadra Centrum Zdrowia Dziecka - uważa wiceminister zdrowia
Źródło wideo: TVN 24
Źródło zdj. gł.: TVN 24
Nie spotkałem się jeszcze w Polsce z tym, żeby nad jednym łóżkiem stały cztery osoby, a taka jest tam statystyka - mówił o Centrum Zdrowia Dziecka wiceminister zdrowia Sławomir Neumann w programie "Jeden na Jeden" w TVN24. Jego zdaniem ogromne zadłużenie szpitala to m.in. efekt zbyt wielu etatów, a dyrektor Janusz Książyk powinien w końcu przedstawić konkretny plan naprawczy, a nie "ogólniki".

Minister Neumann stwierdził w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, że prof. Książyk powinien w końcu "wziąć się do pracy", bo od kilku miesięcy, gdy jest na stanowisku dyrektora CZD, specjalnie tego nie pokazał.

- Dyrektorem CZD zostaje się po to, by ciężko pracować. Pan dyrektor powinien po kilku miesiącach pokazać, że po to objął to stanowisko, a to, co dostaliśmy (program naprawczy, który przedstawił w czerwcu - red.) to wiele kartek, na których jest mało szczegółów - argumentował Neumann, dodając, że z "projektu" ratowania placówki przekazanego ministerstwu "nic dla przyszłości Centrum nie wynika".

Najlepsza wycena w Polsce?

Jego zdaniem Książyk przedstawia nierzeczywiste dane dotyczące obsługi CZD, bo wg tych, które posiada resort zdrowia jasno wynika, że szpital w Międzylesiu ma "najlepiej wycenione przez ministerstwo usługi medyczne w Polsce". - NFZ też dobrze je wycenił i na wniosek CZD daje mu coraz więcej pieniędzy - wyliczał minister.

Gość "Jeden na Jeden" przyznał jednak, że zła sytuacja Centrum Zdrowia Dziecka, jak zresztą innych szpitali w woj. mazowieckim, dla których jego marszałek ostatnio domagał się w resorcie większych pieniędzy, musi zostać rozwiązana, ale nie da się do tego łatwo doprowadzić.

- Usiądziemy 21. (września - red.) i będziemy dyskutowali nad planem. Naszym celem jest postawienie na nogi CZD i innych instytutów. Nie ma w nas zaciekłości - przekonywał minister. Dodał jednak, że oczekuje od dyrektora Książyka "wykazu" wszystkich osób pracujących w szpitalu i ich funkcji. - Nie spotkałem się, żeby średnio nad jednym łóżkiem stały cztery osoby. Nie widziałem szpitala w Polsce, w którym statystycznie wychodziłoby coś takiego. A to statystyka kosztuje - argumentował i kwitował: - Nie mamy systemu, w którym NFZ stać na to, by dać wszystkim w Polsce to, czego potrzebują. Niestety, NFZ to nie jest worek Świętego Mikołaja.

"Cztery osoby nad łóżkiem"

"Cztery osoby nad łóżkiem". Minister tego nie widział

Autor: adso/fac/k / Źródło: TVN 24

Czytaj także: