Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, dotychczasowa ministra funduszy i polityki regionalnej, przewodnicząca Polski 2050, napisała, że jej decyzja jest związana z czwartkowym głosowaniem w Sejmie w sprawie dwukadencyjności w samorządach.
"Wygraliśmy! Zmiana, której chce 75 procent Polaków dojdzie do skutku! Stało się to jednak pomimo głosów koalicji 15 października. Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna" - napisała Pełczyńska-Nałęcz. "Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" - poinformowała.
Pełczyńska-Nałęcz: partię zostawiam w rękach jej założyciela
Pełczyńska-Nałęcz podziękowała za wspólne działanie. "Zabraliśmy deweloperom dopłaty, daliśmy ludziom jawne ceny mieszkań. Mieszkania przestały drożeć, ruszyliśmy horrendalnie niesprawiedliwy system podatkowy. KPO zainwestowaliśmy w 100 procentach" - napisała.
"Partię zostawiam w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił. Życzę mu, by przypomniał sobie w imię jakich wartości szedł do władzy" - napisała, wskazując na Szymona Hołownię.
Decyzję Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz komentują politycy różnych opcji >>>
Tarcia Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z rządem
O tym, że Pełczyńska-Nałęcz może stracić stanowisko, nieoficjalnie mówiło się od miesięcy. W sierpniu premier Donald Tusk powiedział, że osobiście kierował do byłej już ministry swoje uwagi.
Pomiędzy Pełczyńską-Nałęcz a rządem i koalicją rządzącą wielokrotnie dochodziło do rozbieżności. Tak było między innymi w sprawie zniknięcia z porządku obrad ustawy dotyczącej alkoholu czy darmowych posiłków w szkołach. Krytykowała też rządową ustawę w sprawie najmu krótkoterminowego.
Pełczyńska-Nałęcz przez wiele miesięcy starała się o stanowisko wicepremiera. Jak sama mówiła - nie otrzymała w tej sprawie odpowiedzi od szefa rządu.