- Za jedną sesję córki z psychoterapeutą Marta płaciła 260 złotych, Adam - 250 złotych. Wizyta u psychiatry dzieci i młodzieży w sektorze prywatnym często kosztuje ponad 600 złotych.
- Pacjenci przed 18. rokiem życia nie potrzebują skierowania do psychiatry, psychologa i psychoterapeuty. To ułatwia dostęp do specjalistów od zdrowia psychicznego, ale też generuje problemy.
- Dostępność psychoterapii dzieci i młodzieży w sektorze publicznym w dużej mierze zależy od miejsca zamieszkania. Często pojawia się problem z ciągłością opieki po wypisie dziecka ze szpitala psychiatrycznego. Dlaczego?
- Fundacja TVN uruchomiła niedawno projekt dofinansowania psychoterapii dzieci i młodzieży z rodzin o niskich dochodach. Więcej informacji TUTAJ.
Kiedy dziecko albo nastolatek wychodzi ze szpitala psychiatrycznego po poważnym kryzysie, na przykład po próbie samobójczej, na ogół, zgodnie z zaleceniami powinno być od razu objęte opieką psychoterapeutyczną. Jednak młodemu pacjentowi trudno zapewnić ciągłość wsparcia, bo w sektorze publicznym obowiązuje system kolejkowy.
- Nie ma możliwości, żeby przeskoczyć kolejkę. Dostępność psychoterapii dzieci i młodzieży różni się w zależności od regionu. Nadal są miejsca, gdzie na pierwszą wizytę trzeba poczekać kilka albo nawet kilkanaście miesięcy - mówi dr n. med. Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.
Pomoc w różnych sektorach
Michał Bydzicki od 10 lat pracuje jako psycholog w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii nr 2 KĄT w Warszawie. Uczy się tam ponad 200 nastolatków. - Mamy bardzo dużo uczniów po próbach samobójczych - mówi Bydzicki. Jako psycholog wspiera młodzież i ich rodziców w poszukiwaniu dostępnej psychoterapii. Czasem ma szczęście i udaje mu się szybko znaleźć niezbyt odległy termin. Często musi jednak wykonać wiele telefonów. Pomocy dla podopiecznych szuka nie tylko w sektorze publicznym, ale też w innych placówkach.
- Mamy NFZ, taką pomoc oferują niektóre poradnie psychologiczno-pedagogiczne. Mamy też organizacje pozarządowe, które prowadzą czasami bezpłatną terapię dla dzieci i młodzieży w ramach różnych grantów, ale takie projekty zwykle trwają rok albo dwa. Zostaje jeszcze sektor prywatny - mówi psycholog.
Jak podkreśla Bydzicki, ze względu na swoje wieloletnie doświadczenie wie, gdzie szukać pomocy, kiedy terminy "na NFZ" są zbyt odległe. Większość rodziców nie ma jednak takiej wiedzy, a niestety nie istnieje baza, w której zebrane byłyby informacje o wszystkich miejscach tego typu.
Dr Aleksandra Lewandowska zwraca uwagę, że większość poradni psychologiczno-pedagogicznych skupia się na diagnozie. - To powinno się zmienić. Duża część szeroko rozumianych oddziaływań psychospołecznych mogłaby być realizowana w oświacie, a w podmiotach leczniczych powinni być zaopiekowani tylko pacjenci, którzy wymagają pomocy specjalistycznej - dodaje.
Jedna sesja - 250 złotych, diagnoza - 1600
Rodzice, którym nie uda się znaleźć szybkiego terminu na psychoterapię "na NFZ", często korzystają z pomocy specjalistów w sektorze prywatnym. To jednak wiąże się z dużymi kosztami.
Córka Adama (imię zmienione) w tym roku skończy 14 lat. Dwa lata temu dziewczyna zaczęła być smutna i zmęczona. Nie chciała chodzić do szkoły. Czasem zaczynała płakać w czasie lekcji albo pisała w wiadomościach do rodziców, że siedzi zamknięta w łazience.
- W tamtym czasie córce zaczęły się przerzedzać włosy, więc najpierw chodziliśmy do lekarzy. Kierowali nas jednak do psychiatry. Rozglądaliśmy się za specjalistą, ale sytuacja się zaostrzyła. Nie chcieliśmy czekać i umówiliśmy prywatną wizytę u psychologa dziecięcego za 250 złotych. A córka potrzebowała sesji co tydzień przez kilka miesięcy - opowiada Adam.
Psycholog wysunął podejrzenie, że nastolatka ma zaburzenia ze spektrum autyzmu i skierowała ją na diagnozę, za którą Adam i jego była żona zapłacili około 1600 złotych. To nie był koniec wydatków. - Owszem, otrzymaliśmy rozpoznanie na papierze, ale potrzebna była jeszcze wizyta u psychiatry, żeby dostać zaświadczenie - mówi Adam.
