TVN24 | Polska

Wojsko nie chce kontrolerów lotów niemówiących po polsku

TVN24 | Polska

Autor:
Grzegorz
Łakomski
Źródło:
tvn24.pl
Premier Morawiecki o konflikcie w PAŻP
Premier Morawiecki o konflikcie w PAŻPTVN24
wideo 2/11
TVN24Premier Morawiecki o konflikcie w PAŻP

"Specyficzna frazeologia lotnicza stosowana w lotnictwie wojskowym jest dla kontrolerów cywilnych często niezrozumiała", a możliwość komunikowania się w języku polskim "może mieć diametralne znaczenie i wpływać na bezpieczeństwo" - wynika z dokumentu adresowanego do szefa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, do którego dotarł tvn24.pl. Ocena dotyczy projektu resortu infrastruktury, który miał pomóc w zastępowaniu odchodzących z pracy polskich kontrolerów ich kolegami zza granicy.

Według informacji tvn24.pl zapis w projekcie rozporządzenia ministra infrastruktury znoszący obowiązek znajomości polskiego przez kontrolerów jest związany z kryzysem w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Jego efektem jest spodziewane z końcem kwietnia odejście z PAŻP nawet 80 procent kontrolerów zbliżania z lotniska na warszawskim Okęciu, a także kontrolerów obszaru odpowiadających za bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej nad całą Polską. Jeśli czarny scenariusz się sprawdzi 1 maja zatrudnionych w PAŻP będzie o 30 procent kontrolerów mniej niż jeszcze w marcu.

"NIEBO DO ZAMKNIĘCIA". ZOBACZ REPORTAŻ PIOTRA ŚWIERCZKA I GRZEGORZA ŁAKOMSKIEGO W "CZARNO NA BIAŁYM" >>>

Ratowanie sytuacji poprzez zatrudnianie kontrolerów z zagranicy zapowiadał m.in. wiceszef resortu Marcin Horała. - Jest możliwość usunięcia wymogu znajomości języka polskiego dla kontrolerów. Wtedy moglibyśmy zatrudnić kontrolerów z innych państw. To będzie dla nich atrakcyjna oferta - mówił Horała na antenie Radia ZET.

Wojsko ostrzega

Tymczasem, jak ustaliliśmy, polskie wojsko negatywnie ocenia to rozwiązanie. Reporter tvn24.pl dotarł do oficjalnej opinii w sprawie projektu rozporządzenia.

Pismo z 19 kwietnia adresowane do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego Piotra Samsona oraz do wiadomości Inspektora Sił Powietrznych gen. Jacka Pszczoły zostało podpisane przez pułkownika Piotra Tuszę - Szefa Szefostwa Służby Ruchu Lotniczego Sił Zbrojnych.

Płk Tusza podkreśla w dokumencie, że "w celu zapewnienia najwyższego poziomu bezpieczeństwa w polskiej przestrzeni powietrznej zasadnym jest pozostawienie dotychczasowego wymogu posiadania uprawnienia uzupełniającego w zakresie języka polskiego przez kontrolerów ruchu lotniczego".

Pułkownik tłumaczy, że piloci wojskowi posiadają "uprawnienie do prowadzenia korespondencji w języku angielskim nadane na zasadach określonych w wewnętrznych uregulowaniach lotnictwa wojskowego", ale nie są "zobowiązani do okresowego potwierdzania poziomu znajomości języka angielskiego (tak jak ma to miejsce w przypadku załóg cywilnych)".

Co więcej - jak pisze płk Tusza - "zgodnie z przepisami wojskowym, korespondencja radiowa w przypadku niektórych z lotów próbnych" wykonywanych przez wojskowe samoloty "musi być prowadzona w języku polskim".

"Specyficzna frazeologia lotnicza stosowana w lotnictwie wojskowym jest dla kontrolerów cywilnych często niezrozumiała, a sytuacje anormalne i awaryjne zaistniałe na pokładach wojskowych statków powietrznych znacząco różnią się od tych powszechnie spotykanych w lotnictwie cywilnym" - wyjaśnia pułkownik.

I dalej pisze: "Tym samym, możliwość komunikowania się w języku polskim w obliczu komplikacji i nieoczekiwanego obrotu zdarzeń na pokładzie statku powietrznego może mieć diametralne znaczenie i wpływać na bezpieczeństwo tychże załóg".

Co, kiedy, którędy

O tym, jak od momentu inwazji Rosji na Ukrainę wygląda niebo nad Polską pisaliśmy w tvn24.pl na początku kwietnia. Od początku wojny mniej więcej połowa przestrzeni powietrznej nad Polską jest pokryta strefami przeznaczonymi dla wojskowych samolotów. Ich piloci są w kontakcie z kontrolerami OAT (Operational Air Traffic, czyli operacyjny ruch lotniczy) pracującymi w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Tam też pracują kontrolerzy nadzorujący ruch cywilny, którzy mają za zadanie pilnować, by nie doszło do kolizji cywilnych maszyn z wojskowymi.

