"Respirator się zwolni dopiero wtedy, kiedy pacjent umrze, albo kiedy wyzdrowieje"

TVN24 | Polska

Autor:
akr/kab
Źródło:
TVN24
Cholewińska-Szymańska: respirator się zwolni dopiero wtedy, kiedy pacjent umrze, albo kiedy szczęśliwie wyzdrowiejeTVN24
wideo 2/35
TVN24Cholewińska-Szymańska: respirator się zwolni dopiero wtedy, kiedy pacjent umrze, albo kiedy szczęśliwie wyzdrowieje

Urządzeń, które służą wentylacji mechanicznej i respiratorów jest być może dużo w liczbach statystycznych, ale one są wszystkie zajęte - powiedziała w "Faktach po Faktach" doktor Grażyna Cholewińska-Szymańska, mazowiecka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych. - Ja już podejmowałem na oddziale decyzje, że tę osobę kieruję na respirator, a tę niestety z powodu wielochorobowości i żadnej szansy przetrwania na respiratorze nie kieruję - przyznał profesor Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Resort zdrowia poinformował we wtorek o 19 364 nowych przypadkach zakażenia koronawirusem w Polsce. Ministerstwo przekazało także informację o śmierci 227 osób, u których stwierdzono infekcję SARS-CoV-2. Łącznie w Polsce zakażenie potwierdzono u blisko 415 tysięcy osób. Najwyższy dobowy bilans zakażeń odnotowano 31 października i było to 21 897 infekcji.

Według wtorkowych danych MZ dla pacjentów z COVID-19 dostępnych jest 1979 respiratorów, z tego 1550 respiratorów jest wykorzystywanych. Od poniedziałku liczba zajętych urządzeń wzrosła o 97.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

"Respirator się zwolni dopiero wtedy, kiedy pacjent umrze, albo kiedy się go odłączy od respiratora i szczęśliwie wyzdrowieje"

O sytuacji epidemicznej w kraju i dostępności respiratorów rozmawiali w "Faktach po Faktach" w TVN24 profesor Krzysztof Simon, dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych i kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz doktor Grażyna Cholewińska-Szymańska, ordynator w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie i mazowiecka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

- Urządzeń, które służą wentylacji mechanicznej i respiratorów jest być może dużo w liczbach statystycznych, ale one są wszystkie zajęte - podkreśliła Cholewińska-Szymańska. Zauważyła, że "statystyki pokazują, że my coraz więcej hospitalizujemy ludzi bardzo ciężko chorych". - Jest ogromna liczba zgonów, co świadczy o tym, że ci ludzie naprawdę ciężko chorowali podczas całej infekcji - dodała.

"W poniedziałek przez kilka godzin w Warszawie nie było wolnego respiratora"TVN24

- Te respiratory, które mamy, one są zagospodarowane, one są używane i niestety w dalszym ciągu jest tak – przynajmniej w Warszawie – że respirator się zwolni dopiero wtedy, kiedy pacjent umrze, albo kiedy się go odłączy od respiratora i szczęśliwie wyzdrowieje - przyznała ordynator szpitala wojewódzkiego.

Zaznaczyła przy tym, że "ta sytuacja jest cały czas dynamiczna". - Ale (...) mniej więcej od dwóch tygodni obserwujemy ustawiczny brak wolnych respiratorów. Tak że pacjenta w ciężkim stanie czasami trzymamy przesadnie długo w oddziale zachowawczym, ponieważ nie ma go gdzie przenieść i podłączyć do respiratora - mówiła.

Cholewińska-Szymańska: respirator się zwolni dopiero wtedy, kiedy pacjent umrze, albo kiedy szczęśliwie wyzdrowiejeTVN24

Profesor Simon: na Dolnym Śląsku były trzy respiratory na zasadzie podmiany

Profesor Simon ocenił natomiast, że "jeśli chodzi o sprzęt, to tego sprzętu można dokupić i on jest". - Tylko po prostu nie ma ludzi, o czym było wiadomo od dawna - podkreślił.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu na Dolnym Śląsku mówił, że "były chyba trzy czynne miejsca" przy respiratorach "na zasadzie podmiany". - Ktoś umrze, następna osoba wchodzi. Albo najlepiej, jak ktoś wyzdrowieje, co zdarza się oczywiście, ale wcale nie tak często, jakby się wydawało - mówił.

- Ja już podejmowałem na oddziale decyzje, niestety, że tę osobę kieruję na respirator, a tę niestety z powodu wielochorobowości i żadnej szansy przetrwania na respiratorze nie kieruję - przyznał.

Profesor Simon: na Dolnym Śląsku były trzy respiratory na zasadzie podmianyTVN24

Cholewińska-Szymańska: jeden dzień z obniżoną liczbą przypadków to jeszcze nie dowód, że epidemia wyhamowuje 

We wtorek Ministerstwo Zdrowia opublikowało wersję 3.0 strategii walki z epidemią COVID-19 na jesień 2020. Na wtorkowej konferencji prasowej szef resortu zdrowia Adam Niedzielski przedstawił szczegóły dokumentu. Jak przekazał, są dwa główne elementy planu - zwiększenie bazy izolatoriów oraz wprowadzenie systemu opieki domowej nad pacjentami covidowymi.