W prywatnej poradni w lutym br. zaproponowano im termin w lipcu. Koszt wizyty - 550 złotych. - Znaleźliśmy inną lekarkę prywatnie. Za 30-minutową wizytę zapłaciliśmy 620 złotych. Co mieliśmy zrobić? - opowiada Adam.
Psychiatra przepisała córce Adama leki, dzięki którym nastolatka już czuje się lepiej. W czerwcu ma zgłosić się na wizytę kontrolną - za kolejne 620 złotych.
Rodzice gubią się w systemie
Specjalistów psychoterapii dzieci i młodzieży jest dziś w Polsce około 700. Od ponad pięciu lat działa nowy model ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Psychoterapia jest w nim dostępna na dwóch poziomach referencyjności. Pierwszy to placówki środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży. Jak podkreśla dr Lewandowska, jest ich już w Polsce ponad 530 i można je znaleźć w każdym, nawet najmniejszym, powiecie.
Drugi poziom referencyjności to poradnie zdrowia psychicznego, których jest mniej, bo tylko 90 w skali kraju. W nich zatrudnieni są także psychiatrzy. Dlaczego nadal są problemy w dostępie do tych świadczeń?
Na obu poziomach referencyjności młodzież otrzymuje taką samą pomoc w zakresie psychoterapii. Wychodząc naprzeciw potrzebom pacjentów i ich rodzin, zrezygnowano ze skierowań. To ułatwia dostęp do specjalistów, ale też generuje pewne problemy. O wyborze specjalisty decyduje rodzic albo przedstawiciel ustawowy.Dr n. med. Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży
Jak podkreśla konsultant krajowa, nie każdy jednak rozumie, czym zajmuje się psycholog, czym psychiatra, czym psychoterapeuta, a czym terapeuta środowiskowy. - Rodzice wędrują z dziećmi po systemie, błądzą. Czasem czekają na wizytę u psychoterapeuty, na której dowiadują się, że trzeba iść do psychologa. Inni czekają na wizytę u psychiatry, a w rzeczywistości dziecko potrzebuje psychoterapii. Panuje bardzo duży chaos - wyjaśnia dr Lewandowska, wskazując, że ten problem można byłoby rozwiązać, opracowując ścieżkę opieki nad dzieckiem również w ujęciu międzyresortowym.
Prywatnie jest lepiej niż "na NFZ"?
Bez względu na dostępność świadczeń w sektorze publicznym część rodziców świadomie decyduje się zapisać dziecko na prywatną terapię, wychodząc z założenia, że tam otrzyma ono lepszą pomoc.
Marta (imię zmienione) zaczęła szukać specjalisty w sektorze prywatnym od razu, kiedy jej nastoletnia córka poprosiła o wsparcie.
- Sama ukończyłam dwuletnią terapię, dlatego jestem świadoma, jak ważne jest to, żeby specjalista miał solidne kwalifikacje i doświadczenie. Słyszałam o historiach nastolatków, którzy zaufali terapeucie na NFZ, a potem okazało się, że ten człowiek znalazł lepszą pracę i zniknął z dnia na dzień, nawet się nie żegnając - opowiada Marta.
Psychoterapeuta nie widział w tym przypadku potrzeby konsultacji z psychiatrą. Córka Marty borykała się m.in. z obniżonym nastrojem i korzystała z sesji raz w tygodniu przez rok. Jedna kosztowała 260 złotych.
- Przekonanie, że kosztowna psychoterapia w sektorze komercyjnym będzie lepsza niż w publicznych, jest błędne - podkreśla dr Lewandowska. - Kiedy wprowadzono w życie nowy model ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, stworzono specjalizację w dziedzinie psychoterapii dzieci i młodzieży i uporządkowano tym samym system wsparcia psychoterapeutycznego dla najmłodszych pacjentów. Wprowadzono wymagania dotyczące wykształcenia bazowego, przez które w placówkach publicznych nie możemy zatrudniać każdego, kto nazywa się psychoterapeutą. W sektorze komercyjnym nie ma takich wymagań i weryfikacji.
Konsultant krajowa zapewnia też, że psychoterapia dzieci i młodzieży "na NFZ" spełnia wszelkie standardy w zakresie częstości spotkań oraz ciągłości wsparcia. Jak mówi, od czasu pandemii wiele placówek wychodzi naprzeciw pacjentom i umożliwia prowadzenie psychoterapii również z użyciem narzędzi teleinformatycznych.
- Nowy model opieki wiele usprawnił, ale nadal mamy problemy z dostępnością świadczeń. Mnie, jako konsultant krajową, boli to, że wciąż borykamy się z chaosem i nie wykorzystujemy rozsądnie zasobów, które mamy - mówi dr Lewandowska.
Redagowała Agnieszka Pióro