Pyrć o czwartej fali: Była do przewidzenia, mówiłem o tym od wiosny. Teraz ponosimy koszty w postaci liczby zgonów

Autor:
ads/kab
Źródło:
TVN24
Pyrć: koszty ponosimy codziennie w postaci liczby zgonów
Pyrć: koszty ponosimy codziennie w postaci liczby zgonówTVN24
wideo 2/23
TVN24Pyrć: koszty ponosimy codziennie w postaci liczby zgonów

O przebiegu czwartej fali epidemii COVID-19 w Polsce mówił w TVN24 wirusolog profesor Krzysztof Pyrć. - Poziom wyszczepienia mamy zbyt mały, by zastopować rozprzestrzenianie choroby. Również w grupach ryzyka poziom wyszczepienia jest niedostateczny - mówił. Dodał, że "koszty" nieodpowiedniego przygotowania do czwartej fali "ponosimy codziennie w postaci liczby zgonów".

Przez Polskę przechodzi czwarta fala zakażeń koronawirusem. Dobowe bilanse zakażeń przekraczają już 20 tysięcy, miejsc w szpitalach jest coraz mniej.

Pyrć: koszty ponosimy codziennie w postaci liczby zgonów

W poniedziałek gościem "Rozmowy Piaseckiego" był profesor Krzysztof Pyrć, członek Rady Medycznej przy premierze, wirusolog z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Pytany, czy jego zdaniem rozwój czwartej fali, który teraz obserwujemy, był do przewidzenia, odparł: - Moim zdaniem tak, mówiłem o tym wielokrotnie od wiosny.

- Poziom wyszczepienia mamy zbyt mały, by zastopować rozprzestrzenianie choroby. Również w grupach ryzyka poziom wyszczepienia jest niedostateczny - wyjaśniał.

Pyrć w kontekście działań rządu mających zapobiegać czwartej fali powiedział, że "trudno mówić o rozgoryczeniu", ale "bardzo szkoda, bo koszty ponosimy codziennie w postaci liczby zgonów bezpośrednio związanych z covidem, a także zgonów 'nadmiarowych' przy nierozpoznanych przypadkach, a także te, które mogą wynikać z ograniczonego dostępu do służby zdrowia".

Pyrć: obostrzenia dla niezaszczepionych są logiczne

- Od początku roku mamy szczepienia. Niestety trochę ich nie wykorzystaliśmy. Te kraje, które wcześnie zareagowały, wprowadziły pewne reguły, teraz wygrywają. Poziom zaszczepienia bardzo wzrósł - dodał.

W jego ocenie "logiczne" byłoby wprowadzenie obostrzeń dla osób niezaszczepionych. - Osoby, które są zaszczepione, znacznie rzadziej chorują i lądują w szpitalach. Szczepienie również redukuje szansę na zakażenie się tym wirusem i transmisję go dalej - mówił Pyrć. - W dalszym ciągu tak uważam. Podejrzewam, że gdybym usłyszał coś, co mnie przekonuje, zmieniłbym zdanie. A tego zdania nie zmieniłem - dodał.

Wirusolog: trudno się spodziewać, że w zimie nie dojdzie do kolejnych wzrostów

Wirusolog powiedział, że trwająca obecnie fala zakażeń "jest na tyle rozbuchana, że interwencja w tej chwili przyniesie efekt, ale z dużym opóźnieniem". - Nie wiemy, jak ta fala będzie się rozwijać. Prognozy mają swoje ograniczenia - zaznaczył.

- Musimy myśleć o tym, że zima się jeszcze nie zaczęła. Sytuacja jest lepsza niż rok temu, bo mamy już sporo osób zaszczepionych, ale trudno się spodziewać, że w zimie nie dojdzie do kolejnych wzrostów, kolejnych zgonów - podkreślił Pyrć.

Prof. Pyrć: trudno się spodziewać, że w zimie nie dojdzie do kolejnych wzrostów
Pyrć: trudno się spodziewać, że w zimie nie dojdzie do kolejnych wzrostówTVN24

"Te fale będą występować też w następnych sezonach, ale będą to infekcje wtórne"

Jak mówił gość TVN24, ma wrażenie, że "wszyscy trochę stracili nadzieję, mają dosyć, że mówi się o kolejnych falach, ograniczeniach, a przecież się szczepimy".

- Do czego dążymy ze szczepieniami? W tym momencie nie szczepimy się po to, żeby się wirusa całkowicie pozbyć. Szczepimy się po to, żeby zmniejszyć ryzyko ciężkiego przebiegu, zmniejszyć tempo rozprzestrzeniania się w populacji - tłumaczył.

Dodał, że "te fale będą występować też w następnych sezonach, ale będą to infekcje wtórne - u osób, które były zaszczepione lub u ozdrowieńców". - Te infekcje są łagodniejsze. Jeśli będziemy w stanie zbić śmiertelność do takiej jak przy na przykład grypie, to te fale nie będą miały takiego wpływu na nasze życie, na rzeczywistość, jak teraz - wyjaśniał.

Pyrć: miejmy nadzieję, że już w grudniu będą mogły się szczepić dzieci w wieku 5-11 lat

Europejska Agencja Leków (EMA) zajmuje się badaniem podawania szczepionki przeciwko COVID-19 dzieciom w wieku 5-11 lat. - Początkowo EMA mówiła o paru miesiącach, później - widząc rozwój sytuacji - przyspieszyła. W ciągu tygodnia, dwóch tygodni ta decyzja jest oczekiwana - powiedział Pyrć.

- Jaka będzie? Nie chcę wychodzić przed szereg. Ale jeżeli będzie pozytywna, miejmy nadzieję, że już w grudniu te szczepienia będą dostępne dla zainteresowanych - dodał.

Pyrć o szczepieniach dla dzieci: w ciągu tygodnia, dwóch tygodni jest oczekiwana decyzja
Pyrć o szczepieniach dla dzieci: w ciągu tygodnia, dwóch tygodni jest oczekiwana decyzjaTVN24

Autor:ads/kab

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Tagi:
Magazyny:
Raporty:
Pozostałe wiadomości