W nocy z czwartku na piątek Etna ponownie dała o sobie znać - wulkan zaczął wyrzucać lawę i kłęby dymu z krateru Voragine. Nie pozostało to bez wpływu na funkcjonowanie lotniska w Katanii, jednym z największych miast Sycylii, znajdującym się nieopodal stożka wulkanicznego. Dziennik "La Sicilia", powołując się na oświadczenia portu lotniczego, podał, że początkowo zakłócenia miały trwać do godziny 12, ale przedłużono je do godziny 16.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Tragedia w Pirenejach. Polski turysta nie żyje
Relacja Polaka. "Wszystkie loty zostały odwołane"
Erupcja Etny okazała się dużym utrudnieniem dla turystów, którzy nie mogą opuścić Sycylii. Jednym z nich jest pan Dawid, który przebywa w Katanii. Napisał na Kontakt24 i opisał panujące na miejscu zamieszanie.
- Lotnisko w Katanii jest cały czas zamknięte, wszystkie loty zostały odwołane. Nie ma na razie informacji, kiedy ruch zostanie wznowiony. Problemy dotyczą również transportu drogowego. W okolicy jest bardzo dużo pożarów, autostrady są poblokowane. Sytuacja jest dość ciężka - opowiedział.
Lot pana Dawida z lotniska w Katanii do Polski został odwołany, ale udało mu się znaleźć połączenie do Berlina z lotniska w Palermo, stolicy Sycylii leżącej w północno-zachodniej części wyspy. Na miejscu przekonał się, że nie był jedyną osobą, która wpadła na podobny pomysł.
- Najbliższe lotnisko w Palermo przeżywa oblężenie. Nie można nawet wynająć samochodu, żeby się tam dostać. Mamy zaplanowany lot z Palermo na dziś (piątek - red.) na godzinę 20.30. Na razie nie wiemy, kiedy lotnisko w Katanii wznowi loty. Wiemy tylko, że nasze połączenie zostało odwołane - relacjonował. Dodał, że po odwołaniu lotu nie otrzymał informacji, co powinien zrobić.