Informacja o utracie kontaktu z pilotem wpłynęła do służb z Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej około godziny 2 tej nocy. O godzinie 7.42 odnaleziono wrak śmigłowca na zboczach góry Lubogoszcz. - Powiadamiamy Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuraturę i zabezpieczamy teren - powiedziała rzeczniczka małopolskiej policji insp. Katarzyna Cisło.
Pilot nie przeżył katastrofy.
Katastrofa śmigłowca Robinson w Małopolsce
Początkowo poszukiwania prowadzono głównie w rejonie Kasiny Wielkiej i Kasiny Małej w powiecie limanowskim, gdzie po raz ostatni zarejestrowano sygnał maszyny. W działania zaangażowano ponad 100 osób, w tym policjantów, strażaków Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczych Straży Pożarnych, ratowników GOPR oraz specjalistyczne grupy poszukiwawcze.
Kpt. Hubert Ciepły, oficer prasowy małopolskiej straży pożarnej przekazał na antenie TVN24, że akcja poszukiwawcza była wyjątkowo trudna. Działania prowadzone były w wymagającym, górzystym i zalesionym terenie, do którego w większości trzeba było docierać pieszo. W kilkugodzinnych działaniach wspierały strażaków grupy wyposażone w drony oraz quady.
W gotowości był policyjny śmigłowiec. Jego użycie utrudniały jednak warunki atmosferyczne, w tym gęsta mgła ograniczająca widzialność. Według nieoficjalnych informacji uzyskanych przez Polską Agencję Prasową, śmigłowiec wykonywał prywatny lot związany z podróżą na Węgry i wracał do Polski.
Z danych radarowych monitorujących ruch lotniczy wynika, że maszyna była obserwowana przez system ADS-B na wysokości około 850-1000 metrów nad poziomem terenu. Następnie sygnał został nagle utracony.
Na obecnym etapie służby nie informują o możliwych przyczynach katastrofy.