W ocenie ekonomistów banku Pekao Polacy mogą poczuć się bogatsi za granicą. "Wydaje się, że tego przez lata brakowało. Wzrostowi płac w złotych towarzyszyła bowiem deprecjacja złotego i wynagrodzenia przeliczone na twardą walutę w zasadzie stały w miejscu. Klasie średniej brakowało konwergencji nominalnej" - wskazali.
W analizie opublikowanej w poniedziałek na platformie X podkreślili, że "w przeliczeniu na euro, płace w Polsce podwoiły się w pięć lat i potroiły w dekadę".
"Po to rządzimy"
Do wykresu obrazującego wzrost przeciętnego wynagrodzenia w Polsce w gospodarce narodowej, liczonego w euro, odniósł się premier Donald Tusk. "Wzrost płac. Po to rządzimy" - stwierdził szef rządu na platformie X.
Natomiast minister finansów i gospodarki Andrzej Domański dodał, że w 2024 roku realny wzrost płac w Polsce był najwyższy w XXI wieku.
Ekonomiści w poniedziałkowej analizie dodali, że "płace w euro to miara naszej konkurencyjności kosztowej, a ich skokowy wzrost wyjaśnia wiele zjawisk i trendów z ostatnich lat, od kłopotów wielu branż przemysłu, po zakończenie boomu na outsourcing usług do Polski. Czy inwestorzy będą tu chętnie otwierać nowe centra usług wspólnych? Naszym zdaniem nie".
Zgodnie z wyliczeniami Głównego Urzędu Statystycznego przeciętne wynagrodzenie w pierwszym kwartale 2026 r. wyniosło 9 562,88 zł, czyli około 2250 euro.
Minimalne wynagrodzenie na 2027 rok
Na wtorkowym posiedzeniu rząd zajmie się propozycjami dotyczącymi m.in. wysokości minimalnego wynagrodzenia oraz minimalnej stawki godzinowej.
W ubiegłym tygodniu resort pracy poinformował, że będzie rekomendował Radzie Ministrów minimalne wynagrodzenie w wysokości 4986 zł oraz minimalną stawkę godzinową w wysokości 32,60 zł. "Oznacza to wzrost odpowiednio o 180 zł (3,7 proc.) i o 1,20 zł (3,8 proc.)" - podał resort.