- Myśliwy polujący z łodzi na kaczki strzelał w Dariusza Michniewskiego. Zranił jego psa.
- Polował na terenie, na którym nie miał prawa polować. Czy kłusował? Jeśli tak, powinno mu grozić nawet pięć lat więzienia.
- Ale jak dotąd może spać spokojnie. Dochodzenie umorzono, choć prowadzący śledztwo nawet nie przesłuchał pokrzywdzonego.
- Zdaniem funkcjonariuszy myśliwy działał w "usprawiedliwionym błędzie". Co to znaczy?
Tekst jest częścią cyklu reporterskiego "Rzeczpospolita łowiecka", w którym przyglądamy się umorzeniom dochodzeń w sprawie kłusownictwa oraz przywilejom, jakie mają myśliwi. Pisaliśmy już o umorzeniu postępowania po odnalezieniu martwego łosia bez poroża. Jutro w TVN24+ pytamy zoologa, członka Państwowej Rady Ochrony Przyrody: czy myśliwi są nam potrzebni?
Dariusz Michniewski to były antyterrorysta, reprezentant Polski w judo, instruktor nauki tego sportu, a także jujitsu, strzelectwa i samoobrony. Jest też myśliwym, i to funkcyjnym w strukturach Polskiego Związku Łowieckiego. Już drugą kadencję na stanowisku zastępcy okręgowego rzecznika dyscyplinarnego w Gdańsku. Czyli jest kimś, kto ma za zadanie nakładanie kar na myśliwych za ich łowieckie grzechy. A strzelano do niego w okręgu sąsiednim, słupskim.