"Do południowej strefy alfa wskakują dwa F-35 i po pierwszych kilku minutach najpierw jeden, a potem drugi grubo naruszają naszą przestrzeń" - pisał kontroler w sprawozdaniu z dyżuru, do którego dotarł tvn24.pl. I dalej: "Zaczynają się urywać telefony, przekleństwa, kolejne samoloty już na poziomach mocno zbliżonych do wojskowych F-35 są kilka minut od nich, cytując krzyczącego do wojskowych przez słuchawkę KZ [kierownik zmiany - red.] 'czy wy tam ku*** chcecie pozabijać ludzi?'" - relacjonował kontroler.

Inny kontroler opisywał: - Para F-35 po tankowaniu w powietrzu nad Łaskiem ruszyła w stronę granicy, by ją patrolować. Przed takim przelotem kontroler OAT powinien zadzwonić do nas i poinformować - co, kiedy, którędy i na jakim poziomie leci. Często nie było tych telefonów albo były już w trakcie przelotu. Musieliśmy cholernie uważać, by czegoś nie "zespawać".

Szkolenie i praktyki

Zdaniem kontrolerów zniesienie wymogu znajomości polskiego nie jest rozwiązaniem nie tylko ze względu na trwającą wojnę.

Kontrolerzy, z którymi rozmawialiśmy, oceniali, że zniesienie obowiązku znajomości polskiego niewiele zmienia, bo to nie język jest problemem. - By nowy kontroler mógł zacząć pracę, musi najpierw nauczyć się naszych przepisów, odbyć szkolenie na symulatorze i odbyć praktyki. To potrwa około pół roku - usłyszeliśmy od jednego z naszych rozmówców.

Wtóruje mu inny: - Każdy kontroler ma uprawnienia na konkretne lotnisko. Nawet przeniesienie kontrolera z innego miasta do Warszawy nie jest proste i wymaga kilku miesięcy szkolenia, zanim będzie on mógł zacząć pracę.

- Zapis znoszący wymóg znajomości polskiego jest fatalny. Dla wszystkich, którzy znają się na rzeczy, jest to oczywiste - stwierdza w rozmowie z tvn24.pl rozmówca zbliżony do ULC. Inne źródło zbliżone do urzędu precyzuje: - To miał być tylko straszak na kontrolerów.

O komentarz do sprawy portal tvn24.pl poprosił rzecznika Ministerstwa Infrastruktury Szymona Huptysia. Do czasu publikacji tekstu odpowiedź jednak nie nadeszła.

Tak narastał konflikt PAŻP z kontrolerami
Tak narastał konflikt PAŻP z kontroleramiTVN24

Negocjacje trwają

Projekt rozporządzenia, który zakłada między innymi zniesienie obowiązku posługiwania się biegle językiem polskim przez kontrolerów ruchu lotniczego, pojawił się na stronach Rządowego Centrum Legislacji przed tygodniem i został poddany konsultacjom.

Pomysł zniesienia wymogu znajomości polskiego jest odpowiedzią na problemy kadrowe wśród warszawskich kontrolerów, które są wynikiem konfliktu między szefostwem Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej a częścią kontrolerów sprzeciwiającym się m.in. zaniżaniu standardów bezpieczeństwa w agencji. Konflikt zaostrzył się pod koniec 2021 roku, gdy ówczesny szef PAŻP Janusz Janiszewski ogłosił nowy regulamin wynagrodzeń obniżający pensje części kontrolerów. Od listopada otrzymują oni tzw. porozumienia zmieniające z nowymi warunkami płacy. Ci, którzy je odrzucili, po okresie wypowiedzenia odchodzą z agencji.

W efekcie poza PAŻP na przełomie marca i kwietnia 2022 roku znalazło się 44 z 216 kontrolerów z dwóch kluczowych dla płynności ruchu lotniczego nad Polską grup - to kontrolerzy zbliżania warszawskiego Okęcia i kontrolerzy obszaru odpowiadający za ruch między lotniskami w całym kraju. Z końcem kwietnia z PAŻP ma odejść kolejnych 136, czyli w sumie 180 kontrolerów. 

Od początku kwietnia toczą się negocjacje nowego kierownictwa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej z przedstawicielami Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego. Kolejna runda rozmów zaplanowana jest na niedzielę.

Autor:Grzegorz Łakomski

Źródło: tvn24.pl

Pozostałe wiadomości