Źródło: Łukasz Gągulski/PAP
Zaledwie w ubiegłym tygodniu prezes PiS stawiał publicznie ultimatum: dla polityków, którzy dołączyli do stowarzyszenia byłego premiera, nie będzie miejsca na listach wyborczych. Co więcej, sam przyznał, że Morawiecki "dla bardzo dużej części prawej strony sceny politycznej jest" niczym "czerwona płachta dla byka". Ostatecznie, po nocnej rozmowie, udało się dojść do porozumienia. Partia Kaczyńskiego, według jego słów, ma mieć teraz "dwa płuca", a stowarzyszenie ma zgodę na działanie.