Prokuratura wniesie apelację w sprawie wyroku skazującego dziennikarza Michała Majewskiego na karę 18 tysięcy złotych grzywny - poinformowała Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Sąd skazał Majewskiego za przeszkadzanie funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w akcji w redakcji tygodnika "Wprost".
W czerwcu 2014 roku do redakcji "Wprost" weszła prokuratura i funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Stało się to kilka dni po tym, gdy tygodnik opublikował pierwsze nagrania i stenogramy nagrań związane z tak zwaną aferą taśmową. W ramach śledztwa, dotyczącego nielegalnego podsłuchiwania między innymi polityków ówczesnego rządu, funkcjonariusze zażądali wydania nośników z nagraniami. Redakcja odmówiła, prokuratura zarządziła przeszukanie. Odstąpiono od tych działań po szamotaninie, podczas której funkcjonariusze chcieli wyrwać laptopa z rąk Sylwestra Latkowskiego, ówczesnego redaktora naczelnego "Wprost".
Według sądu, Michał Majewski i wydawca "Wprost" Michał Lisiecki złamali wtedy przepisy dotyczące stosowania "przemocy lub groźby bezprawnej" wobec funkcjonariuszy. Sąd pierwszej instancji skazał ich na grzywnę w wysokości 18 i 20 tysięcy złotych.
Prokuratura wniesie apelację
Prokuratura przekazała w piątek Polskiej Agencji Prasowej, że wniesie apelację od wyroku skazującego Majewskiego. "Prokuratura zawsze stała na stanowisku, że podczas wydarzeń z 18 czerwca 2014 r. Michał Majewski nie popełnił przestępstwa, a więc brak było przesłanek do postawienia mu zarzutów i skierowania aktu oskarżenia. Prokuratura w tej sprawie dwukrotnie umorzyła postępowanie: 30 kwietnia 2015 r. i 27 kwietnia 2016 r. uznając, że dziennikarz nie popełnił przestępstwa" - poinformowała Prokuratura Okręgowa w Łodzi.
Podkreśliła też, że pełnomocnik prokuratora Józefa Gacka, który przewodził akcji w redakcji "Wprost", nie zgadzając się z decyzją prokuratury, skierował subsydiarny akt oskarżenia przeciwko Michałowi Majewskiemu o stosowanie przemocy lub gróźb bezprawnych w celu zmuszenia funkcjonariuszy publicznych do zaniechania czynności służbowej, a Prokurator Prokuratury Okręgowej w Łodzi, który brał udział w postępowaniu sądowym, wnosił o uniewinnienie dziennikarza.
Majewski: pani sędzia nie wzięła pod uwagę szerszych okoliczności
- Moim zdaniem sąd nie zauważył zderzenia dwóch dóbr, które w tym przypadku wystąpiły. Chodzi o to, że my walczyliśmy o zachowanie tajemnicy dziennikarskiej, która jest podstawową regułą zawodu - powiedział w czwartek PAP Majewski. Dodał, że wyrok ma dla niego "charakter sztampowy, jednowymiarowy". - Pani sędzia nie wzięła pod uwagę szerszych okoliczności, które występowały w tej sprawie - stwierdził Majewski, który dzisiaj jest partnerem w firmie doradczej.
Majewski zaznaczył też, że w ustnym uzasadnieniu wyroku, który zapadł w poniedziałek, jest "dużo stwierdzeń bardzo dyskusyjnych, między innymi takie, że tłum, który zebrał się pod gabinetem Sylwestra Latkowskiego był agresywny". - A ci ludzie po prostu krzyczeli 'wolne media' i do agresji było tam bardzo daleko - wyjaśnił.
Autorka/Autor: ads\mtom
Źródło: PAP