Ocenił także, że wtorkowy bilans zakażeń - 19 364 nowe przypadki - "wpisuje się w trend spadku dynamiki" epidemii i oznacza, że "pandemia wzrasta, ale wzrasta coraz wolniej". - Pojawia się szansa, pojawia się nadzieja na wyhamowanie pandemii - powiedział.

Adam Niedzielski: jesteśmy w sytuacji, kiedy pojawia się szansa, nadzieja na wyhamowanie pandemiiTVN24

- Trzeba powiedzieć, że to jest jeszcze za wcześnie na to, żeby robić takie prognozy o wypłaszczaniu się epidemii. Jeden dzień z obniżoną liczbą nowo wykrywanych przypadków to jeszcze nie jest dowód na to, żeby twierdzić, że epidemia wyhamowuje - komentowała w "Faktach po Faktach" ordynator w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie.

Według Cholewińskiej-Szymańskiej wprowadzenie w całej Polsce czerwonej strefy i zamknięcie cmentarzy na Wszystkich Świętych "być może właśnie spowodowało to, że w dniu dzisiejszym i wczorajszym jest troszkę mniej tych zachorowań". - Ale trudno prognozować, że w najbliższych dniach będzie tak samo - podkreśliła.

KORONAWIRUS- NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE. RAPORT TVN24.PL

Cholewińska-Szymańska: jeden dzień z obniżoną liczbą przypadków to jeszcze nie dowód, że epidemia wyhamowuje TVN24

Profesor Simon: pierwsze pojedyncze spadki o niczym nie świadczą

Dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych podkreślił, że "trzeba, i to bezwzględnie, przestrzegać wszelkich zaleceń, które nam serwuje Ministerstwo Zdrowia". - Ale żeby odnieść się do skutków wszelkich możliwych restrykcji i ograniczeń, to trzeba jednak poczekać tydzień, dwa tygodnie - zwrócił uwagę. Jego zdaniem "te pierwsze pojedyncze spadki czy spłaszczanie o niczym nie świadczą". - Epidemia jest właściwie poza naszą kontrolą - ocenił Simon.

- Są to zaniedbania całego okresu wakacyjnego i to ze strony władz i ze strony społeczeństwa, które w części w ogóle nie przestrzegało tych zaleceń – mówił.

Profesor Simon: Pierwsze pojedyncze spadki o niczym nie świadczą. Epidemia jest właściwie poza naszą kontrolą TVN24

"Warto mieć taki pulsoksymetr"

Minister zdrowia poinformował, że obok systemu izolatoriów rząd chce wprowadzić system opieki domowej nad pacjentami covidowymi. Poinformował, że w Małopolsce zostanie przeprowadzony pilotaż wykorzystania w tym celu pulsoksymetru. Jak mówił, urządzenie to "razem z telefonem z odpowiednią aplikacją będzie zestawem pozwalającym na prowadzenie opieki nad pacjentem". Minister zaznaczył, że po przeprowadzeniu pilotażu w Małopolsce rząd chce to rozwiązanie rozszerzyć na cały kraj.

ZOBACZ CAŁĄ WERSJĘ 3.0 STRATEGII WALKI Z PANDEMIĄ >>>

Cholewińska-Szymańska mówiła, że "absolutnie warto mieć taki pulsoksymetr". - Przypominam, że to jest bardzo proste narzędzie, stosunkowo niedrogie i pozwala ono w warunkach domowych, samodzielnie ocenić wysycenie krwi tlenem - wyjaśniała.

- Trzeba znać tylko wartości, ale myślę, że to w ulotce przy tym urządzeniu jest zapisane, które to są wartości krytyczne, które to są wartości niepokojące i po zmierzeniu (saturacji krwi – przyp. red.) pulsoksymetrem, informację można przekazać lekarzowi rodzinnemu, a on podejmie decyzję, co dalej pacjent ma robić – dodała.

Niedzielski: obok izolatoriów chcemy wprowadzić system opieki domowej nad pacjentem covidowymTVN24

"Kosztuje niewiele, każdy powinien to mieć w okresie epidemii"

Profesor Simon wyjaśniał zaś, że pulsoksymetr to "proste, prymitywne urządzenie mierzące puls i oksygenację krwi". - Kosztuje niewiele, każdy powinien to mieć w okresie epidemii - ocenił.

Według niego "nie trzeba żadnej akcji, programu robić, po prostu trzeba to kupić". - Na to mamy pieniądze i to niewiele kosztuje. Pomiar jest bardzo prosty. Zakłada się na palec i się dotyka guzika i to mierzy – mówił gość TVN24.

Wyjaśniał, że jeśli urządzenie wskaże 95 procent saturacji, to jest to graniczna wartość. – (Jeśli) spada poniżej 90 - wzywamy pogotowie i tylko tyle - dodał.

Autor:akr/kab

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Magazyny:
Raporty: